niedziela, 28 października 2012

To nie świat jest zły, to tylko ludzie tak go wykreowali.



Marissa Armstrong
Córka, siostra i dziewczyna. Trzy w jednym. Wiosen dziewiętnaście na karku. Przynależąca do Sigmy. Ciocia dobra rada. Mol książkowy, dziecko słońca. Naprawdę sądzisz, że zdołasz wyprowadzić mnie z równowagi?  To moje życie, moje kredki i moje żeli, rączki trzymaj z daleka od nich. To nie świat jest zły, to tylko ludzie przedstawiają go w szarych barwach. Różowe okulary zawsze w modzie. Stokrotka rosła polna, dopóki jej nie zerwała i namiętnie nie wyrwała płatków z pytaniem " Kocha, czy nie kocha". Przecież trzyletni związek to przepustka do wspólnego życia. Carpe Diem oraz co cię nie zabije to cię wzmocni. Jazda konna i kółko czytelnicze.


Malutka dziewczynka siedziała na ławce, wymachiwała nogami i nuciła cichutko pod noskiem. Na jej ustach majaczył delikatny uśmiech, a z daleka dobiegało do niej nawoływanie rodziców, ich śmiechy, oraz opryskliwe, pełne ironii kwestie, wypowiadane przez jej starszego brata. Była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa. Wystawiła swoją drobną twarzyczkę do słońca i delektowała się tą chwilą, gdy wśród niej byli wszyscy, których kochała. Była bowiem tego typu dziewczynką, której do szczęścia wystarczy niewiele. Nie potrzebowała posiadać statusu księżniczki, książę był tutaj zbędny, podobnie jak zamek. Miała już wszystko, żyła w bajce, nieco innej niż te, które kreował Walt Disney. Miała wszystko. I naprawdę nie chodziło tu o każdą jej zachciankę spełnianą sumiennie przez rodziców, którzy chcąc czy nie rozpieszczali ją, a brata dziewczynki odsuwali na bok. Nie dostrzegali jak bardzo zaczynało go to wyniszczać. Liczyła się tylko ona, to jak bardzo zdawała się być przez to wszystko szczęśliwa. Mała dziewczynka zdawała się nie dostrzegać jak rani braciszka, wykorzystując rodziców i sprawiając, że cały ich świat kręci się właśnie wokół niej. Dopiero później, dorastając i opuszczając swoją bajkę, którą sama wykreowała zaczęła dostrzegać co tak naprawdę się dzieje. Jej brat znalazł się w bagnie, zaczynało go wciągać, z pozoru skazany na porażkę i ona, próbująca go z tego wszystkiego wyciągnąć, choć sama przyczyniła się do jego upadku.

Nie wie tak naprawdę dlaczego rodzice wysłali ją do szkoły z internatem. Może chcieli by zaczęła się rozwijać? A może stwierdzili, że dobrze zrobi jej odizolowanie od brata, w obawie, że ten wciągnie ją w to swoje towarzystwo spod ciemnej gwiazdy. Jedno jest jednak pewne, nie potrafi im tego wybaczyć, choć to właśnie tu jej życie uległo diametralnej zmianie. Mała dziewczynka, która nigdy nie wierzyła w istnienie księcia, nagle go odnalazła i święcie wierzy w to, że będą żyli długo i szczęśliwie z gromadką dzieci, psem, w domu z kominkiem. 

W kierunku istotnych szczegółów

10 komentarzy:

  1. [Za szybko dodana karta o dwie minuty! xD Dobra, whatever. Może wątek? ^^]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Dobra, ja coś wymyślę tylko powiązanie daj, a ja dam pomysł ]

    Chann

    OdpowiedzUsuń
  3. [Ano fakt, myślałam, ze opublikowałam o 30 xD Ja tyż nie mam pomysłów i co teraz? xD]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Hmm, czemu nie ^^ A więc skoro wymyśliłaś jakiś pomysł, daję ci okazję by zacząć :)]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć. Z tego, co rzuciło mi się w oczy, Marissa interesuje się piłką nożną. Mam pomysł na wątek, ale potrzebuje Twojej akceptacji. Otóż Sid mógł wybrać się do miasta, żeby pograć z dzieciakami w piłkę, co robi bardzo często, o ile dostaje pozwolenie na wyjazd. I teraz tak - jeśli o zainteresowaniach Marissy wie niewiele osób albo nikt, mogłaby pójść na ten "mecz" w przebraniu lub coś w ten deseń, żeby jej nikt nie rozpoznał. Jeśli jednak wszyscy o tym wiedzą, możemy uznać, że po prostu pojechała do miasta, żeby popatrzeć albo popisać się swoimi umiejętnościami piłkarskimi, o ile takie posiada.]

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego dnia miała nawet dobry humor. Przemierzała szkolne korytarze z tym swoim złośliwym uśmieszkiem na twarzy, jak zwykle idąc środkową częścią. W końcu musieli ją oglądać, bo to ona jest najlepsza, najładniejsza, bla bla bla. Każdy kto znał Sky wiedział, że taka jest.
    Idąc ujrzała Marissę. Nic do niej nie miała, nawet ją lubiła.
    Podeszła do niej, zakładając rękę na jej ramieniu
    - Cześć, skarbie - przywitała się i puściła do niej oczko.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Hejo! A ja mam ochotę na wątek z Panienką Armstrong.]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Również zapraszam do wątku z moimi postaciami. Jak będziesz chętna to mogę pomyśleć co i jak :) Na propozycje też jestem otwarta]

    Hiro&Hannah

    OdpowiedzUsuń