niedziela, 28 października 2012

Zapomniane słowa.

I. Chłopak w czarnym kapeluszu.  
 Historia. Poboczne. Powiązania. Wygląd. Galeria 
H i r o   M a r k s o n  , lat 17.  Ur. 13 Styczeń w Los Angeles.
Sigma. 
  Tak... to jest właśnie syn największej gwiazdy pop muzyki i ojca światowej sławy reżysera, możemy to powiedzieć głośno. Nikt się nie pomylił. Kiedy ma się tak sławnych rodziców żywot nie jest łatwy i nawet nie chodzi o nieustannie nękających cię paparazzi, ani o to, że wszędzie towarzyszą ci walnięci goryle z ochrony, ani o to, że praktycznie nie wolno ci pierdnąć z obawy, że jutro pojawi się o tym wzmianka w plotkarskich gazetach, ale o coś innego. Kiedy ma się tak sławnych rodziców to w żadnej sposób nie można stać się od nich lepszym, a wiadomo, że każde dziecko chcę przerosnąć własnych rodzicieli, uczeń chcę przerosnąć swego mistrza. Co z tego,
skoro i tak zawsze będziesz oceniany przez pryzmat ich osiągnięć? Nigdy nie będziesz Hiro, wesołym chłopakiem z tendencją do popadania w zły humor, świetnie grającym na gitarze, posiadającym zdolności językowe i tak dalej. Zawsze będziesz synem swoich sławnych rodziców i to się nie zmieni, przynajmniej nie tak łatwo, jakby się chciało. Hiro nie lubi mówić o swoich rodzicach, o pięknej willi w Los Angeles, ani o tym dlaczego trafił do Northwood School, a prawda jest taka, że zjawił się w szkole dopiero w tym roku. Nie myśl sobie, że jest kolejnym głupkiem, który coś przeskrobał. Jego przybycie do Anglii nie ma nic wspólnego z ukrywaniem jakiegoś sekretu, nie. To była po prostu ucieczka od życia w świetle kamer. Hiro ma nadzieje, że w nowym otoczeniu, gdzie o jego rodzicach aż tak dużo się nie mówi, będzie mógł odzyskać święty spokój i skupić się na sobie. Chciałby wreszcie na poważnie zająć się muzyką, a lubi on ciężkie brzmienia, co nie znalazło poparcia u jego matki. Syn mógłby nagrać płytę, owszem, może nawet zostać piosenkarzem z osiągnięciami, ale byłoby dobrze, gdyby zajął się muzyką popową, jak jego matka. Hiro woli jednak iść swoją ścieżką i kiedy po wielu błaganiach, udało mu się namówić rodziców na angielską szkołę, nadzieja na rozwijanie pasji stała się bardziej dla niego realna. 
Hiro jest typem faceta, którego nie da się wodzić za nos. Nie próbuj robić z niego głupka, nie wplątuj go w swoje śmieszne kawały, bo będziesz miał przechlapane. Zawsze dąży do zachowania swojej przestrzeni, nie lubi nachalności, której w życiu doświadczył aż nadto. Muzyka jest całym jego życiem i nie zamierza nigdy z niej rezygnować. Pierwsze wrażenie kreuje go na człowieka chłodnego, trzymającego się na dystans, nie mówiącego zbyt wiele, żeby nie rzec, że nie do końca uprzejmego. Jednak po bliższym poznaniu go, zaczyna otwierać się jako osoba towarzyska, uśmiechnięta, może nawet z poczuciem humoru o który nigdy byś go nie posądził. Hiro nauczył się chronić swoją prywatność, dlatego nawiązanie z nim znajomości może okazać się nie lada wyzwaniem, ale jeżeli nie rozpoczniesz rozmowy od pytania na temat jego rodziców, masz szansę, że się tobą zainteresuje. Potem okazuje się być lojalnym przyjacielem i stałym partnerem. Nie zdradza ludzi na których mu zależy, jest też długodystansowcem, a to oznacza, że nie zmienia dziewczyn jak rękawiczki. Kiedy raz pokocha to niemal na zawsze. Skrzywdzony cierpi długo i dramatycznie. Ma tendencje do romantycznych gestów, ale musi całkowicie ufać osobie, którą nimi obdarzy. Ta, która go pokocha musi zaakceptować szereg wad. Przede wszystkim skłonność do popadania w kiepski humor. Hiro łatwo się złości i potrafi wtedy nieźle przeklinać. Nie lubi również przepraszać, dlatego kiedy zawini nie będzie się kruszył przed nikim. I ostatnia rzecz, którą trzeba zaakceptować to jego... padaczka. Nazywa ją "Trixy", jakby była jego dziewczyną. Bierze leki, które pomagają mu zminimalizować częstotliwość napadów. Ma je zazwyczaj raz na miesiąc i przeżywa je bez udziału publiczności, dlatego nie wielu wie o jego chorobie, co bardzo mu odpowiada. Chcę w końcu żyć normalnie.


II. Kochanica króla. 
Historia. Poboczne. Powiązania. Wygląd. Galeria 

 H a n n a h   N o e l , 16 lat,  Ur. 23 Październik w Londynie.
Omega.
Mała, rozpieszczona zołza. Ma powody, żeby poważnie zadzierać nosa. Jej ojciec jest 124. w kolejce do Brytyjskiego Tronu i nie ważne, że połowa rodów szlacheckich musiałaby paść ofiarą wyjątkowo zaraźliwej epidemii, liczy się to, że Hana pochodzi z rodziny rodowej, posiadającej własny herb, status i majątek. Wychowywana w prywatnej posiadłości przez liczne nianie, posiadająca prywatnych nauczycieli, własną stadninę, uczęszczająca do wielu szkół językowych, nie wyrosła na dziewczynę o wielkodusznym sercu. Rodzice to byli ludzie ze zdjęć, wyjątkowo piękni, uśmiechnięci i ładnie ubrani, ale będący zawsze gdzieś daleko. Do dzisiaj Hana nie ma pojęcia jaki kolor lubi matka, ani którą partię polityczną popiera jej ojciec. Dla niej liczą się tylko ładne sukienki i brylowanie w towarzystwie. Od dzieciństwa uczono ją dobrych manier, które skutecznie sobie przysposobiła, ale to tylko uczyniło ją wyrachowaną złośnicą. Do perfekcji wypracowała sobie serdeczny uśmiech, roześmiane oczy i wizerunek grzecznej, kochanej córki rodziny Noel'ów. Nie znosi maski, którą nosi, kiedy ja zdejmuje na wierzch wychodzi całe jej rozgoryczenie życiem, pustka nie wypełniona rodzicielską miłością oraz pragnienie bycia lepszą. 
 Uchodzi za wredną sukę. Bezduszną, kłamliwą, do bólu sztuczną. Nie jest lubiana przez ludzi z charakterem, inteligentnych i ciekawych. Grono jej przyjaciół składa się z równie dwulicowych i pustych osób, jak ona sama. Hannah nie zna smaku prawdziwej przyjaźni i lojalności, nie wie co to znaczy myśleć o drugim człowieku i pragnąć jego dobra. Uwielbia wytykać innym błędy, uświadamiać istnienie ich niedoskonałości, czym leczy własne kompleksy i niską samoocenę. Zazdrości tym, którzy mają fajne, przyjemne życie. Bywa mściwa, pamiętliwa i odpłacająca się pięknym za nadobne. W głębi duszy jest skrzywdzoną istotą, którą z łatwością można doprowadzić do płaczu. Okryta cieniem staje się słaba, całkowicie bezbronna i spragniona zainteresowania. Tylko odkrycie w niej prawdziwej, dobrej osoby może ją wyzwolić. Jako dziewczyna z dobrego domu uczona była jazdy konnej, gry na fortepianie i skrzypcach oraz malarstwa i sztuki. Z tego wszystkiego pokochała jedynie to pierwsze, a w siodle czuje się niczym ryba w wodzie. Tak naprawdę jednak większość zainteresowań, które w sobie rozwijała nie zaliczały się do jej prawdziwych pasji. To w czym naprawdę jest dobra to sport. Bieganie za piłką, odbijanie jej, podrzucanie, wszystko jedno, Hannah uwielbia tarzać się w płocie, porządnie się spocić i poddać swoje ciało wysokiej adrenalinie. Nie bardzo jej to jednak przystoi, dlatego ogranicza się jedynie do gimnastyki artystycznej.




***
Witajcie. Wiem, że karta dość nie standardowa, ale myślę, że nie złamałam zasad regulaminu. Na niektórych blogach karty duetowe już są. Do was należy wybór z którą postacią chcecie mieć do czynienia, oczywiście z obydwoma na raz też wolno. Jestem chętna na powiązania. 
Myślę, że dam radę wymyślić powiązanie lub wątek, ale prosiłabym wtedy o zaczęcie, żeby nie robić wszystkiego sama. Kartę poprawie i uzupełnię. Zamierzam też pisać opowiadanie.

20 komentarzy:

  1. [No tak. My to się znamy, a przynajmniej z widzenia. Jeśli idzie o wątek z Hiro, to zaproponować mogę, że mógłby mieć jeden ze swoich comiesięcznych ataków padaczki. Niespodziewanie pierdyknąłby jakoś nie w porę na środku pustego korytarza albo gdzieś na terenie szkoły i akurat przechodziłaby tamtędy Charity. Najpierw by stanęła, popatrzyła spokojnie, jakby motyla obserwowała, a potem od niechcenia mu pomogła, jak tylko mi powiesz, co się robi z ludźmi w trakcie ataku epilepsji. Inaczej pewnie dziewczyna odejdzie i zostawi biedaka samemu sobie. Ewentualnie przyjąć możemy wersję, że jakoś tak wszyło, że by koło siebie stali i prowadzili imitację rozmowy, a tu nagle Hiro padaczki dostaje, a Charity, jak to ona, patrzy, puka się w czoło, odwraca i idzie w swoją stronę. Oczywiście jeżeli asuje Ci fakt, że to akurat Sherbourne byłaby jedną z tych nielicznych, którzy wiedzą o przypadłości chłopaka. Jeśli nie, to będę kombinować dalej.
    A co w temacie wątku z dziewczyną... Cóż, Charity bardzo, bardzo cholernie mocno nie lubi osób, które za wszelką cenę próbują zwrócić na siebie uwagę otoczenia, więc raczej za sobą przepadać dziewczyny nie mogą. Wyczytałam też, że Hannah jeździ konno, tak jak i Sherbourne, więc można by pokombinować, że zajadle rywalizują ze sobą na tym polu albo co.
    I, hm... Ja to bym na Twoim miejscu rozdzieliła tę kartę na dwie. Nie żeby było w jej obecnym wyglądzie cokolwiek złego, gdzieżby tam! Zwyczajnie, tak mi się wydaje po prostu, chyba niezbyt wygodnie jest prowadzić dwa wątki pod jedną kartą, jeśli wiesz, o co mi chodzi. Nie bierz sobie tego tak mocno do serca, uchowaj Merlinie! Ot, moje zboczenie zawodowe.]

    Charity Sherbourne

    OdpowiedzUsuń
  2. [ To ja chcę wątek z obydwiema postaciami ]

    Channel

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Hiro - Sigma
    Hannah - Omega

    Witamy na blogu!! :) ]

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Dobra co do Hannah może być, ale co do Hiro za bardzo skomplikowane, nie mam tyle siły :D To może najpierw zaczniemy coś z Hanną a później sie coś wymyśli do Hiro. Nie wiem może ona mu pomoże się odnaleźć czy coś ]

    Channel


    OdpowiedzUsuń
  5. [Jeeej, ale miło! To co by ją bardziej utemperować, możemy przyjąć, że to Charity z reguły wygrywa w tych ich starciach, jako że konno to ona od małego jeździ, a i starsza jest trochę.
    Ale nie, nie, nie o to chodziło. Czaisz, z Charity to taka dzicz trochę jest, więc najprawdopodobniej usiadłaby, zrobiła popcorn i przyglądała się Hiro jak jakiemuś okazowi w zoo, więc nie odeszłaby tak od razu, spokojnie. Zresztą nawet jak by i mu pomóc miała, to też nie tak od razu, więc wiesz. Także wybieraj, która opcja Ci najbardziej pasuje i jadziem w wątkami.
    Ach, no w sumie to i racja. Dla Ciebie lepiej, jak masz wszystko pod jedną kartą. Fakt.]

    Charity Sherbourne

    OdpowiedzUsuń
  6. [Hm, kiepściuchno trochę, bo Charity to nie człowiek, który ludziom pomaga. Raczej wykorzystuje ich do swoich własnych celów. Owszem, z matmy najgorsza nie jest, ale to jej matematyczne zamiłowanie ma trochę głębsze podłoże. No ale okej, możemy przyjąć, że została zmuszona do tego, żeby mu pomagać, bo na przykład ją przyłapali na jakimś łamaniu regulaminu i o, to ma być taka swego rodzaju kara. Powiedz Ty mi jeszcze tylko, jak bardzo źle jest z matematyką Hiro?
    A, no i czy mam zaznaczać jakoś szczególnie, który wątek piszę do Hanny, a który do Hiro, czy z tym już sobie oraadzisz?]

    Dla przeciętnego jeźdźcy dzień był naprawdę bardzo nieodpowiedni na konne przejażdżki. Warto tutaj jednak zaznaczyć, że Charity Sherbourne nigdy nie była przeciętna. Zawsze w jakimś stopniu wystawała ponad tę wszechobecną nijakość i stereotypy. Oczywiście, że nikt "normalny" jak dotąd nigdy tego nie zauważył. I nikt rzekomo normalny jeszcze długo tego nie zauważy. Ale to dobrze, nawet bardzo. Rudowłosej jak najbardziej było to na rękę. Przynajmniej ludzie nie będą jej tyłka zawracali i nie będą skupiać na niej całej swojej uwagi. Nigdy nie lubiła być w centrum zainteresowania. Pozostawanie niewidocznym, wycofywanie się w cień aż nazbyt rzucających się w oczy, pragnących tylko uwagi innych ludzi, podobało jej się coraz bardziej i nie zamierzała zmieniać zdania na ten temat.
    Dzisiejszego dnia niewielu uczniów zdecydowało się wychylić nos poza mury szkoły, nie wspominając już o wsiadaniu na koń. Charity jednak nie byłaby sobą, gdyby choć przez ulotne pięć minut nie usiadła na grzbiecie swojego ogiera. Osiodłała go więc, przygotowała do ciężkiego treningu, jak co dzień, i wsiadłszy na niego wyruszyli na tor. Zaczęli powoli, od najprostszych sztuczek, które im obojgu miały pozwolić się rozgrzać i przygotować na późniejsze, trudniejsze wyczyny. A kiedy już pierwszą fazę mieli za sobą i planowali przystąpić do nieco ważniejszych rzeczy, do uszu dziewczyny doleciał jakiś znajomy głos i ostentacyjne prychnięcie. Zatrzymała konia i rozejrzała się, w wtedy jej oczom ukazała się ta pusta małolata. Charity westchnęła ciężko i pokręciła lekko głową. Nie zamierzała wdawać się w jałowe dyskusje z tą rozwydrzoną pannicą. Nie widziała w tym najmniejszego sensu, a i jakoś nieszczególnie miała dzisiaj na to ochotę. Bo i po co strzępić sobie język na kogoś takiego? Sherbourne większość swoich uwag zatrzymywała dla siebie i z powodzeniem ignorowała otaczających ją ludzi. Doskonale wiedziała, że to znacznie lepiej działa, znacznie bardziej ich irytuje, niż jakiekolwiek obelgi słane pod ich adresem. Dlatego też w odpowiedzi na zaczepki Hanny jedynie pogłaskała swojego konia po grzbiecie, chcąc go jakoś uspokoić - zawsze robił się nerwowy w towarzystwie Noel i nie mógł spokojnie ustać w miejscu; chyba też nie za bardzo za nią przepadał, wyczuwając niechęć swojej właścicielki - i popukała się w czoło, tym razem już wyraźnie patrząc na Hannę.

    Charity Sherbourne

    OdpowiedzUsuń
  7. [Co do Hanny: jestem jak najbardziej za. Mogli właśnie poznać się przez swoich ojców. I mogą mieć ze sobą na pieńku, jak najbardziej.
    Co do Hiro: UROCZY JEST :3 to taka wiadomość ode mnie. To teraz wątek. Zawsze można coś wymyślić, ale moja głowa chyba nie działa dzisiaj prawidłowo. Może Tony spotkałby go gdzieś, gdy ten tworzyłby jakąś muzykę, a że Antek rocka bardzo lubi, mógłby się bardziej tym zainteresować c: ]

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  8. [ cholera, tylko nie wiem z kim i jak :D
    kim miałaby być cookie dla którejś z Twoich postaci? :) ]

    OdpowiedzUsuń
  9. [Otrzymałam wątek, który chyba nie powinien trafić do mnie, ale skoro już to jestem to może masz ochotę na wątek z Chantal? (:]

    Chantal Meredith

    OdpowiedzUsuń
  10. [Wszystko da się ze sobą połączyć, ja jestem za wszystkim, o c:
    To jak z zaczynaniem ?]

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  11. [Podobają mi się obie perspektywy wątków, ale może na początek zdecyduję się na Hiro - bo to coś nowego, a później jedynie można wymyślić jakieś sprzeczki pomiędzy Hannah i Chantal. To kto zaczyna? (:]

    Chantal Meredith

    OdpowiedzUsuń
  12. Channel siedziała z gróbkom przy stoliku rozmawiając i co jakiś czas się śmiejąc. Oczywiście nie bez powodu. Czekała na reakcję pewnej dziewczyny. Inni bali się zrobić jej jakiś numer, ale Channel ani trochę. W końcu doczekała się reakcji dziewczyny. Większość osób zaczęła się śmiać wraz z Channel. Po chwili Chann podeszła do dziewczyny biorąc ropuchę na ręce.
    - No księżniczko, nie pocałujesz żabki? - zadrwiła z dziewczyny podstawiając pod jej twarz żabę. Wszyscy wokół zaczęli się śmiać oczywiście. Większość z nich lubiła Channel, a w szczególności jej numery. Nawet jeśli oni byli jej ofiarami.
    Channel nie bała się, że dziewczyna na nią naskarży lub postawi. Większość osób była po jej stronie. Po chwili odstawiła żabę.
    - No co, rozkażesz mi się pokłonić? - zapytała chichrając się.

    Channel

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Hmm.. To może z Hiro :) Tylko brak mi pomysłów. :( ]
    Emma Ames.

    OdpowiedzUsuń
  14. [Chyba nie bardzo zrozumiałam, hrabianki, czyli my, jako autorzy, czy nasze postaci?]

    Madlena Flaming-Ask

    OdpowiedzUsuń
  15. Spojrzała na dziewczynę uśmiechając się.
    - Nie, ale chciałam Ci pokazać, że dla nas nie jesteś księżniczką, ale tylko się na to odważyłam.
    No to co, teraz pójdziesz naskarżyć swojemu tatusiowi. Przyleci po mnie złotym helikopterem? - zapytała dziewczyny śmiejąc się. Oczywiście reszta towarzystwa nie powstrzymała się od łez, oczywiście ze śmiechu. Kilka dziewczyn podeszło do ,,księżniczki'' i zaczęły bawić się jej włosami mrucząc coś. Gdy Channel zobaczyła, że dziewczyna płacze postanowiła się trochę uspokoić.
    - Ej laski starczy. - powiedziała, a te wywróciły oczami i odeszły.

    OdpowiedzUsuń
  16. Stwierdzenie, iż Chantal była zirytowana było niedopowiedzeniem. Ona była wściekła i nie zamierzała nawet tego ukrywać, rzucając co chwilę piorunujące spojrzenia mijanym rówieśnikom. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego akurat ją wybrano do oprowadzania nowego ucznia. Miała aż nadto innych zajęć, do których z pewnością można było zaliczyć plotki z przyjaciółkami, więc nie potrafiła pojąć intencji dyrektora. Gdyby ona była na jego miejscu wybrałaby osobę miłą i sympatyczną, co by nie zrazić już na początku nowej osoby, a panna Meredith w stosunku do ludzi na pewno nie wykazywała się wielką sympatią.
    Nie wiedziała jak chłopak wygląda, bo wściekła zbyt szybko opuściła gabinet dyrektora. Teraz więc pozostało jej rozglądanie się wśród znajdujących się wokół niej osób, z nadzieją, iż intuicja podpowie jej z kim dane będzie jej spędzić następne kilkadziesiąt minut. I w końcu go dostrzegła, westchnęła tylko z rezygnacją pod nosem i postanowiła do niego podejść.
    - Ty musisz być tym nowym uczniem, prawda? – Spytała, krzyżując ręce na klatce piersiowej i lustrując go uważnym spojrzeniem. Nawet nie kryła się z bacznym obserwowaniem chłopaka, niemalże oglądając go od stóp do głów.
    - To mam cię oprowadzić, tak? – Zadała kolejne pytanie, nie potrafiąc zatuszować znudzenia, doskonale słyszalnego w jej głosie. Bo przecież przedstawianie szkoły nie mogło być interesujące.

    Chantal Meredith

    OdpowiedzUsuń
  17. Oczywiście nikt nie przejął się gestem chłopaka. Wręcz przeciwnie.
    - Uuu książę w srebrnej zbroi. - powiedziała i podeszła do chłopaka oczywiście z obstawą, a mianowicie dwoma bykami.
    - Dobra Matt spadaj. Przecież już skończyliśmy zabawę, a ty jak pamiętam masz dziewczynę. Więc na pewno zdjęcie z dziewczyną, którą przytulasz się jej nie spodoba, a no i jeszcze tylu świadków. - chłopak oczywiście udał, że się nie przejął.
    - Oj przecież wiesz, że takie informację w moich rękach to zło. Raz już mieliście przeze mnie kryzys, no więc leć. - Matt przeprosił dziewczynę i niestety odszedł.
    - Uuu i co teraz mnie wyzwiesz od idiotek? - zapytała dziewczyny, za nią stanęło dwóch byczków tak żeby dziewczyna nie mogła uciec. Channel podeszła do dziewczyny i ,,zdjęła'' jej łzę, na którą popatrzyła przez chwilę, a późnej ,,zrzuciła'' na podłogę.
    - Możesz gadać o mnie co chcesz, ale ostatni raz Cię broniłam przed tymi laskami. Słyszysz? - powiedziała do dziewczyny.
    - A teraz usiądź sobie i będzie spokój. - powiedziała i wróciła do znajomych, a mężczyźni zaprowadzili dziewczynę na parapet po czym odeszli.
    - Niestety u nas nie jesteś księżniczką. - zaśmiała się.

    Channel

    OdpowiedzUsuń
  18. Westchnęła cicho i wbrew zrezygnowaniu, które odczuwała, przywołała na twarz uroczy uśmiech. Nie miała ochoty wykonywać polecenia dyrektora, ale chyba nie miała wyboru, bo chłopak chyba nie miał większego pojęcia o szkole.
    Nie zastanawiając się więc długo zaczęła czegoś szukać pomiędzy trzymanymi w ręku książkami i teczkami. Chwilę zajęło jej poszukiwanie ja się okazało kartki papieru, nieco wygniecionej i wysłużonej. Wyprostowała jej rogi i wręczyła ją chłopakowi.
    - Myślę, że może ci to się przydać. – Chantal była perfekcjonistką, więc kiedy po raz pierwszy przekroczyła próg tej szkoły, by nie tracić czasu na błądzenie, niemalże od razu wykonała jako taki plan budynku. Może nie był idealny, ale dzięki niemu łatwiej było jej się tu odnaleźć.
    - Zanim zaczniemy, jak właściwie masz na imię? – Spytała, zerkając na niego kątem oka. Nie żeby było jej to do czegoś potrzebne, po prostu była ciekawa. Musiała się powstrzymywać, by nie zarzucić go lawiną pytań, co było dla niej charakterystyczne – lubiła wiedzieć wszystko. Więc żeby nie myśleć o wyciągnięciu z niego jak największej ilości informacji, po prostu zaczęła coś nucić pod nosem i ruszyła przed siebie. Nawet nie odwróciła się, by spojrzeć czy idzie za nią. Nie sądziła, by mógł nie iść.

    Chantal Meredith

    OdpowiedzUsuń
  19. - Ja nie mogę, ależ się boje. Ona jest biedna? Nikt jej tu nie lubi, myśli, że jest jakąś księżniczką. - powiedziała i wywróciła oczami.
    - Wiesz, właśnie widzę dlaczego jesteś taki... To nie jest moja obstawa tylko przyjaciele, którzy popierają moje zdanie. A ty lepiej idź z tą swoją ,, ślicznotką'' no chyba, że wolisz uderzyć dziewczynę, a może ty malutka chcesz mi oddać. Nie zadzieraj lepiej ze mną kumasz? Leć z tym swoim kochasiem bo widzę, że tylko on ma parę w języku, a twój chyba wyparował jak siedzisz tak cicho bekso. - powiedziała.
    - Dobra chłopcy idziemy. - powiedziała, po czym odwróciła się, a chłopcy wcześniej wrócili do przyjaciół. Channel uczyniła to samo i wróciła do towarzystwa nie zwracając na nich uwagi.

    Chann

    OdpowiedzUsuń
  20. Już gdzieś słyszała to nazwisko, ale wcale nie tutaj, w szkole. Może kiedyś przypadkiem natknęła się na nie w gazecie lub obiło jej się o uszy, kiedy oglądała jakiś program w telewizji. Nie była pewna, więc właściwie nie zamierzała roztrząsać dalej tej kwestii, bo i nie miała powodu, by to robić.
    - Chantal Meredith, ale to powinieneś już widzieć – odpowiedziała, wzruszając ramionami. Blondynka była tu powszechnie znana, a na dodatek dyrektor musiał mu wspomnieć o jej imieniu, tak właśnie sądziła. Musiała ugryźć się w język, by nie zdradzić swoich zasług, jak choćby tego, iż kapitanowała szkolnej drużynie cheerleaderek.
    Nagle zatrzymała się w pół kroku i wskazała ręką na pomieszczenie, znajdujące się przed nimi.
    - Stołówka, nie ma tu nic nadzwyczajnego – mruknęła, zaglądając do środka. Spędziła już w tym budynku kilka lat, ale i tak z trudem przychodziło jej przyzwyczajenie się to tutejszych posiłków. Nie były najgorsze, ale nie umywały się do tych, które serwowano w jej domu.
    - Dlaczego wybrałeś tę szkołę? – Chantal musiała wiedzieć, nie mogła tak po prostu pozwolić sobie na to, by coś jej umknęło. A pokazywanie szkoły było naprawdę dobrym pretekstem, by się czegoś dowiedzieć.

    Chantal Meredith

    OdpowiedzUsuń