Courtney Prosser
lat 18 | omega
Próbujesz sobie przypomnieć kiedy wszystko się zaczęło, a zaczęło się wcześniej niż Ci się wydaje, o wiele wcześniej. Wtedy zaczynasz rozumieć, że nic nie dzieje się dwa razy. Już nigdy nie poczujesz się tak samo, nigdy nie wzniesiesz się trzy metry nad niebo.
Trzynastego września tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego czwartego roku w jednym z Londyńskich szpitali o godzinie trzeciej nad ranem, usłyszeć można było krzyk nowo narodzonego dziecka, jak się okazało istota ta, której nie brakowało sił w płucach, była płcią piękną, a jej zamożni rodzice, bowiem ojciec prawnik, a matka z zawodu ginekolog, postanowili nadać jej imię - Courtney i tak właśnie stała się oczkiem w głowie rodziców. Większość swojego życia spędziła w swoim rodzinnym mieście, gdzie również zaczęła edukację w jednej z najlepszych szkół. Anna i Adam pragnęli aby ich córka była najzdolniejsza ze wszystkich, dlatego od początku naciskali na jej nauką. Małej dziewczynce nie przeszkadzało to, wszakże za jej dobre stopnie była wynagradzana i to w niebanalny sposób. Dopiero po kilku latach zorientowała się co rodzice robią, jednak nie wybuchła gniewem, nie urządziła awantury. Pokochała nauką i nabywanie wiedzy stało się jej hobby. Kiedy dziewczę skończyło trzynaście lat, na świat przyszedł kolejny członek rodziny Prosser - tym razem płci przeciwnej, małego chłopca nazwali - Eliot, który okazał się kompletnym przeciwieństwem swojej starszej siostry. Małżonkowie rzadko bywali w domu, większość czasu spędzali w pracy, a ich pociechami opiekowała się gosposia Märtha z pochodzenia szwedka, która od wielu lat była zaprzyjaźniona z Prosserami. Courtney nigdy nie sprawiała problemów wychowawczych czego nie można było powiedzieć o Eliocie, już w przedszkolu zaczął wychodzić z niego mały diabełek, którego nie dało się podporządkować.
Nikt nie ma na własność wschodu słońca, który zachwycił nas pewnego wieczoru - ciągnął. - Tak samo jak nikt nie może mieć na własność pochmurnego popołudnia i deszczu dzwoniące go o szyby ani spokoju, jaki roztacza wokół śpiące dziecko, ani też magicznej chwili, gdy fala morska rozbija się o skały. Nikt nie może mieć na własność tego, co na Ziemi najpiękni ejsze, ale każdy może to poznać i pokochać.
Myślicie, że ją znacie? Mylicie się, a to oznacza, że nie wiecie do czego panienka Prosser jest zdolna. Widzicie w niej kogoś popularnego, a zarazem wszechwiedzącego, wszakże została okrzyknięta mianem najzdolniejszej uczennicy w szkole. Jednak to nieprawda. Nie zawsze wie do czego zmierza, często się gubi i potyka się o swoje błędy co z reguły zostaje niezauważone. Widząc ją na korytarzu obładowaną tysiącami książek z biblioteki, masz już wyryty o niej obraz w głowie. Szkoda, że nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Nie poznawszy jej, nie masz bladego pojęcia iż te dziewczę to naprawdę kruche stworzenie, które jest delikatne jest kwiatek. W głębi duszy ukrywa swoją siłę, jest twardo stąpająca po ziemi kobieta, i ta kobieta coraz częściej wychodzi na światło dzienne. Courtney to osoba, którą da się łatwo zmanipulować, przez jej dobre serce. Raczej nie jest osobą, która lubi się kłócić a jej zajęciem poza lekcyjnym jest obmyślanie, jak zniszczyć komuś życie. Dziewczyna nigdy nie odmówi swoim najbliższym przyjaciołom, i zawsze wyciągnie do Ciebie dłoń kiedy jesteś w tarapatach. Czasami sprawia wrażenie lekkoducha, dziewczyny która chodzi z głową w chmurach.
Mimo to spójrz na tą dziewczynę i zastanów się, czy jesteś gotów, by ją poznać. Przemyśl trzykrotnie, czy nie boisz się tej znajomości . Czy nie boisz się jej. Jej błękitnych oczu, delikatnyc h dłoni i złotych włosów.
Zastanów się, czy nie obawiasz się tego, że ta drobna istotka, która z powodzeniem mogłaby grać anioła w corocznych , wielbionyc h
przez niektórych jasełkach, rzuci na Ciebie urok? Nie boisz się, że
zaczaruje Cię uśmiechem, ciepłym głosem, albo sposobem chodzenia? Nie
boisz się jej gracji i pozornej niewinnośc i?
- Courtney jest miłośniczką zwierząt, toteż nic dziwnego iż posiada kotkę o imieniu Psotka, która staje się pocieszeniem w gorszę dni. Psotka towarzyszy jej już od kilku lat, mimo to nadal zachowuje się, jak małe kociątko; pełna energii i chęci do zabawy.
- Dziewczyna prowadzi pamiętnik, o którym nikt nie ma bladego pojęcia, kryję go w sekretnym dla niej miejscu, gdyby ktoś go znalazł.. O zgrozo!
- Nienawidzi siebie za to, że baraszkuję z chłopakiem swojej najlepszej przyjaciółki. Już niejednokrotnie starała się z tym skończyć, jednak za każdym razem kończyło się to niechcianym efektem.
- Jej największym marzeniem jest dostanie się na najlepszy Uniwersytet w kraju. Pragnie studiować medycynę, a w dalekiej przyszłość stać się kardiochirurgiem albo onkologiem.
- Nie pali, nie ćpa, pije okazyjnie. Nie jest imprezowiczką, właściwie omija takowe zabawy szerokim łukiem. Nie widzi w upijaniu się do nieprzytomności jakiejkolwiek frajdy. Woli pozostać w ciepłym łóżku, z kubkiem gorącej czekolady, a także ulubioną książką niżeli leżeć pijana w rowie. Pogodziła się, że ludzie postrzegają ją za sztywniaka.
- Uczęszcza do gazetki szkolnej, angażuje się w kółko czytelnicze, jeździ konno. A ostatnio swoich sił próbuję w drużynie Lacrosse.
- Zdarza się, że udziela korepetycji.
- Courtney uwielbia zaczynać dzień od porządnej dawki kawy, a później idzie biegać do pobliskiego parku.
- Jest stałym gościem w bibliotece szkolnej, gdzie przesiaduje mnóstwo czasu. Jednak wbrew pozorom zawsze znajdzie czas dla swoich najlepszych przyjaciółek, z którymi się nigdy nie rozłącza. A także dla..
AUTORKA.
Cześć! Karta wyszła średnio, dlatego też ulegnie ona modyfikacji.. Dobra, kogo ja będę kłamać, zapewne nie będzie chciało mi się zmieniać, chociaż może zdarzy się jakiś cud. Mam nadzieje, że nie muszę mówić iż jestem chętna na wszelkie wątki, powiązania. Z reguły stosuje zasadę Ty pomysł - ja zaczynam i na odwrót. Oczywiście mogą zdarzyć się wyjątki. No to ten.. hulaj duszo, piekła nie ma!

Jest nasza kochana Courtney ^^
OdpowiedzUsuńwitamy na blogu, jak i w szkole. Nie wiem czy się skusisz na wątek z niemiłą Arielką, ale zapraszam :)
[Masz ochotę na watek, nawet mam taki, pomysł :D. Skoro jest miłośniczką zwierząt, to może by się spotkały gdy Ivy wychdziła by ze swoim psem?]
OdpowiedzUsuń[ Dobrze, może być :D zaczniesz czy ja mam zacząć? ]
OdpowiedzUsuńZawsze lubiłam konkurencje. Dotąd treningi lacrosse były nudne jak cholera. Były monotonne i ,i tak wiedziałam, że wygrane zawody mamy w kieszeni. Cóż, już wnioskowałam czy by nie skopać kogoś kijem na śmierć. Przynajmniej coś by się działo na tym boisku. Jednak to zbyt mało profesjonalne, najlepiej byłoby zagrać przeciwko komuś - kto może potrafi grać? Wzięłam kij do ręki i podeszłam do Courtney, którą pierwszy raz widziałam na lacrossowym boisku.
OdpowiedzUsuń- A zdolniacha Courtney tutaj robi? - rzuciłam.
[ No jasne tylko podrzuć pomysł ]
OdpowiedzUsuńChannel
[Oczywiście, że chętny. Jeśli podrzucisz pomysł, z chęcią zacznę.]
OdpowiedzUsuń[ Ja na wątki jestem zawsze chętna :) Jakiś konkretny pomysł masz? To chętnie zacznę :)]
OdpowiedzUsuńJohny
Jak zwykle o tej porze, wychodziła z psem na spacer. Ostatnimi czasy, robiła to rzadziej. A to szkoła, a to inne rzeczy, jednak gdy już to robiła poświęcała mu jak najwięcej czasu. Zresztą cały czas, pies był przy niej, musiała go mieć. Choć, tak naprawdę nikt nie wiedział o tym że ślepnie, były pogłoski, że ma słaby wzrok i lepiej by tak pozostało. Właśnie wtedy gdy rzuciła kijem, a Mangren za nim pobiegł zatrzymał, się i pozwolił pogłaskać jakiejś dziewczynie. Nieznacznie zmarszczyła brwi na ten widok, nie lubiła gdy ktoś to robił, ale co tam.- Tak...Wabi się Mangren.- stwierdziła podchodząc bliżej, przyglądając się dziewczynie, kojarzyła ją, jedynie z widzenia, Ivy nie była na tyle towarzyska by podejść i z nią porozmawiać, dlatego mało kogo tu znała.
OdpowiedzUsuń[Watek zawsze i wszędzie, chcę nawet powiązanie ^^ Masz jakieś pomysły? :)]
OdpowiedzUsuń[No dobrze ^^ To ja mam zacząć, czy ty? :)]
OdpowiedzUsuń- Mi też jest miło. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
OdpowiedzUsuń- Cholernie. - Dodałam uśmiechając się kpiąco. To była Court. Mogłam ją w sumie zamordować tym kijem, ale jeszcze nie na to pora. Jeszcze chcę tutaj trochę posiedzieć i uprzykrzać życie innym.
- Zagramy?
[Cześć i czołem. Jaka ładna pani na pierwszym zdjęciu *.* Wątek z przyjemnością. Obawiam się jednak, że nie dam rady zacząć, dwie noce z rzędu pomagałam Ariel tworzyć postaci i sama pracowałam nad własnym blogiem co wyssało resztki mojej energii i kreatywności. Mam nadzieję, że uratujesz sytuacje :D]
OdpowiedzUsuńBethany Foster
[Może Courtney będzie ciążyć na sercu, że romansuje z chłopakiem swojej przyjaciółki i po ciszy nocnej wymknie się na strych gdzie można usiąść na starej sofie i pomyśleć. Mogłaby tam zastać Beth siedzącą z nosem w książce, dziewczyny mogłyby powspominać stare czasy i później blondynka w przypływie smutku zdradziłaby Bethany swój sekret. Początkowo Beth byłaby zła, bo jest zakochana w panience Prosser, mogłaby powiedzieć jej kilka nieprzyjemnych słów i tu są dwie opcje: mogłaby wyjść i na drugi dzień zapukałaby do jej drzwi, przepraszając za wcześniejsze zachowanie. I coś później by się wymyśliło albo wpierw powiedziałaby jej kilka nieprzyjemnych słów, a później ot tak pocałowałaby Courtney i wyszła. No i później unikałaby przyjaciółkę, a jasnowłosa chciałaby porozmawiać o tym co zaszło między nimi na strychu. Wybacz, nie mam lepszych pomysłów :<]
OdpowiedzUsuń[ To dasz ten pomysł czy nie? ]
OdpowiedzUsuńChannel
[No to wątek? :)]
OdpowiedzUsuńBrandon Shepherd
- W takim razie zaczynajmy. - Powiedziałam i oparłam się na kiju. Na ziemi leżała piłka, więc podrzuciłam ją i złapałam kijem.
OdpowiedzUsuń- Gotowa?- Zapytałam i nie czekając na jej odpowiedź rzuciłam w nią piłką.
[ Może... po prostu jakaś schadzka? Tak na początek, by się wpasować, a potem przy następnych wątkach pomyślimy, o jakiś tam większych pomysłach :D. ]
OdpowiedzUsuńBrandon
Z pozorną uwagą wymalowaną na twarzy brązowowłosa raz zerkała na książkę, raz błądziła wzrokiem lustrując otoczenie pochłaniane przez niekończącą się szarość. Dziewczyna próbowała zasnąć, ale za żadne skarby nie mogła zmrużyć oczu. Właśnie dlatego wymknęła się z przytulnego pomieszczenia, bo pokojem tego nazywać nie można, po czym udała się na strych gdzie spędzała większość wieczorów w towarzystwie zajmującej lektury, którą w rzeczywistości rzadko kiedy wykorzystywała, wolała skupić się na przemyśleniach dotyczących ostatnich miesięcy. Często zasypiała na starej, lecz wygodnej sofie, wcześniej nastawiając alarm w telefonie komórkowym aby przed oficjalną pobudką wrócić do swojego lokum. Sama nie wiedziała dlaczego, ale to miejsce działało na ciemnowłosą kojąco. Mogła bez przeszkód pogrążyć się w przemyśleniach w międzyczasie delektując się zasłużoną, głuchą ciszą wypełniającą strych. Każdy potrzebował czasem uciec we własny świat, z dala od szarej rzeczywistości, w jej przypadku działo się tak niemal każdej nocy. Westchnęła, wlepiając czekoladowe ślepia w okładkę lektury, tym razem zabrała ze sobą książkę Hawking'a, ostatnie czasy polubiła astronomie o czym świadczył spory zbiór lektur o właśnie tej tematyce. Postanowiła, że dzisiaj zamiast zadręczać się przemyśleniami, zagłębi się w lekturze. Prawie podskoczyła kiedy do środka weszła jasnowłosa. – Mój boże, Courtney chcesz żebym padła na zawał? – Bethany mimowolnie zaśmiała się pod nosem, odgarniając niesforny kosmyk ciemnych włosów z twarzy. Takiego towarzystwa się nie spodziewała, ale rzecz jasna, nie zamierzała narzekać, nie w tym przypadku. Na jej ustach uformował się delikatny uśmieszek. Wystarczyło tylko żeby szczegółowo zlustrowała twarzyczkę dziewczyny, natychmiast zorientowała się, że coś kłopotało przyjaciółkę. – Tym razem fizyka, ale to nieistotne. Lepiej powiedz co tutaj robisz po ciszy nocnej? Wyglądasz na smutną. –
OdpowiedzUsuńBethany Foster
[ To może coś z tym rannym bieganiem? ]
OdpowiedzUsuńChannel
Środek nocy, wszyscy uczniowie Northwood School spali w najlepsze śniąć o... No dobra, może w to już nie wnikajmy. Oprócz jednego osobnika, a raczej dwóch, którzy o 3 nad ranem skradali się do parku na schadzkę. Brandon miał już w wymykaniu się taką wprawę, że nie odczuwał żadnego strachu z tym związanego. Po prostu wyszedł omijając śpiącego i grubego strażnika. Rozsiadł się na niewygodnej drewnianej ławce czekając ze zniecierpliwieniem na swoją towarzyszkę. Wiedział, że to złe, niepoprawne, nie moralne... Ale to jeszcze bardziej sprawiało, że tego chciał. Czuł, że jego uczucie do Chantal wygasło, a Courtney intrygowała go... Sprawiała, że chciał więcej, i mógł nawet wstawać o tej 3 nad ranem i zapieprzać do parku byleby się spotkać. Gdy usiadła obok niego doskonale wiedział, że coś jest nie tak. Westchnął słysząc jej słowa. Courtney nie była jak Brandon... Ona miała o sto razy większe wyrzuty sumienia i ciągłe wątpliwości.
OdpowiedzUsuń- Przestań Courtney - powiedział stanowczo, i pochylił się by móc ją lepiej widzieć - Nie chcesz wcale tego robić, wiem to - dodał jakby czytając jej w myślach. Tak, Chantal była jej przyjaciółką, a jego dziewczyną, ale ... podobało mu się to, lekka adrenalina, tajemne schadzki. Nie chciał zrezygnować, i wiedział, że ona też nie.
Brandon
Wbił w nią poddenerwowane spojrzenie. On nie przejmował się tym co się stanie, nie myślał o jutrze - zył chwilą. Jak na razie się nie wydało, więc dlaczego miałoby się to zmienić? A nawet jeśli, to wtedy wkręci wszystkim jakiś kit, w który mu uwierzą, i nic się nie stanie. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał. Nie chciał przestać się z nią widywać, udawać, że nic między nimi nie było... Spojrzał jeszcze raz na dziewczynę, która unikała jego wzroku jak ognia. Chwycił ją za dłonie, i pochylił się tym samym zmuszając ją, by na niego spojrzała.
OdpowiedzUsuń- Posłuchaj mnie - zaczął spokojnie, choć był poddenerwowany zawahaniem dziewczyny - Nic nam nie zrobi, nie dowie się - wytłumaczył powoli - A nawet jeśli, to coś wymyślę - dodał chcąc ją uspokoić, spojrzał na nią z uroczym uśmiechem i przybliżając się złożył pocałunek w kąciku jej ust.
- Przestań się tym martwić - skwitował miękkim głosem. Zawsze potrafił dobrać słowa tak, by wszystko wyszło, jak on chce. Miał nadzwyczajny instynkt, który podpowiadał mu co robić i mówić.
Brandon
Brandon był zdolnym manipulatorem, w końcu praktykował już to od małego. Zawsze zwinnie potrafił zawładnąc myślami innych. Miał nadzieję, że dziewczyna pozbyła się wątpliwości, ale wciąż pojawiały się następne pytania.
OdpowiedzUsuń- Wymyślimy coś, ale na razie niech zostanie tak jak jest - zaproponował, a raczej po prostu oznajmił, próbując ją podnieść na duchu i pozbawić wszelkich wątpliwości.
- Nie martw się, wszystkim się zajmę - zapewnił, i mogła być pewna, że tak będzie. Chłopak był nadzwyczaj zaradny, więc prawie zawsze omijały go jakiekolwiek konsekwencje czynów.
Przybliżył się do niej opierając czoło o bok jej głowy wdychając zapach jej włosów.
- Będzie dobrze - powiedział wprost w jej ucho miękkim głosem. Może i słabe pocieszenie, ale w jego ustach na prawdę brzmiało to prawdziwie.
Brandon
Doskonale widział, że wciąż się o to martwi, ale wiedział, że do końca nie pozbędzie się wątpliwości. Przynajmniej nie teraz. Ugiął matowe wargi w połuśmiechu patrząc jej wprost w oczy. Sam nawet nie wiedział, kiedy to się wszystko zaczęło, kiedy zaczął postrzegać ją, jako kogoś więcej niż 'przyjaciółka Chantal'. Jednak on bez zawahania mógł stwierdzić, że nie chce tego zakończyć. Podobało mu się to, czuł się dobrze w jej towarzystwie. Tak po prostu. Przybliżył się jeszcze bardziej do dziewczyny i musnął jej usta, jakby to było zupełnie naturalną rzeczą. Owszem żalował, że muszą to robić o 3 nad ranem w parku, ale doskonae wiedział,że na razie inaczej być nie może.
OdpowiedzUsuń- Po prostu mi zaufaj - dodał z chrypką w głosie i jeszcze raz spojrzał w jej oczy.
Brandon
Na pewno nie była dla niego przelotną znajomością. Bo gdyby tak faktycznie było, to już dawno by to zakończył zanim coś by wyszło na jaw. Jednak tego nie zrobił, chciał w to brnąć jeszcze bardziej. Trudno było mu określić uczucia, dlatego nawet o nich nie myślał. Nie lubił tego robić, chciał by było co ma być bez zbędnego zastanawiania się. Wiedział, że razem z kolejnym dniem jest co raz większa możliwość na to, że wszystko się wyda. Jednak on lubił adrenalinę. Uśmiechnął się w jej stronę czując jej delikatne dłonie na jego policzkach. Westchnął, gdy powiedziała o powrocie. Wiedział, że ma rację. Niedługo nastąpi zmiana opiekunków , więc muszą się zbierać zanim do tego dojdzie. Wstał z ławki i zaczął się kierować w stronę szkoły.
OdpowiedzUsuń- Spotkamy się dziś w przerwie między lekcjami a treningiem lacrosse? - spytał, a raczej zaproponował nalegając na zgodę. Spojrzał na nią z wyginając swoje wargi w lekkim uśmiechu.
Brandon
Dostrzegła gasnący błysk w jej błękitnych tęczówkach, co sprawiło, że wcześniejszy uśmieszek malujący się na pąsowych ustach brązowowłosej, zbladł. Szczegółowo zlustrowała jej twarzyczkę równocześnie zastanawiając się co wprawiło dziewczynę w ten wisielczy nastrój. Przygryzła wewnętrzną część wargi żeby nie palnąć głupoty, co zdarzało się jej regularnie. Bethany nie zamierzała wypytywać o przyczynę wyraźnego rozżalenia Courtney, była pewna, że gdyby przyjaciółka chciała, powiedziałaby jej o wszystkim. Siedziały w wypełniającej pomieszczenie ciszy, każda pogrążona we własnych przemyśleniach. Brązowowłosa mogłaby przesiedzieć tak całą noc. Właśnie takie momenty przyjaźni doceniała najbardziej, kiedy nie trzeba było nic mówić, tylko w ciszy, cieszyć się wspólnie spędzonym czasem. Świadczyło to o tym, że dziewczyny czują się komfortowo w swoim towarzystwie. Z przemyśleń wyrwał ją przyciszony głos dziewczyny, zerknęła na przyjaciółkę, wyraźnie zdekoncentrowana. Westchnęła, delikatnie ściskając jej dłoń. - Wiesz, że gdybyś czegoś potrzebowała wystarczy tylko powiedzieć. Nawet gdybyś okradła bank i szukała schronienia wiesz gdzie mnie szukać, od tego są przyjaciółki, C. Obojętnie w jakie bagno się wpakowałaś możesz mi powiedzieć. - Uśmiechnęła się, w międzyczasie ramie jasnowłosej stało się oparciem dla jej głowy. Usłyszawszy pytanie dziewczyny, westchnęła. - Wszystko bez zmian. Właśnie przypomniałam sobie jak pierwszy raz odkryłyśmy ten strych. Ty, ja i Chantal. Piętnastoletnie smarkule szukające rozrywki. I ten różowy strój Chantal, wtedy miała obsesje na punkcie tego koloru. Dzięki bogu, że się z tego wyplątała. - Roześmiała się jednak natychmiast zakryła usta kiedy zorientowała się, że ktoś może je przyłapać.
OdpowiedzUsuń[Pewnie ;) Nawet widzę w miarę sensowne okoliczności na rozpoczęcie wątku, bo skoro obie są w gazetce szkolnej, mogłyby się razem wybrać na zdobywanie nowego materiału. Poza tym widzę je w raczej w dobrych stosunkach. Livi nie gryzie, Courtney chyba też nie, więc czego więcej chcieć? Ewentualnie ruda mogłaby się jeszcze domyślać sekretów swojej koleżanki, lecz nie chcę ci niczego narzucać. Sama rozumiesz. Jeśli masz jakieś inne propozycje - wal śmiało ^^]
OdpowiedzUsuńCzuł, jakby dopiero wczoraj było zakończenie lata, i jeszcze wszyscy chodzili w krótkich spodenkach i bluzkach na naramkach, a dziś? Bluza i kurtka na sobie, i jeszcze zimno! Ale taka była jesień, brutalnie oddalała od wakacji, a przybliżała do srogiej zimy. Para miarkowo wypływała z ich ust wraz z każdym wypowiedzianym słowem. Widząc trzęsącą się dziewczynę wyciągnął dłoń i przyciągnął ją do swojego boku obejmując. Nie za często mogli sobie na takie coś pozwolić, szczególnie w ciągu dnia, oraz w takim miejscu jak np. park. Wraz ze świtem wszystko wydawało się zupełnie inne, bardziej skomplikowane. Słysząc jej słowa na początku zmarszczył brwi, ale po krótkiej chwili jego rysy gwałownie stały się łagodne i zaśmiał się pod nosem.
OdpowiedzUsuń- A co jest w twoim mniemaniu ważniejsze od spotkania ze mną? - spytał spoglądając na nią, z lekkim uśmiechem. Lubił się z nią droczyć. Zresztą on się ze wszystkimi droczył. Z niektórymi dla zabawy, z innymi... cóż tak po prostu. Po krótkiej chwili znaleźli się tuż pod akademikiem. Spojrzał przez okno, i zauważył wciąż smacznie śpiącego strażnika.
Brandon
Livi uwielbiała ludzi, a także całym sercem kochała pisanie, więc prawdę powiedziawszy na zajęcia w gazetce szkolnej została skazana drogą losową czy też po prostu za pomocą zwykłego przeznaczenia. Jak zwał to tak zwał. Osobiście nigdy jednak nie żałowała. Uwielbiała to robić; uwielbiała angażować się w życie uczniów. Po skończeniu szkoły skrycie marzyła o karierze dziennikarki, chociaż doskonale wiedziała, że nie taką ścieżkę życiową wymarzyli sobie dla niej ojciec i Aidan. Trudno. Na razie nie myślała o tym, co będzie jutro. Nie zwykła planować.
OdpowiedzUsuńWidząc Courtney, uśmiechnęła się swobodnie i zmierzyła ją przyjaznym spojrzeniem czekoladowych oczu, po czym skinęła ledwo zauważalnie głową, podniósłszy się z miejsca. Cóż, zauważyła jej obecność natychmiastowo. W końcu w sali panowały zupełne pustki, a samoistne otwieranie drzwi nie zdarzało się nazbyt często.
- Właściwie mogłybyśmy się przejść. Trochę boli mnie już głowa od tego siedzenia w ciszy - wyznała spokojnym tonem głosu i zasunęła krzesło.
Nie kłamała. Od dwóch godzin bazgroliła w swoim notesie przeróżne teksty nadające się do nowego wydania i szczerze potrzebowała odpoczynku.
- Co słychać? - rudowłosa raczej nie potrafiła uwierzyć w to, że Courtney miałoby łączyć coś z Brandonem. Poważnie - wydawało jej się to nieprawdopodobne. Zresztą, nie zamierzała poruszać tego tematu. Nie czuła się upoważniona. Znała pewne granice. Chociaż…
Chłopak raczej nigdy nie wpakowywał się w jakieś dłuższe znajomości. Był typowym kobieciarzem łaknącym to nowych i lepszych zdobyczy, nie znając umiaru. Dopiero w przypadku Chantal, a później Courtney było inaczej. Jak na razie tylko im udało się przytrzymać co rusz odwruwającego chłopaka przy sobie na dłużej. W przypadku Chantal jego uczucie z czasem zbladło, ale co do Courtney wciąż żywił barwniejsze uczucia. Nie umiał ich nazwać i nie lubił tego robić. Liczył, że czas ma wielki wpływ na wszystko i w końcu wyjaśni wątpliwości. Słysząc słowa dziewczyny poczuł lekką zazdrość. Brandon był zazdrośnikiem, który potrafił to sprtynie ukryć - przecież on ma to gdzieś! Wiedział, że Ethan to tylko i wyłącznie kolega, ale i tak to był chłopak.
OdpowiedzUsuń- Cóż... najwyraźniej będę cię musiał zabrać siłą - wzruszył ramionami i jakby nigdy nic beztrosko ominął strażnika z dziewczyną przy boku. Na jego twarzy mieścił się mały chytry uśmieszek, który nawet na chwilę z niej nie schodził. Jako, że do pokoju dziewczyny nie było daleko, to już po zaledwie chwili znajdowali się przed jej drzwiami. Stanął na przeciw niej i spojrzał z tym łobuzersko-uroczym wyrazem twarzy trzymając ją za rękę.
- To co? Do przerwy? - spytał, lub można rzec - postanowił.
Brandon
Dziewczyna obserwowała zmieniający się wyraz twarzy jasnowłosej, zastanawiała się nad czym tak rozmyśla. Wiedziała, że coś wyraźnie ją kłopotało i rzecz jasna frustrował ją fakt, że nie może w żaden sposób jej pomóc dopóki nie pozna powodu jej ponurego nastroju. Brązowowłosa nie wiedziała dlaczego, ale w pewnym momencie wcześniej przyjacielska miłość jaką darzyła blondynkę przerodziła się w niesprecyzowane uczucie które przez dłuży czas próbowała rozszyfrować, ale nie potrafiła przez co tkwiła w jednym miejscu, kryjąc się z prawdą. Wiele by dała aby wrócić do beztroskich czasów kiedy to niczym trzej muszkieterowie, ramię w ramię podążały przez życie, ciągle pakując się w kłopoty oraz doświadczały nowych rzeczy, obiecując, że w przyszłości to powtórzą. Ciemnowłosa czuła jakby więź między nimi szła w zapomnienie co sprawiało, że czuła jakby traciła część siebie, swojej przeszłości. Z przemyśleń wyrwał ją przyciszony głos jasnowłosej, uśmiechnęła się pod nosem. To właśnie Courtney poznała pierwszą kiedy jako czternastolatka przekroczyła próg szkoły. Doskonale pamiętała jak filigranowa blondynka z delikatnym uśmiechem malującym się na ustach, podkreślającym jej łagodną urodę, przedstawiła się i zaproponowała aby usiadły obok siebie. Westchnęła, musiała wyrwać się z tych ciągłych przemyśleń, przecież chciała nacieszyć się czasem spędzonym z przyjaciółką, nie zamierzała zmarnować go na siedzenie z głową w chmurach. Usłyszawszy blondynkę, również wlepiła w dziewczynę czekoladowe tęczówki z półuśmieszkiem formującym się na jej pełnych ustach. - Wiem C. Mi też tego brakuję, wszystko było znacznie prostsze. Z czasem życie się komplikuje, musimy się do tego przyzwyczaić. Kiedyś nasze drogi się rozejdą, jedyne co możemy zrobić to żyć tu i teraz, straconego czasu nie nadrobimy, ale nie znaczy to, że nie możemy przeżyć razem naszej młodości. - Wypuściła powietrze z płuc ze świstem, odgarniając niesforny kosmyk włosów, nagle zaśmiała się pod nosem. - Czasem sama siebie przerażam, zaczynam gadać jak moja babka. Jak tak dalej będzie skończę tak jak ona, w wariatkowie. - Zażartowała. Momentalnie westchnęła, nie chciała dziewczyny do niczego zmuszać, ale nie mogła znieść gasnącego blasku w oczach przyjaciółki. - To jak? Powiesz o co chodzi? - Uśmiechnęła się ciepło aby dziewczyna poczuła się pewniej.
OdpowiedzUsuń[No pewnie, nie ma innego wyjścia (: Pomyślałam sobie, że może Chantal i Courtney mogłyby razem pobiegać i skoro panna Meredith zdaje sobie sprawę ze zdrad swojego chłopaka to mogłaby nieco powypytywać o to swoją przyjaciółkę, co Ty na to? Zawsze też mogę wymyślić coś innego.]
OdpowiedzUsuńChantal Meredith
Uśmiechnął się tylko uroczo na pożegnanie chcąc jeszcze skraść jej jednego buziaka... Niemal podskoczył słysząc czyjeś kroki. Ktoś szybkim tempem zmierzał w ich stronę. Chłopak niemal jak oparzony, rzucił tylko szeptem 'do zobaczenia', i zaczął biec, jak na złamanie karku do swojego pokoju.
OdpowiedzUsuń[...]
Przerwa przed treningiem lacrosse, jedna z niewielu okazji kiedy mogli mieć święty spokój w ciągu dnia. W tym czasie każdy był zajęty czymś innym: powrót do pokoju po lekcjach, jakaś tam nauka, lub przygotowywanie się do treningu. Chłopak pewnie stał oparty o framugę drzwi prowadzących do starego pokoju nauczycieli wf'u. Teraz już nikt tam nie przychodził - pracownicy dostali o wiele lepszy pokój w innej części szkoły. Od tamtej pory nikt tam nie zaglądał - oprócz właśnie tej dwójki. Tak, może i to było trochę dziwne, że muszą się skradać po opuszczonych pomieszczeniach, ale co w takiej sytuacji zrobić? Spojrzał nerwowo na zegarek. Za dużo czasu nie mieli, więc każda minuta była ważna. Nagle ni stąd ni zowąd dziewczyna pojawiła się tuż przed nim. Gdyby był to ktoś inny na pewno zaczął by się wydzierać, że straszy, że to, że tamto... Ale nie w tym przypadku.
- Myślałem, że już nie przyjdziesz - powiedział muskając tylko jej policzek, na wypadek gdyby jakiś włóczykij się tu przypałętał nieproszony.
Brandon
Czy można lepiej, a może gorzej trafić - zostać nauczycielem w szkole, gdzie uczniowie to nie dzieci, a dorosłe, ale prawie dorosłe osoby. Ciężki przypadek, zwłaszcza, że marzenia wyglądają zupełnie inaczej.
OdpowiedzUsuńGabriel spojrzał na rozpiskę zajęć w pokoju nauczycielskim, za 15 minut zaczynał kolejną lekcję, odkąd pojawił się w szkole czasu wolnego miał niewiele, grafik napięty, a do tego musiał zgrać wszystkie zajęcia z trenerami innych sportów. Westchnął ciężko i ruszył w stronę sali, gdzie dziś w planach, a konkretniej w obowiązku miał poprowadzić zajęcia z gimnastyki. "Najgorsze cholerstwo jakie istnieje" zawsze tam myślał i powtarzał, nie raz nawet na głos - to nie była wymarzona dyscyplina.
Kilka osób tłoczyło się już przed salą, dziwną większością były dziewczyny. Chrząknął próbując dostać się do drzwi, by je otworzyć.
- Czy Panna uważa, że to właściwy strój na zajęcia? - warknął na jakąś nastolatkę, gdyż koszulka do pępka chyba nie odpowiadała szkolnym standardom.
Rozbrzmiał dźwięk dzwonka. Zajęcia mogły się zacząć. Gabriel poprosił o ustawienie się w szeregu i odliczenie po kolei. "...osiem..." kończył ktoś mówić, gdy drzwi od sali otworzyły się i stanęła w nich blondynka, która zapewne powinna być już tutaj chwilę wcześniej.
- Dwie minuty spóźnienia. A teraz do szeregu - twardo powiedział Gabriel.
[Zaczęłam, ale czy mi to wyszło... nie wiem.]
Gabriel de Sade
[ Witam, witam. Oczywiście z mojej strony również ochota na wątek jest, mogę nawet podrzucić pomysł, chyba, że wolisz, abym to ja coś zaproponowała ^^]
OdpowiedzUsuń[Oki:) Pomysł mi się podoba tak, więc zaczynam wątek:)]
OdpowiedzUsuńZajęcia z czytelnictwa były dla Johny’ego oderwaniem od wielu problemów. Mógł wtedy skupić się na sobie i robić to, co lubił. Rolston, bowiem uwielbiał czytać, ale jeszcze bardziej kochał pisać.
A pisał wiele. Opowiadania. Wiersze. Krótkie historyjki. Planował nawet zacząć pisać własną powieść. Nikomu jednak nigdy nie pokazywał swojej twórczości zazdrośnie kryjąc ją przed ludzką opinią czy krytyką. Uważał, że jego twórczość nie zasługiwała na żadne opinie, ponieważ nie była ani wystarczająco dobra, a ni wystraczająco ciekawa. Poza tym pisał tylko i wyłącznie dla siebie.
Po jednych z zajęć z czytelnictwa, na które przyszedł ze swoim zeszytem, w którym zapisywał wiersze, kiedy tylko miał natchnienie, gdy wychodził z Sali z notesu wyleciała mu kartka, na której napisał początek swojego nowego wiersza:
Idziesz korytarzem nie patrząc w moją stronę,
Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że z miłości płonę.
Twój uśmiech, oddech, każde Twe spojrzenie,
Wprawie moje serce w drżenie.
Johny
[ Wątek? ]
OdpowiedzUsuń