środa, 31 października 2012

Who are you Cookie ?

         
Zwycięstwo nie jest dla tych, którzy nie potrafią używać swych masek.


Pojechaliśmy ze znajomymi do Miami, miałam wtedy może 6 albo 7 lat. Cóż zabawa ponoć była przednia, ale nie dotyczyła mnie tylko mojej starszej siostry i jej grupy przyjaciół. Nie wiem w sumie czemu napisałam "znajomymi", skoro są oni dokładnie znajomymi mojej siostry. Ale cóż, czasem traktowałam ich jak moich, mimo iż lubili mnie tylko za słodkie kucyki na czubku głowy i urocze oczka. Bo takim właśnie byłam dzieckiem. Gdyby nie to co się stało później, moja siostra mogłaby zaliczyć ten wyjazd do całkiem udanych. Ale jednak. Całą noc chodzili i szukali mnie, to była przedostania noc w Miami, zaraz rano mieli wylecieć z powrotem do domu. Oczywiście nikt nie zdążył się spakować. I biegali tak, zmartwieni krzycząc " Amanda, Amanda!" Tak naprawdę teraz nie pamiętam tego imienia, zupełnie nie pamiętam niczego co się zdarzyło. To aż chore, wiem. Dziwnie tak być w obcym kraju, sama. Szczególnie kiedy jest się małą dziewczynką z kitką na czubku głowy. Mama zawsze mi powtarzała, że ludzie są zawsze pokojowo nastawieni w stosunku do mnie. Cóż, czy tak było? Gdyby nie tamten incydent pewnie siedziałabym teraz właśnie u niej na kolanach. Ale chyba jednak nie chciałam takiego zakończenia tej historii. Chyba nikt nie chciał. Umarłam. Serio, miałam własny pogrzeb, nawet mogłam go oglądać i to wcale nie z góry. A z boku. Przed telewizorem, jedząc kawior.Co się ze mną stało? Ponoć wpadłam do jeziora. Chory świat, że szukali mnie i szukali i osądzono, że ciało zaginęło. Mimo iż to było cholerne jezioro. Cóż, więc zaginęłam i mnie nie szukano, jasne? Nikt nie chciał ciągnąć mojej historii jako Amandy.Urodziłam się by być kimś innym. To nie bolało mnie ani trochę. Przynajmniej teraz, z perspektywy czasu mogę tak powiedzieć. Gdzie się wychowałam, więc? Cook. Mój ojciec, moja jedyna prawdziwa miłość, mój brat, opiekun i najlepszy przyjaciel. Wszystko w jednym, wystarczało mi to. To nie było porwanie. To była adopcja z zaskoczenia. Tęskniłam za rodziną tylko przez kilka pierwszych miesięcy. Później się śmiałam, szczególnie z taśmy z mojego pogrzebu. Co właściwie włożyli do trumny?  Tam gdzie trafiłam, nikt nie wiedział jak mam na imię, więc mówili na mnie cook. Od Cooka. Dopiero później, sam Cook mówił na mnie Cookie. Cook był kucharzem. Gotował mi obiady, kolacje i śniadania. Podwieczorki i robił kanapki do szkoły.A później wracał do swojego laboratorium i tworzył narkotyki. Był świetnym ojcem. Sypiałam z nim, przez jakiś czas. Wiedziałam, że mnie kocha. Mimo iż miał więcej niż 25 lat. A ja już wtedy byłam piętnastoletnią  gówniarą. Dopiero później, nauczono mnie jak posługiwać się bronią, nauczyli mnie ekstrakcji różnych gówien z leków i generalnie jak sobie radzić w tym świecie.  A  potem poszłam do szkoły. Poznałam tam Ariel, która od samego początku się mną zainteresowała. Głównie z mojej winy Fishburne zaczął ćpać. Ale ona o tym nie wie i prawdopodobnie nigdy się nie dowie. I dobrze. Wiecie co, jestem cholernie pomocną osobą. Tak wiele ludzi dzięki mnie przeżyło najlepsze 5 minut ich życia. Co mam na myśli? Oczywiście, że dragi! Pamiętam jak to jeszcze Ariel i ja paliłyśmy ze sreberka w szkolnej ubikacji. Nikt nie zna Ariel lepiej niż ja. Ale chyba nie ma się czym chwalić? Przyjaźniłyśmy się jakiś czas, jednak to zanikło wtedy gdy pojechała do tej szkoły z internatem. Później Cook nakazał mi, abym oddała jej część swojego towaru. Właściwie prawie cały czas jej coś dawałam, bo ona lubiła tym handlować. Dopiero później, i Cook i ja dowiedzieliśmy się, co tak naprawdę robiła z towarem. To było coś jak szok. Nie mogłam już jej przecież ufać, tak? Nie chciałam też okłamywać kucharza, że tego nie zrobiła.To on mi to zlecił. Ja w rzeczywistości byłam tylko pieprzoną marionetką. Więc dodaliśmy jej, tej zasranej aspiryny do amfy i zaczęła krwawić tak, że się przekręciła. Aspiryny było trochę zbyt dużo...A myślałam, że to niemożliwe... No cóż, ktoś musiał zająć miejsce waszej kochaniutkiej blondyneczki, więc teraz pora na mnie...
Nigdy nie byłam zasraną egoistką. Nie byłam wredna, słuchałam się każdego i przestrzegałam zasad. Pokojowo nastawiałam się do innych i nie douczałam im. Chyba, że oni zaczęli dokuczać mi. Ponoć mało mówię, a więcej myślę. Nie kłamie, nie manipuluje ludźmi i nie jestem grzeczną dziewczynką. Staram się do wszystkiego podchodzić ze zdrowym rozsądkiem. Jednak czasem knuje, przeciwko innym. Mimo wszystko jestem wierna, jeśli z kimś jestem. Jestem czasem fałszywa, w stosunku do przyjaciółek. Czasem narzekam i niezła ze mnie zołza. Nigdy nie płaczę ,rozumiecie? Jestem trochę cwana, jednak nie aż taka jak ta cała Ariel. Lubię mieć władze, jednak nigdy nie powiem tego wprost. Na całe szczęście nigdy nie zadławiłam się tą całą władzą czy sławą. Nie wpadłam też w narkotyki. Mam ogromnie silną wolę. Nie lubię uczuć. Staram się udawać, że ich nie mam. Nie przejmuje się opinią innych a nieuzasadnioną krytykę przeważnie olewam. Właściwie olewam wszystkie szepty za moimi plecami. Uwielbiam moje długie włosy. Mam na ich punkcie obsesję. Jestem cholernie inteligentna, jednak na pozór jestem kolejną głupiutką nastolatką. Mi w sumie nie w głowie jakieś imprezy czy coś. Raczej wole posiedzieć sama. Bo jestem samotniczką. Wszędzie w sumie chodzę sama, i nie zasługuje na nikogo... Mam w rzeczywistości dość niską samoocenę, jednak nie chcę tego aż tak nagłaśniać. Nigdy nie chciałam robić złych rzeczy.Jednak źli ludzie mnie do nich zmuszali. Potrafię posługiwać się bronią.

- Cookie Auster

/ tak więc z tego miejsca możecie się pożegnać z Arielką.
/ wszystkie wątki Ariel zostają zawieszone.




17 komentarzy:

  1. [Witamy na blogu nową postać! Przydzielona zostajesz do sigmy. No i standardowe pytanie, skusisz się na wątek albo lepiej, ciekawe powiązanie z Beth? :)]

    Bethany Foster

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ojacieee, ale ta Cookie jest kochana! <3]

    Charity Sherbourne

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dlatego ona taka kochana. Luuuubię takie psychopatyczne postaćki, ale toto chyba widać już. Zresztą Arielki nie miałam okazji poznać. ;>]

    Charity Sherbourne

    OdpowiedzUsuń
  4. [ No, no, no. My wątka nie mamy. Trzeba to szybko zmienić]

    Channel

    OdpowiedzUsuń
  5. [Zapraszam do wątków z Hiro i Hanną :D]

    Hiro i Hannah.

    OdpowiedzUsuń
  6. [A dziękuję za powitanie :3 I mam takie pytanie, zupełnie wynikające z mojego upierdlistwa i wrodzonej ciekawości: na jakiej podstawie przydziela się do dormitoriów? Tak z zupełnej ciekawości pytam, jak to ja c:]

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  7. [Dobra, to nie wnikam dalej :D
    Wątek zawsze. Pomysły? Ja jestem wyprana ;c]

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  8. [Serio? Jeeeej, ale mi miło! Sądziłam, że tu za nią ludzie przepadać nie będą, a tu proszę, cóż za wesoła niespodzianka. I, cóż, przyznam się, że skrycie to ja liczyłam, że zaproponujesz jakiś wątek. ;D]

    Charity Sherbourne

    OdpowiedzUsuń
  9. [Wydaje mi się, że powinnaś wybrać kogo wolisz xD Lub z kim masz pomysł pisać. Ja mogę pisać za każda z moich dwóch postaci, więc wybór zostawiam tobie. ]

    Hannah i Hiro ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. [O, dzięki xd Może jakiś wątek?]
    Natasha

    OdpowiedzUsuń
  11. [Jak mi powiesz, jaki stosunek miała Ariel do Charity, czy w ogóle się znały i tak dalej, to ja jestem za. Sherbourne to dziwne dziecię, lubi mówić o śmierciach i innych takich katastrofach lotniczych, więc jak się temat taki rozwinie, to raczej nienawiścią pałać do siebie nie będą. Nie mogę obiecać, że Charity z miejsca pokocha Cookie, ale z pewnością będzie miała o niej zdanie lepsze, niż o reszcie uczniów, o. ;D]

    Charity Sherbourne

    OdpowiedzUsuń
  12. Piątkowe popołudnie spędzała w szkolnej bibliotece, korzystając ze swoich dobrych układów z bibliotekarką. Dzięki temu mogła samotnie siedzieć pomiędzy regałami z ulubioną książką z działu fantastyki i z termosem gorącej herbaty tuż obok. Nie dziwne więc było, że przyjaciół zbyt wielu nie miała, gdy zamiast zawiązywać znajomości z innymi każdą wolną chwilę przesiadywała w zacisznym sanktuarium książek. Wielu kpiło i żartowało, że jeśli cokolwiek lub ktokolwiek rozdziewiczy kiedyś Lenę Ask, to będzie to właśnie książka.
    Wbrew powszechnej opinii wcale się nie uczyła, a pożerała kolejne lektury ulubionych pisarzy i poetów. Odnajdowywała w nich pocieszenie oraz dobrą radę, co o wiele bardziej pożyteczne dla niej było, niż spędzanie popołudni i wieczorów na zabawach z rówieśnikami. Nie zdała sobie nawet sprawy kiedy minęło popołudnie, bibliotekarka zostawiłą jej dodatkowy klucz i wróciła do domu, a Madlena siedziała w bibliotece nawet wtedy, gdy nastał wieczór i zbliżała się późna pora. Wciągnęły ją opowieści o przygodach Krogulca, znamienitego czarnoksiężnika z Gont. Tyłek bolał od siedzenia na twardej podłodze, kręgosłup chrupotał przy każdym poruszeniu i nawet herbata w termosie już wystygła. I to właśnie wtedy cicho skrzypnęły drzwi od biblioteki, choć dziewczyna nie wciągnięta w lekturę książki nie zwróciła na to najmniejszej uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  13. [Ty, jeśli byś mogła. <3 Ja dzisiaj totalnie nie mam siły na takie ekscesy. Tylko powiedz mi jeszcze, zakładamy, że jak to było z Ariel i Charity? Znały się w ogóle?]

    Charity Sherbourne

    OdpowiedzUsuń
  14. [A, baa że trzeba, masz może jakis pomysł, na powiązanie, lub wątek, czy to będzie w stylu tego poprzedniego :p]

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Wątek? To, że się znają, jest oczywiste. Jednak co do powiązania... Mogą albo dobrze się dogadywać, ona jest jego 'kumpelą' i śmieje się, że dał się usidlić, albo mogą mieć jakąś wspólną przeszłość, jakiś mały epizodzik, o którym Josh nie koniecznie rozpowiada?
    Jeśli masz jakiś inny pomysł, jestem otwarta na każdą propozycje ;) ]

    Josh

    OdpowiedzUsuń