
Channel Layla Evans
dla przyjaciół po prostu
Chann
18 lat
Urodzona w Meksyku 16 maja
Stan cywilny: zajęta
Zajęcia dodatkowe: Kółko plastyczne i basen
Sigma
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pewnie czekacie na coś dramatycznego jak podrzucenie do domu dziecka czy coś podobnego, ale ja Was zaskoczę. Chann miała i cały czas ma obojga rodziców i nic w tym dziwnego, bo nie każdy przeżył jakąś straszną historię, o której nigdy nie będzie mógł zapomnieć. Zacznijmy od początku!
Meksyk! Żyła tam pewna dziewczyna o imieniu Bella. Rodzice problemów z nią nie mieli chodź była szalona i bardzo uparta, ale w kłopoty rzadko się pakowała. Co tydzień miała innego faceta co jej rodzicom się nie podobało, ale uważali, że ich córka musi popełniać swoje błędy, by wyrosnąć na mądrą kobietę. Dziwny sposób wychowania, ale zawsze jakiś. W końcu coś się zmieniło. W wieku siedemnastu lat poznała chłopaka, z którym była dwa tygodnie, ale to jeszcze nie koniec. Rodzice zaczęli ją wypytywać czy jest to coś poważnego, na co ta odpowiedziała, że tak. Ponoć zakochała się w nim i cały czas o nim myśli. Rodzice po tych słowach zaczęli się trochę martwić, gdyż dziewczyna nigdy nie była tak zakochana i dlatego też nie miała złamanego serduszka. Nie mieli pewności czy chłopak nie traktuje ich córki jak zabawkę. Postanowili z nim porozmawiać. Więc też udali się do mieszkania chłopaka, który oczywiście mieszkał z rodzicami. Najpierw postanowili porozmawiać z jego rodzicami. Wytłumaczyli im wszystko, a Ci tylko odpowiedzieli, że nie mają wpływu na syna i nie mogą mu niczego zabronić. Rodzice wrócili do domu i postanowili poważnie porozmawiać z córką. Ostrzegli ją przed wszystkim, ale ona powiedziała, że on nie jest taki. Pewnego dnia Bella poszła na spotkanie ze swoim chłopakiem. Zobaczyła go jak się całuje z inną dziewczyną. Wtedy nie wytrzymała. W jej oczach pojawiły się łzy, które szybko otarła i podeszła do chłopaka. Zwyzywała go od najgorszych i uderzyła w twarz po czym odeszła. Chłopak tłumaczył się, ale dla dziewczyny było już na to za późno. Dziewczyna rozpaczała przez kilka dni czego jej rodzice się bardzo obawiali. Tamtego dnia obiecała sobie, że nie zaufa już żadnemu facetowi. Od tamtej pory nie miała chłopaka dużej niż pięć dni. W wieku dziewiętnastu lat poznała młodego dżentelmena. Z nim też chciała postąpić tak samo jak z nimi, ale nie mogła. Po prostu nie mogła. Był inny. Znowu poczuła to co dwa lata temu. Wmawiała sobie, ze to nie prawda, ale nie mogła mu się oprzeć. Wariowała gdy nie było go przy niej. Cały czas ze sobą pisali lub rozmawiali, a najczęściej spotykali. Rodzice tym razem się nie martwili. Wiedzieli, że chłopak jest inny. Ten obiecał jej, że zawsze będzie ją kochał i będzie robił wszystko, by czuła się kochana. Pewnego wieczoru gdy jej rodzice wyjechali na wycieczkę, a Bell szykowała się do snu nagle usłyszała, że ktoś gra jej pod oknem. Wyszła na balkon i ujrzała Fabiana. Swojego chłopaka! Poczuła wtedy, że Fabian na prawdę ją kocha. Tamtą noc spędzili razem. Dziewczyna była w siódmym niebie. Jej rodzice wrócili i wszystko wróciło do normy. Jednak nie całkiem. Po kilku dniach okazało się, że dziewczyna jest w ciąży. Od razu powiedziała rodzicom z kim. Od razu też powiedziała o wszystkim Fabianowi, który nie wiadomo czemu był szczęśliwy. Oboje zamieszkali razem i żyli długo i szczęśliwie. No dobra to jeszcze nie koniec. Po długo wyczekiwanym dniu na świat przyszła prześliczna dziewczyna o imieniu Channel. Dziewczyna od początku wdała się w matkę. Była szalona, ale co do chłopców była inaczej nastawiona. Gdy dziewczyna skończyła dwanaście lat rodzice postanowili, że wyjadą gdyż uważali, że życie tutaj nie jest dla nich więc wyprowadzili się do Wielkiej Brytanii, a dokładnie do Northwood. W odpowiednim wieku zapisali Chann do ,,Nortwhood School'' I tak oto dziewczyna chodzi do niej dalej. Została przydzielona do dormitorium ,,Sigma''. Miała kilka wpadek w szkole, złamanie regulaminu, te sprawy. Obecnie ma chłopaka. Oboje są w sobie po uszy zakochani. No i tak zakończę moją bajeczkę. Porywająca to ona nie była, ale zrozumcie, że musiałam ją napisać. Chociaż mam nadzieje, że przynajmniej jedna linijka Was zaciekawiła chyba, że w ogóle nie przeczytaliście mojego ,,wypracowania''. ~
Channel odziedziczyła bardziej charakter po matce niż po ojcu. Nie jest poukładana i bojaźliwa. Wręcz przeciwnie! Channel jest osóbką bardzo szaloną. W jej towarzystwie nigdy nie będziesz się nudził. Zazwyczaj wpada na jakiś szalony pomysł przez, który pakuje się w tarapaty, ale wychodzi z nich oczywiście z głową ku górze. Jest też bardzo miła jak i pomocna. Jest też bardzo curious czyli ciekawska. Potrafi zamęczyć człowieka gadaniem. Potrafi gadać na każdy temat od politycznych po komedie czy bajki. Flirciara? Oczywiście!Teraz ma chłopaka, ale wcześniej wyrywała każdego chłopaka dla zabawy. Czasami jest bardzo zazdrosna i wtedy stara się pokazać, że ten chłopak jest jej i tylko jej. Do jakiegoś czasu. Jest imprezowiczką. Spotkasz ją w każdym znanym klubie lub na jakiś domówkach. Pewna siebie laska, która nie boi się powiedzieć tego co myśli. Po prostu wali prosto z mostu. Jest bardzo inteligentna, ale nie siedzi za często nad książkami. Starczy jej to co usłyszy na wykładzie. Chann lubi, wręcz kocha się droczyć. Jest duszą towarzystwa. Bardzo zdeterminowana osoba, która jak coś zacznie to musi to skończyć, aż jej się uda. Zdarza jej się też być bardzo roztargnioną. Gdy ma gorszy dzień jest bardzo marudna, ale to bardzo. Narzeka wtedy na wszystko, więc lepiej żeby wtedy przebywała z nia osoba o stalowych nerwach. Bywa bardzo dziecina, lubi sobie obejrzeć bajki czy coś, ale bywa to bardzo rzadko. Poukładana i porządna? Na pewno nie. Często wszystkiego szuka gdyż rzuciła to gdzieś i nie pamięta gdzie. Nienawidzi siedzieć, a raczej kisić się sama w pokoju. Czasami jest też bardzo stanowcza. Jak powie ,,Nie!'' to radze Ci się z nią nie kłócić. Jest bardzo szczera, nie lubi kłamać, ale często jej się to zdarza. Jest to trochę skomplikowane. Woli iść do kogoś i nawet z nim pomilczeć. Posiada ogromne poczucie humoru.Jest też bardzo mściwa. Jeśli ktoś jej zawini, celowo lub jej przyjacielowi lub rodzinie odpłaci się z nawiązkom. Czasami jest też bardzo leniwa, ale to bardzo. Nie chcę jej się nic robić, ubrać się. czy nawet wstać z łózka co najwyżej zalać płatki mlekiem prosto z lodówki i zjeść je w łóżku. Łatwo ją rozśmieszyć i na odwrót. Marzycielska optymistka, która lubi czasami polatać w chmurach. Jest bezstronna, nie uznaje czegoś takiego jak omega czy sigma. Dla niej to nie ma znaczenia. Bywa też czasami bardzo wredna, ale to jak ma gorszy dzień. Nie jest egoistką, troszczy się o innych. Często nie przemyśli tego co zrobi czy powie, a później tego żałuje. Kocha ryzyko. Nie potrafiłaby bez niego żyć. Jest bardzo niecierpliwa jak i kreatywna. Jednym słowem barwna osóbka.
Jedziesz autobusem. Obok ciebie siedzi brunetka. Włosy ma spięte w kucyk ( częściej rozpuszczone ). Co jakiś czas na ciebie spojrzy, ale częściej patrzy się w okno lub bawi się telefonem. Gdy na ciebie spojrzy najpierw przykują twoją uwagę jej czarne oczka, które wyglądają jakby były z porcelany. Nie możesz oderwać od nich wzroku. Coś w nich jest. Jakby magia. Następnie zauważysz jej jasną karnację, jaśniejszą od muzułmanki, ale ciemniejszą od Śnieżki. Jest bardzo delikatna, uważasz, że dziewczyna o nią bardzo dba, ale ona po prostu tak już ma. Uśmiecha się do ciebie, a ty odwzajemniasz jej gest. Wtedy zobaczysz jej pełne usta i białe ząbki, które z ledwością dojrzysz gdyż zazwyczaj uśmiecha się bez ząbków. Dziwnie trochę to brzmi, ale mniejsza o to. Zastanawiasz się czy, by się nie odezwać, ale autobus zatrzymuje się i dziewczyna z niego wysiada. Ty także. Idziecie w tym samym kierunku jednak ona idzie przed tobą. Wtedy dopiero ujrzysz, że jest wysoka i zgrabna. Ma wcięcie i długie nogi oraz duże piersi. Teraz dopiero zwracasz uwagę na jej ubiór, luźna koszulka, ciasne rurki i trampki. Często można ujrzeć ją też w sukience lub krótkich spodenkach. A co do makijażu. Przypominasz sobie rysy jej twarzy. Pamiętasz, że miała mocno podkreślone oczy, jasny błyszczyk i tusz, na reszcie kompletnie się nie znasz. Pamiętasz, że miała na sobie dużo dodatków. Naszyjniki, wisiorki i kolczyki. Zbliżasz się do dziewczyna, ale wtedy podchodzi facet i całuje ją na powitanie. Przeklinasz w duchu i odchodzisz. W pewnym momencie chcesz jednak do niej podejść i zagadać, może jednak Ci się poszczęści. Jednak gdy się odwracasz dziewczyny już nie ma. Jakby rozpłynęła się w powietrzu. Wtedy odchodzisz i starasz się o niej zapomnieć. I koniec historii.
Uzależnienia:
* Kawa- codziennie, ale codziennie rano musi wypić kawę by wstać na równe nogi i mieć siłę żeby przeżyć następny dzień.
*Zakupy- to nie jest uzależnienie. Raczej coś co lubi robić. Nie ma jakieś mani, że bez zakupów nie przeżyje czy kradnie jak nie ma na bluzkę.
* Bransoletki- tak to jest uzależnienie. Nie rusza się bez swojej bransoletki, którą dostała od babci przed jej śmiercią. To jedyna pamiątka, która jej po niej została. Nie rozstaje się z nią.
*Papierosy- niestety w jej szkole nie można palić, ale i tak to robi po kryjomu. Chowa papierosy w różnych miejscach, w których nikt, by się nie domyślił, że tam są. Czasami wyjeżdża i pali po za szkołą.
*Czekolada- uwielbia ją, ale czy to jest uzależnienie? Chyba nie za bardzo, ale je ją dość często.
* Książki i miłości wampirzej, coś w stylu ,,Zmierzch'' - nie potrafi bez nich żyć. Często czyta je po kilka razy. Uwielbia je.
*Muzyka- uważa, że bez muzyki świat nie mógłby istnieć. Odciąga ją to od codziennych problemów i przy okazji się odpręża.
Ciekawostki:
- Pije
-Nie ćpa
-Pali
- Panicznie boi się pająków
- Lubi zwierzęta
- Ma uczulenie na świerk
- Uwielbia maliny i truskawki
- Lubi tańczyć
- Słucha każdy typ muzyki
- Lubi budyń i kisiel
- Nie cierpi galaretki
[ Karta jest. Jeżeli czegoś brak to pisać. Jej chłopaka dodam do wolnych. Kartę z czasem zmienię jak i rozszerzę. Historia z innego bloga, ale moja. Zapraszam do wątków i powiązań. Nie odpisuje po kolei. Czasami muszę się zastanowić lub nie mam siły. Jednak staram się nie zostawiać tak zaczętych wątków. Zasada- pomysł ja zaczynam i na odwrót. ]
[Masz ochote na wątek z Ivy?:D Widze że obie chodzą na basen, więc tam mogłyby się spotkać, mam nawet taki pomysł, że Ivy zgubiła by soczewkę i miałaby problem z pływaniem, i być może twoja by jej pomogła, lub zaszkodziła, zalezy od cebie :d]
OdpowiedzUsuńOkej, w takim razie witamy na blogu.
OdpowiedzUsuńZostajesz przydzielona do Sigmy
Miłego pisania :)
[Witam. Proponowałabym zmniejszyć zdjęcia oraz wyrównać czcionkę, ponieważ psuje to estetykę karty. Wyśrodkowanie nie wygląda korzystnie. A i radziłabym zdecydować się na jeden styl czcionki. Pozdrawiam.]
OdpowiedzUsuń[ Niestety na wątek pomysłów nie mam ;p]
OdpowiedzUsuń[W sumie, to może być, tylko ostrzegam, przed Ivy, bo ona bywa dziwna :d]
OdpowiedzUsuńNa basen uczęszczała od chwili, gdy przyszła do tej szkoły. Mimo iż woda, stanowiła dla niej duży problem, ze względu, na możliwość zgubienia soczewek, czy uszkodzenia ich, nie przeszkadzało jej to, kochała ten stan, gdy bezwiednie unosiła się na jej powierzchni. Stojąc przed wejściem i związując swoje niesforne włosy, zauważyła znajoma dziewczynę. Jedyną dziewczynę, którą jako tako do siebie dopuściła. Łamała własne zasady, jednak nie żałowała. Dziewczyna wiedziała, o jej problemach w dawnej szkole i o tym, że ma jedynie słaby wzrok, o niczym więcej. Zero uzależnień, zero ślepoty. Cóż, mimo że Ivy, nie wierzyła w przyjaźń tą dziewczynę "trawiła".
- Hej.- powiedziała wchodząc do środka sali, gdzie znajdował się duży basen.- A nic, w tej szkole dobija mnie rutyna.- stwierdziła, zbliżając się do basenu.- A u ciebie?- zapytała, z czystej, dawno u niej nie widzianej uprzejmości, w końcu mogła się trochę wysilić, prawda?
[Cześć! Chęć na wątek z Courtney się znajdzie?:D]
OdpowiedzUsuń[Cześć, cześć. Wolisz zacząć czy podrzucić pomysł?]
OdpowiedzUsuń[Cóż. Skoro tak, to mam kilka pomysłów. Sid mógłby nakryć ją na paleniu papierosów. Mogliby spotkać się też na basenie, skoro razem chodzą na zajęcia z pływania. Albo Chann mogłaby przestraszyć się jakiegoś pająka i podnieść wielki krzyk w środku nocy. Tak naprawdę jest dużo możliwości.]
OdpowiedzUsuń[ Hmmm... no to tak oboje chodzą na basen i oboje lubią kawę no i palą.
OdpowiedzUsuńTak, więc:
a) mogą się spotkać na basenie i powiedzmy tam urządzić sobie jakieś wyścigi czy coś tam
b) mogą się spotkać na jakiejś porannej kawie w szkolnej stołówce czy gdzieś tam
C)spotkają się w nocy gdzieś jakimś dziwnym miejscu w szkole gdzie wspólnie będą palić fajkę. ]
Johny
[ napisałam, że nie mam pomysłu na wątek :)]
OdpowiedzUsuńDziwne, ale przy niej czuła się co najmniej swobodnie. Uśmiechnęła się, sama do siebie, gdy dziewczyna zniknęła. W takich chwilach, choć na moment mogła odpuścić sobie bycie sobą. Po chwili i ona doszła pod prysznic, ubrana jedynie w standartowy kostium pływacki. Gdy ciepła woda zaczęła lecieć, ta spojrzała na dziewczynę.- Nie mów, mi że się stęskniłaś.- powiedziała, nieco rozbawiona.- Jeśli tak, to naprawdę musi być z tobą coś nie tak.- stwierdziła lekko się do niej uśmiechając, po czym ruszyła w stronę basenu, już mogła do niego wskoczyć.- Ty pierwsza.- stwierdziła, zerkając na dziewczynę.
OdpowiedzUsuńNie zastanawiając się długo, wskoczyła do basenu na główkę, chcąc nie zrobić jak najwięcej hałasu. Po chwili wynurzyła się obok dziewczyny, również odgarniając niesforne kosmyki włosów z twarzy, które nie miłosiernie drażniły jej oczy.- Wróbelku? Pierwszy raz mnie tak nazwałaś.- stwierdziła, machając nogami i rękoma, i nieznacznie się uśmiechnęła.- Boże jak ja dawno nie pływałam.- stwierdziła, szczerze. Ostatnio nie mogła pływać, ze względu na oczy, a teraz już nie miała problemów. Przez moment unosiła się na wodzie relaksując, po czym spojrzała na dziewczynę.- Masz, może jeszcze papierosy?- zapytała teraz już trochę ciszej. Jej niestety już się skończyły, a musiała jak najszybciej kupić.
OdpowiedzUsuń[Nie mogę znaleźć żadnego punktu zaczepnego, oczywiście prócz tego, że dziewczyny chodzą na zajęcia plastyczne więc z widzenia muszą się znać, ale żadnych innych powiązań nie widzę, no chyba, że ty masz jakieś pomysły.]
OdpowiedzUsuńBethany Foster
[Karta zawiera mnóstwo błędów stylistycznych, przykładowo „Gdy dziewczyna skończyła 12 lat rodzice postanowili, że wyjadą gdyż uważali, że życie nie jest dla nich więc wyjechali do Wielkiej Brytanii, a dokładnie do Northwood. Szybko tam wyjechali.” Po pierwsze zdanie nie ma najmniejszego sensu, po drugie aż trzy razy powtarza się słowo „wyjechać”. I tak na marginesie "12" powinno być napisanie słownie. Ponadto karta jest pisana językiem niezrozumiałym, ledwo przez nią przebrnęłam. Mnóstwo błędów językowych oraz stylistycznych. Estetyka nie najgorsza, ale przydałoby się wyrównać tekst. Radziłabym zwrócić uwagę na jakość, nie ilość. To krytyka uzasadniona, ma za zadanie uświadomić autorce jej błędy aby w przyszłości ich nie popełniała.]
OdpowiedzUsuń[No musi być chociażby dlatego, że są parą :D. To jak zaczynamy? Bo ogolnie jest tak,że Brandon zdradza dziewczynę z jej przyjaciółką, bo dla niego uczucie 'wygasło'. Ona o tym wie, ale udaje, że nic nie wie, bo go kocha, nie? xD Sorry, ale trzeba było to wszystko w jednym ogarnąć żeby potem nie było niedomówień :D. Więc od czego zaczynamy? Masz jakiś konkretny pomysł?:D]
OdpowiedzUsuńBrandon
[ W sumie to moje szare komórki śpią i wygasły mi wszelkie pomysły :<
OdpowiedzUsuń- Courtney]
[Boze xD Jednak dzień bez soczewek był pomyłką xD. Przepraszam bardzo;o hahaha moja superinteligencja xD. Dobra dobra dobra... No to wątek xD. Ale hahah masakra :D. Nie wiem czy teraz cos wymysle xD. Moze ty masz jakiś pomysł? I jeszcze raz przepraszam ;o Nie wiem, jak mogło dojśc do takiej pomyłki xD.]
OdpowiedzUsuńBrandon
[Hahah spoko :D Dobra, to ja zacznę, potem jakoś poleci ;D]
OdpowiedzUsuńLacrosse - czyli główna rozrywka szkolna. Chłopacy, którzy w nią grają byli traktowani jak gwiazdy rocka, albo coś takiego... Przynajmniej się za takich uważają. A już na pewno jeden z nich - cudny kapitan - Brandon. Zazwyczaj wszystkie swoje mecze wygrywali, chłopak nawet nie przyjmował innej myśli do swojej główki! Tak też miało być dzisiaj. Brunet, jak zwykle pewny siebie wszedł na boisko po drodze puszczając oczko do kuso ubranych cheerleaderek. Potem wszystko na czym się skupiał to - piłka - mecz - gol. Tylko to miał w głowie, i tylko na tym mu zależało. Był agresywny, dynamiczny, nie dał przeciwnikowi nawet szansy na zdobycie piłki. Biegł jak opętany nie zważając na nic, i nagle... BUM! Wpadł prosto na zawodnika z drugiej drużyny. Oboje wyłożyli się wprost na murawę, a piłka poleciała gdzieś w stronę publiczności. Brandon po chwili jakby nigdy nic wstał z ziemi, i pokuśtykał w stronę uczniów w poszukiwaniu piłki. W rzeczywistości wszystko go bolało tak, że mógłby krzyczeć, ale trzymał twardą minę coś w stylu ' nie dam się za nic złamać!'. Zgubę zauważył w drobnych dłoniach rudowłosej dziewczyny.
Brandon
[ Haha ja ciebie też :D. No to szykuje się miła współpraca :D]
OdpowiedzUsuńWyprostował się hardo pokazując, że nic mu nie jest, i że to była tylko mała nic nie znacząca stłuczka. Czuł, jak mu wszystkie kości strzykają, ale nie zamierzał pokazywać bólu. Spojrzał na dziewczynę lekko zszokowany. Milion słów wypływało z jej ust na minutę, jednak o dziwo wszystko zrozumiał. Uśmiechnął się pewny siebie słysząc jej komplement, ale nie za bardzo spodobało mu się to, że daje mu rady. Przecież doskonale wie co robić! Ale puścił jej jedynie oczko.
- Następny gol będzie zadedykowany dla ciebie - mruknął na odchodnym i wrócił do gry. Czuł się okropnie, ale grał dalej, i wiedział, że musi. Po pewnym czasie piła wylądowała w bramce. On odwrócił się tylko i uśmiechnął do dziewczyny. Lubił flirt i lubił lacrossa. Dlaczego nie miał tego połączyć?
Brandon
Cóż, jeśli choć trochę była już w tej szkole musiała wiedzieć, że skoki w bok to jedno z głównych zajęć Brandona. Oczywiście, nikt nie może tego potwierdzić, ale też nikt nie potrafi zaprzeczyć. Po skończonym i wygranym meczu zdjął ochraniacze i przetarł dłonią spoconą twarz. Wręcz podskoczył gdy usłyszał krzyki przeciwników, którzy poddenerwowani wyszli z szatni przeklinając pod nosem. Zdezorientowany chłopak spojrzał na nich pytająco, po czym zauważył smiejącą się dziewczynę. Podszedł do niej i spojrzał kręcąc głową.
OdpowiedzUsuń- To nie było za mądre, jak się dowiedzą, że to ty, to możesz być pewna że wylądujesz pod natryskiem - zaśmiał się. Taka była tradycja zawodników - każda dziewczyna, która pojawiła się w szatni lub wykręciła jakiś numer kończyła jako mokra kura.
Brandon
Uniósł jedną brew do góry przymrużając przy tym swoje błekitne oczka i założył ręce na klatce piersiowej. I udał wielce zamyślonego. Czemu on nie miałby się trochę pobawić?
OdpowiedzUsuń- A czemu miałbym na ciebie nie donosić? - spytał patrząc na nią intensywnie. No co! Nudziło mu się, a lekkie podokuczanie innym zawsze było dobrą opcją. Przynajmniej dla niego. Doskonale widział, że ona też lubi takie zabawy, więc czemu nie? Rzucił jej jescze jedno spojrzenie, po czym spojrzał na przeciwników, którzy zdezorientowani wracali do szatni.
Brandon
Spojrzał na nią ze zmarszczonymi brwiami zastanawiając się , o co może jej chodzić. Odrzucał od siebie myśli, że to może byc.... Dobra o tym nawet nie myślał. Rysy jego twarzy złagodniały i przywołał na twarz łobuzerski uśmiech.
OdpowiedzUsuń- Pokaż, jestem ciekaw - odpał odważnie i pewnie. Wiedział, że to nie może być nic poważnego. Przynajmniej nie to, o co mógłby się na prawdę martwić.
[ Okej do jutra :D!]
Brandon
[W porządku :D Skoro Chan jest taka zwariowana, a mojej Hanny zapewne nie polubi, to może jej robić jakieś kawały, co będzie zołzę doprowadzać co szewskiej pasji. Natomiast Hiro jest nowy w szkole i nieco trudno mu nawiązywać nowe znajomości, więc tutaj prosiłabym ciebie o wyrażenie zdania. Masz jakieś propozycje? Mogliby ewentualnie zgubić się gdzieś razem, jak całą grupą wyjadą do miasteczka po drobne sprawunki. Odłączyliby się z jakiegoś powodu od reszty i nie mogli znaleźć drogi powrotnej. Ot taki pomysł.]
OdpowiedzUsuńHiro&Hannah
[A, no witam :) Szczerze mówiąc, to na chwilę obecną do głowy nie przychodzi mi nic ciekawego - najwyraźniej cały mój zapał pochłonęła karta postaci. Ale jak najbardziej dziewczyny mogą się znać :) Zauważyłam, że są zupełnie inne, więc mogą być nawet znajomymi, przyjaciółkami - w końcu podobno przeciwieństwa się przyciągają :)]
OdpowiedzUsuń[Hm, zastanówmy się. Wyczytałam, że Channel jest imprezowiczką, więc mogłaby próbować wyciągnąć Nell na jakąś imprezę czy coś w tym guście. Dodatkowo obie chodzą na kółko plastyczne, więc jak powyższy pomysł ci nie przypadnie do gustu, to zawsze możesz pójść w tym kierunku :)]
OdpowiedzUsuńUniósł jedną brew i zmarszczył oczy spoglądając na filmik. Po objerzeniu nagrania od razu skierował wzrok w jej stronę.
OdpowiedzUsuń- Prześladujesz mnie czy coś? - spytał z rozbawieniem w głosie. On raczej nie miał w zwyczaju kamerować nieznajomych sobie ludzi, szczególnie w takich sytuacjach.
- Wiesz, że to karalne prawda? - dodał badawczo się jej przyglądająć. Cała sytuacja go raczej bawiła, ale cóż, on i tak nie zamierzał na nią naskarżyć. W gruncie rzeczy miał gdzieś , to co robią inni ludzie. Ich życie. Oczywiście, nie byłby sobą gdyby czasem nie podokuczał - taki po prostu był, jest i będzie.
Brandon
Od dłuższego już czasu Jeanelle spędzała sobotnie wieczory według jednego, utartego schematu. Zaparzała duży kubek gorącej herbaty, zazwyczaj cynamonowej, której zapach wypełniały cały pokój przyjemnym aromatem przypominającym dopiero co wyjęte ciasteczka z piekarnika, po czym siadała wygodnie na łóżku, zakopując się w całej masie poduszek i koców. Do ręki brała książkę, co sobotę nową, w sekundę później zagłębiając się w lekturze, czasami całkowicie zapominając o bożym świecie dopóki nie przeczytała ostatniego zdania. Tego wieczoru najprawdopodobniej byłoby dokładnie tak samo, gdyby nie odwiedziny Channel, całkowicie niespodziewane, nawiasem mówiąc.
OdpowiedzUsuńNell oderwała wzrok od kartek powieści, kiedy rudowłosa rzuciła się na łóżko obok niej, po czym westchnęła cicho, doskonale zdając sobie sprawę, co Channel do niej sprowadza. I wcale się jej to nie uśmiechało.
- Ciotka Chrzestna wybrała sobie zły moment – mruknęła cicho, głębiej wciskając się między poduszki, jakby to miało uchronić ją przed zamiarami przyjaciółki, podczas kiedy ta przeglądała zawartość jej szafy w poszukiwaniu czegoś godnego ubrania na imprezę. Brunetka modliła się w duchu, by okazało się, że żadne z jej ubrań nie jest odpowiednie na wieczorne wyjścia, jednak Channel już znalazła sukienkę, zdecydowanie najkrótszą i najbardziej wyzywającą jaką Nell posiadała. Westchnęła po raz drugi, z powątpiewaniem przyglądając się rudowłosej.
- To? Naprawdę? – mruknęła, skinieniem głowy wskazując na sukienkę. – Chan, dobrze wiesz, że moje towarzystwo nie jest najlepsze na imprezy, tylko zepsuję ci humor – powiedziała, łudząc się, że ten argument przekona dziewczynę, chociaż po jej spojrzeniu wiedziała, że tym razem nie odpuści. Albo przynajmniej nie tak łatwo. – Z resztą, nie mam butów pasujących do tej sukienki. – dodała na koniec, jakby fakt braku odpowiednich butów przekreślał całkowicie plan wyjścia tej soboty.
[Pewnie, z miłą chęcią. Wyczytałam, że Channel jest mściwa i wredna, więc może ona i Chantal nie przepadałaby za sobą i na każdym kroku dogryzałyby sobie i kłóciły, jak myślisz? (:]
OdpowiedzUsuńChantal Meredith
[Z pomysłami u mnie krucho, więc może razem coś ustalimy? :)]
OdpowiedzUsuńWzruszył ramionami. W końcu w ogóle się nie znali. Doskonale wiedział, że niektórzy wręcz żyją plotkami tych 'znanych' ludzi ze szkoły. Skąd miał wiedzieć, że ona taka właśnie nie jest?
OdpowiedzUsuń- Dobra, dobra, spłaciłaś swój dług - odparł z doniosłym tonem, jakby dawał jej jakieś odpuszczenie grzechów. Cóż, i tak chciał jej odpuścić, ale skoro już wykasowała filmik - tym lepiej dla niego.
Brandon
[ Bardzo udana karta. Strasznie spodobał mi się styl, w którym napisałaś historie... Wyczuwałam taką lekką domieszkę baśni. A co do pomysłu - Och, oczywiście, że mam! Widzę, że nasze postacie są nieco podobne do siebie pod względem charakteru i niektórych uzależnień... Może by to jakoś wykorzystać? Np. Spotkają się w jakimś barze, gdzie Charles wcześniej dawał koncert, a teraz zabawia się w towarzystwie nikomu nieznanych osób, hę ? ]
OdpowiedzUsuń[Może kiedyś, gdy Channel była jeszcze singielką i flirtowała z chłopakami, chciała poderwać Tony'ego, ale później w jakiś niemiły sposób dowiedziała się, że jest gejem... Mogliby się zakumplować. I spalać paczki papierosów razem :3]
OdpowiedzUsuńAnthony
[Jest dobrze:)]
OdpowiedzUsuńJohny leżał sobie właśnie rozciągnięty na łóżku rozkoszując się wolnym piątkowym wieczorem, którego nie musiał spędzić na nauce czy jakich dodatkowych zajęciach.
Właściwie to strasznie chciało mu się palić, ale po pierwsze Lucyfer leżał na jego brzuchu i zrzucenie go groziło kolejnymi pięknymi śladami po kocich pazurach na przedramionach, nogach, a nawet twarzy, a po drugie Johny’emu nie bardzo chciało się palić w samotności. Była jeszcze Channel, ale chłopak nie wiedział, co dziewczyna robiła w danej chwili. Może już spała.
Po chwili jego komórka leząca na stoliku zawibrowała cicho sygnalizując nadejście smsa. Odczytując go Johny uśmiechnął się do siebie i nie czekając dłużej wyszedł na korytarz.
-Cześć- wyszeptał uśmiechając się do przyjaciółki. –Właśnie zastanawiałem się co robisz, bo nie miałem z kim zapalić.
Johny
[ Och... No cóż, powiem szczerze, że dosłownie jestem wyprana z weny... Może jednak Ty zaczniesz, co ? Obiecuję, że następnym razem to ja wytężę choćby resztki swego mózgu i wyskrobię co nieco. Oczywiście, jeśli Ci to przeszkadza, mogę dziś Cię... pominąć i rozpocząć wątek jutro. ^^]
OdpowiedzUsuń[Ja raczej nie zacznę, bo mój łeb nie współpracuje, przykro mi. Zdaję się na Ciebie.]
OdpowiedzUsuńAnthony
[ A masz jakiś pomysł?:) ]
OdpowiedzUsuń[W takim razie Hiro może coś zgubić po prostu w klasie i Chanel mu pomoże? :)]
OdpowiedzUsuńHannah siedziała po lekcjach na parapecie, dużego, łukowatego okna, którego widok prowadził oczy wprost na szkolny dziedziniec. W dole, na zewnątrz, głębiły się tłumy uczniów spędzających czas na różne sposoby. Zbici w większe grupki żwawo ze sobą dyskutowali. W takich chwilach panienka Noel zazdrościła im normalności, jakiej zawsze jej brakowało. Jako córka lorda, członka królewskiego parlamentu i jednocześnie człowieka zimnego, jak ryba nie mogła sobie pozwolić na zwyczajność. W głębi duszy tęskniła za smakiem prawdziwej przyjaźni. Jej dwie przyjaciółeczki, jak zwykle znikały za każdym razem kiedy Hannę zaczęła ogarniać doskwierająca samotność. Była w kropce.
Sięgnęła po torebkę, która leżała na ziemi z zamiarem znalezienia błyszczyka i poprawienia sobie kolorytu ust, kiedy nagle krzyknęła tak głośno, że ściany mogłyby zadrżeć w fundamentach.
Wewnątrz torby znajdowała się obślizgła, zgniło-żółta żaba, która... żyła i łypała na nią przerażonymi, ohydnymi ślepiami.
Hannah.
Uważnie przyglądał się dziewczynie, która spakowała już na szczęście swoją kamerkę. Słysząc jej imię skinął lekko głową.
OdpowiedzUsuń- Brandon, ale to już chyba wiesz - odparł wyginając usta w łobuzerskim usmiechu. Założył ręce na klatce piersiowej i spojrzał na nią z unosząc jedną brew.
- A więc... Jesteś trochę... infaltyna? - spytał, a raczej stwierdził widząc jej wcześniejsze numery. Nie za często spotykał dziewczyny, którym właśnie takie coś odpowiadało.
Brandon
Zaśmiał się pod nosem z reakcji dziewczyny - kolejne dziecinne zachowanie. Pokręcił głową z rozbawieniem i ruszył tuż za nią. O nie, teraz na pewno nie da jej spokoju.
OdpowiedzUsuń- Kogo o coś osądzam? - spytał marszcząc brwii - znowu się zachowujesz strasznie dziecinnie - zauważył patrząc na dziewczynę. Była od niego starsza, a mimo to wydawało mu się jakby miał o wiele więcej doświadczenia życiowego od niiej.
Brandon
[okej, żaden problem (:]
OdpowiedzUsuńZa oknem padał śnieg, było cholernie zimno, a Chantal nie czuła się najlepiej. Od rana bolała ją głowa i gardło, a na dodatek miała katar. To z pewnością nie zwiastowało niczego dobrego. Wszak blondynka nie lubiła bezczynnie leżeć w łóżku, a już na pewno nie z wysoką gorączką i kilkudziesięcioma chusteczkami wokół. Musiała więc działać profilaktycznie. Zwolniła się więc z ostatnich piętnastu minut lekcji i z zamiarem wzięcia odpowiedniej dawki tabletek i spędzeniem reszty tego dnia w łóżku, ruszyła do swojego pokoju. Ale widocznie tego popołudnia nic nie szło po myśli panny Meredith, bo w konsekwencji wcale nie dotarła do pokoju, a do damskiej łazienki. I nie dlatego, iż chciała umyć ręce lub poprawić makijaż, ona po prostu poczuła dym papierosowy, a przecież tego rodzaju używki były w szkole zakazane. Kimkolwiek była osoba znajdująca się w pomieszczeniu, z pewnością miała przechlapane. Bo panna Chantal doskonale potrafiła wykorzystać każdą informację.
- Channel, miło cię widzieć – wymruczała zaraz po otwarciu drzwi, drwiąco się uśmiechając. Nie przepadała za rudowłosą i posiadanie na nią jakiegokolwiek haczyka było naprawdę satysfakcjonujące.
- Ktoś tu chyba łamie regulamin. – Blondynki ani na moment nie opuścił uroczy uśmiech wymalowany na jej twarzy. Czasami wyglądała tak niewinnie, któż by się spodziewał, że taka była z niej jędza.
Chantal Meredith
[ Szczerze mówiąc, miałam cichą nadzieje, że Ty zaczniesz ten pierwszy wątek, żebym mogła się jakoś.. zorientować co i jak ;p ]
OdpowiedzUsuńJosh
Spojrzał na nią z uniesioną brwią, z rozbawieniem malującym się na wyraźnych rysach jego twarzy. Pokręcił głową i podszedł bliżej nie.
OdpowiedzUsuń- Pogadamy jak trochę dojrzejesz - spojrzał na nią, jak na jakieś dziecko, które umazało się serkiem podczas jedzenia podwieczorka. Zrobił jej typowego 'pstryczka w nos' i odsunął się.
Brandon
Cała ta szkoła nie wydawała mu się wcale taka zła. Wiedział, że nie jest tu za kare, ale dziadkowie uważali to za najlepszą opcje, a on postanowił się z tym pogodzić. Jednak jak każdy nastolatek po pewnym czasie, ordynarnie mówiąc, rzygał szkołą, tym bardziej wtedy, kiedy w niej mieszkał. Tak więc przerwy były taką małą iskierką wolności podczas zajęć, chwilą by spokojnie zapalić!
OdpowiedzUsuńWychodząc z kumplami, jak zawsze śmiejąc się głośno. jak zawsze znaleźli się na tyłach szkoły, gdzie rzadko kiedy nauczyciele zaglądali. Josh wywracając oczami, z rozbawieniem słuchał marnych zaczepek chłopaków do wszystkich mijanych ich dziewczyn. Wyciągnął paczkę papierosów i już miał zapalić, kiedy usłyszał Channel. Wyciągnął papierosa spomiędzy ust i schował go.
- Cześć skarbie- mruknął z szerokim uśmiechem, pochylając się by musnąć jej wargi. Kiedy po raz kolejny usłyszał komentarz wywrócił oczami i zaśmiał się, kiedy dziewczyna zdzieliła ich po łbach. Objął ją i przyciągnął do siebie.- Wszyscy doskonale wiemy, że mi najzwyczajniej w świecie zazdrościcie- powiedział, po czym zwrócił wzrok na rudowłosą.- Co powiesz na dzień laby? Wyglądasz na prawie tak samo zmęczoną tymi murami jak ja...- zapytał unosząc brwi.
[ Obiecuję, że się poprawię]
Josh
Uśmiechnął się szeroko i skinął głową. Miał nadzieje, że przystanie na jego propozycje i się nie mylił. Następna pogawędka z dyrekcją i parę godzin po lekcjach to nie wielka cena za cały dzień spędzony w takim towarzystwie.
OdpowiedzUsuńPo chwili rozbrzmiał dzwonek na lekcje i wszyscy zaczęli się zbierać do szkoły. Kumplom powiedział, że oni nic nie wiedzą ani go nie widzieli, a oni odeszli śmiejąc się, że dziewczyna zawróciła mu w głowie.
- To na co masz ochotę? Zaszyjemy się po prostu w pokoju czy chcesz gdzieś iść?- zapytał, spoglądając w piękne czarne oczy, Stęsknił się za jej osobą, nie sądził, że kiedykolwiek znajdzie dziewczynę, z którą łączyłoby go to co z Channel. Panience Evans jako pierwszej udało się usidlić Joshue.
Chantal miała ochotę się roześmiać, widząc uczucia wymalowane na twarzy rudowłosej. Chyba każdy w tej szkole miał ochotę ją uderzyć. To było właściwie całkiem normalne, biorąc pod uwagę sposób, w jaki zwracała się do nich blondynka. Sama miałaby ochotę przywalić osobie, która zwracałaby się do niej w ten sposób.
OdpowiedzUsuń- Skarbie, to ty będziesz płakać w samotności, kiedy w końcu cię stąd wyrzucą – odparła, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Panna Meredith doprawdy nie lubiła donosić, ale skoro już miała ku temu okazję, to dlaczego nie miałaby skorzystać. Przyczynienie się do pozbycia swojej rywalki mogło być naprawdę przyjemne.
- A ja przynajmniej nie będę już musiała patrzeć na twą słodką buźkę – dodała, uderzając delikatnie dłonią w jej policzek. Nie przestawała się przy tym uśmiechać, jakby właśnie prowadziła rozmowę ze swą przyjaciółką.
Chantal Meredith
- Brzmi bardzo kusząco- przyznał i ujął jej dłoń. Wszystko przy niej wydawało się łatwiejsze, nie zwracał uwagi na co dzieje się wokół ani na konsekwencje tego co robił. Liczyło się tu i teraz, z nią. Nie przejmował się ani docinkami kumpli, ani krzywym spojrzeniom nauczycieli, którym nie koniecznie podobało się to, iż maja parę w szkole(co raczej jest nieuniknione w takiej placówce). Nie interesowały go opinie dorosłych na temat młodzieńczej, głupiej miłości, która trwa tylko chwile, on starał się by to co jest między nimi nie rozpadło się z jego winy. A wszyscy wiedzą jaki jest Josh.
OdpowiedzUsuńWydostając się po kryjomu z terenu szkoły zwrócili się w kierunku domu ciotki rudowłosej.
[ Mam dwa pytanie: od kiedy są razem? I czy powiedzieli sobie już te dwa słowa? xd]
Josh
Zaśmiał się donośnie, a jego śmiech odbijał się o ściany robiąc większy hałas.
OdpowiedzUsuń- Jeszcze niedawno chciałaś mnie całować, a teraz tak? - spostrzegł z lekkim uśmiechem. Wiedział, że tym tylko jeszcze bardziej ją wkurzy. Taki był - denerwujący.
Brandon
Grzecznie podążał za dziewczyną, która ciągnęła go w stronę nieznanego mu budynku. Kiedy już weszli do środka, nie czekając nawet aż drzwi zatrzasną się za nimi, przyciągnął ją do siebie z uśmiechem i zaczesał kosmyk jej włosów z policzka.
OdpowiedzUsuń- Zdecydowanie za długo- powiedział wzdychając ciężko- Ale teraz jesteśmy- dodał, po czym złożył na jej ustach pocałunek. Już nie tak symboliczny jak wcześniej, a bardziej czuły i namiętny.
- Kocham cię- szepnął, kiedy już oderwał się od jej malinowych ust. Wyprostował się z uśmiechem i dopiero teraz rozejrzał się po mieszkaniu.- Całkiem fajnie- przyznał, kiwając głową.- Co teraz?
Josh
Pozbywając się płaszcza i butów, pozwolił zaciągnąć się do sypialni. Kiedy usiadła na łóżku i zadała pytanie spojrzał na nią kręcąc lekko głową. Podszedł do niej i uniósł palcem jej brodę do góry, by spojrzała w oczy.
OdpowiedzUsuń- Nie rozumiem pytania- odparł.- Nie wyobrażam sobie dla kogo innego miałbym się narażać, jak nie dla ciebie- powiedział, uśmiechając się i pochylił się by ponownie móc skosztować jej ust.
Dla niego to właśnie ona byłą tą najładniejszą, najinteligentniejszą i najzabawniejszą dziewczyną pod słońcem. Przecież inaczej nie byłoby go tutaj. On wciąż zadawał sobie to samo pytanie. Co stało się, że taka dziewczyna jak ona wciąż się z nim użera.- Dlaczego Ty łamiesz zasady dla takiego ignoranta jak ja?- zapytał, unosząc brwi i siadając obok niej.
Mówienie o uczuciach też nie było mocną stroną chłopaka. Szczególnie takiego jak Josh. Nikt nie przypuszczał, że wtedy kiedy zaczęli ze sobą kręcić tak to się skończy. Przypuszczali, że jak każdy flirt zakończy się to chwilowym romansem, a tu już prawie sześć miesięcy są ze sobą.
OdpowiedzUsuńPołożył się wygodnie, a kiedy dziewczyna ułożyła się na nim, uśmiechnął się do niej.
- Wiesz, że jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, prawda?- zapytał, patrząc jej w oczy, przejeżdżając dłonią wzdłuż jej tali.- Za nic cię nie oddam- mruknął jej do ucha, delikatnie przygryzając płatek.
Josh
Jednym zwinnym ruchem przekręcił nią tak, że teraz ona była pod nim. Oparł się na rękach, koło jej głowy, by nie zgnieść jej swoim ciężarem.
OdpowiedzUsuńPokręcił lekko głową, a kąciki jego ust uniosły się minimalnie.
- Nie wiem skąd w ogóle biorą Ci się takie pomysły- odparł, a w jego oczach pojawiły się wesołe iskierki.- Nie licz na to. Nigdy mi się nie znudzisz- szepnął.- Zawsze coś się wymyśli- uniósł brew w zadziornym geście i wpił się w jej usta.
Josh wierzył w miłość, w końcu jest owocem jednej z nich, ale nie przypuszczał, że spotka taką dziewczynę, dla której będzie w stanie zrobić wszystko i tak silnie będzie na niego działać. Było to zaskakujące, ale przy tym jakże niesamowite uczucie.
Też uważał, że dziewczyna wie o nim wszystko. Nie tylko dobre cechy, ale także wady i co najważniejsze, potrafiła je zaakceptować, a on cały czas nad nimi pracował. Jednak teraz, kiedy mieli taką rzadką okazję, być całkowicie sami, nie był najlepszy czas na tak poważne rozmowy.
OdpowiedzUsuńZerknął na jej zgrabne palce, które rozpinały guziki jego koszuli i uśmiechnął się łobuzersko.
- To zależy co proponujesz- powiedział zaczynając całować jej szyję, drażniąc oddechem i przygryzając co chwila. Jego dłoń zjechała na jej płaski brzuch i wślizgnęła się pod materiał koszulki.
Spojrzał na nią unosząc brwi.
OdpowiedzUsuń- Nie jesteśmy wyluzowani?- zapytał, uśmiechając się pod nosem. Dotyk jej rąk i ust na jego skórze sprawiał mu niesamowitą przyjemność. Jego nieco szorstkie dłonie, wciąż błądziły po jej delikatnej skórze pod koszulką, aż w końcu pozbawił ja górnej części garderoby. Zaczął całować jej brzuch i powoli wędrował ku górze, a kiedy znów znalazł jej usta, połączył się z nią w namiętnym pocałunku. Brakowało mu jej bliskości.
- Nie wiem czy ciotka byłaby zadowolona z takiej formy spędzania czasu w jej mieszkaniu- zaśmiał się wesoło, zahaczając palcem o guzik jej spodni.
[Mam.]
OdpowiedzUsuńMadlena Flaming-Ask
[Pomysł jest taki, żebyś zaczęła sama proponować pomysł, albo zaczynać wątek, jeśli takowy chcesz w myśl zasady ,,dla chcącego nic trudnego". Twórczość i pomysłowość powinna cechować każdego autora.]
OdpowiedzUsuńMoże panience Noel udałoby się ukryć wielkie jak grochy łzy, które pojawiły się w jej oczach, gdyby wszyscy zebrani w około nie owiali ją swoim szyderczym śmiechem, ale nie była w stanie. Kilka łez ciężko stoczyło się po jej policzkach, a zagryziona dolna warga demaskowała złość, jaka szalała w sercu Hanny.
OdpowiedzUsuń- Mogłam się domyślić, że taka ruda paskuda jak ty, wymyśli coś tak potwornego - skoczyła z parapetu i popatrzyła na dziewczynę resztkami swojej godności - Jesteś z siebie dumna? Takie rzeczy sprawiają, że czujesz się lepsza lub ładniejsza? - nachmurzyła się, przewieszając sobie torbę przez ramię.
Hannah.
Rodzina Josha nie była duża. Właściwie w tym momencie ograniczała się do dziadków i parę ciotek, z którymi nie miał kontaktu. Zawsze chciał mieć dużą rodzinę. Kiedyś życzył sobie na gwiazdkę rodzeństwo, ale nie doczekał się.
OdpowiedzUsuńJednak nie o tym teraz myślał. Wszystkie jego zmysły i myśli owładnęła postać kobiety leżącej pod nim. Nozdrza napełnił zapach jej ulubionych perfum, a ręce, jakby szukając odpowiedniego miejsca, badały jej piękne ciało. Nie liczyło nic ani nikt, oprócz tej ciemnowłosej dziewczyny.
Wciąż obsypując ją pocałunkami, co jakiś czas przygryzając delikatną skórę, rozpiął jeansowe spodnie i po chwili leżała przed nim w samej bieliźnie. Nie trzeba chyba mówić, jak działa to na wyobraźnie mężczyzny.
Josh
Przesunął wzrokiem po jej idealnej sylwetce, na jego twarzy pojawił się uśmiech, a w oczach iskierki pożądania. Przekręcił się tak, że to ona znów była na górze. Usiadł i bez pośpiechu zaczynając obsypywać jej ciało pocałunkami, od płatków uszu, przez żuchwę i szyję aż do obojczyków. Między czasie jego dłonie wciąż błądziły po jej gładkim ciele, po pozbyciu się stanika zaczął pieścić jej jędrne piersi, drażniąc kciukiem sutki.
OdpowiedzUsuńLeżał spokojnie z przymkniętymi oczami, upajając się jej dotykiem i bliskością. Niemal zapomniał, że gdzieś tam poza tym pokojem czas płynie dalej, dopóki Chann nie powiedziała o powrocie. Wymruczał coś niewyraźne w ramach protestu i przytulił ją mocniej do swego boku.
OdpowiedzUsuń- Mi tu tak dobrze- powiedział z miną naburmuszonego dziecka, po czym uniósł jej brodę by złożyć na jej ustach delikatny pocałunek.- Ale mus to mus?- zapytał, unosząc brwi.
[ Przychodzi mi jedynie do głowy, że Lacey przyłapie Chann na paleniu - bo co jak co, ale regulaminu przestrzega jak dekalogu. Jeśli wpadłaś na coś lepszego, śmiało wal :> ]
OdpowiedzUsuńCała ta szkoła była tak rygorystyczna, że czasem naprawdę zastanawiał się co kierowało dziadków, że go tu posłali. Mogli wybrać wiele innych, równie dobrych, a nie tak surowych szkół jak ta. Jednak nie miał zamiaru narzekać, o nie. Zawsze miał co do roboty, poznał świetnych ludzi, a przede wszystkim Chann.
OdpowiedzUsuń- Wydaje mi się, że każdemu czasem brakuje sił- odparł odwzajemniając uśmiech.- Przynajmniej mamy siebie- mruknął, po czym oddał pocałunek. Kiedy szeptała mu do ucha uśmiechnął się pod nosem i zamruczał.- Mmm mój kotek dzisiaj bardzo pobudzony- powiedział i obrócił się, by znów nad nią górować.- Aż tak się za mną stęskniłaś?- ponownie złączył ich usta w pocałunku.
Kiedy już przerwała pocałunek uniósł głowę, by przedłużyć tą krótką, ale jakże przyjemną pieszczotę. Spojrzał w jej czarne oczy i pokręcił przecząco głową.
OdpowiedzUsuń- Doskonale wiesz, że nie potrafię Ci się oprzeć- odparł, po czym uniósł dłoń na jej kark i wplatając palce w jej długie włosy, przyciągnął do siebie. Przygryzł delikatnie jej wargę, po czym rozchylił je delikatnie językiem.
Każda forma spędzania z nią czasu była najatrakcyjniejszą propozycją, jednak kłamałby zaprzeczając, że właśnie takie spotkania sprawiały mu największą przyjemność. Może właśnie dlatego, że reguły w tej placówce były tak surowo przestrzegane, kiedy wymykali się by być razem sam na sam, podniecenie podkręcała świadomość tego, że sprzeciwiają się ustalonym zasadą?
[ Własnie jestem w trakcie tworzenia telefonu, więc zaraz dodam go do karty ]
Josh
I jemu udzieliło się jej podniecenie, jednak był nieco zaskoczony. Wiecie jak to jest, kiedy czyjś dotyk, pocałunek sprawia, że czujecie jakby wypalał się znak na skórze? Josh miał wrażenie, że ścieżka, jaką brunetka kreśliła ustami na jego nagim ciele płonie. Jego dłonie na nowo zaczęły wędrówkę po idealnym ciele dziewczyny. Coraz zachłanniej oddając pocałunki i przyciskając ją do swego ciała, czuł mocno bijące serce jej i jego samego. Szybkim ruchem przewrócił ją na plecy, a nadgarstki zatrzymał w żelaznym uścisku nad jej głową, sam zaczynając jeździć językiem po jej skórze.
OdpowiedzUsuń[ Telefon aktywowany ;)]
Josh
Zjechał pocałunkami na nabrzmiałe piersi, a dłonią gładził jej płaski brzuch, powoli zjeżdżając w dół. W końcu dłoń zjechała na uda i pośladki, aż w końcu zaczął drażnić szorstkimi dłońmi wewnętrzną stronę ud, celowo omijając jej kobiecość. Chciał się z nią podroczyć.
OdpowiedzUsuńI on podrywał dziewczęta na każdym kroku, jednak nie z powodu zerwania. Nie angażował się w związki. Wszystkie jego podboje były krótkotrwałe. Teraz jest Chann, a on nie patrzy na inne tak jak kiedyś.
Przymrużył oczy i pokręcił głową, uśmiechając się.
OdpowiedzUsuń- Drażnisz bestie, kochanie...- wyszeptał jej do ucha, przygryzając płatek. Uścisnął mocniej jej pośladki i wpił się w jej szyję, zostawiając małą pamiątkę. Ich oddechy były przyśpieszone a rytm serca zaburzony. Oboje targani byli coraz to większym podnieceniem. Czuł bijące od niej ciepło i o niczym tak nie marzył jak stopić się z nią w jedno. Po raz kolejny przewrócił ją na plecy, tym razem nie dając możliwości odwrotu i namiętnie całując wszedł w nią jednym zdecydowanym ruchem.
Spomiędzy jego warg wydobył się cichy jęk rozkoszy. Poruszał się w niej rytmicznie, z każdym ruchem czuł, jak całe podniecenie kumuluje się w okolicy podbrzusza. Kiedy szczyt rozkoszy był już bliski jego ruchy stały się gwałtowniejsze i szybsze, aż w końcu nadszedł oczekiwany orgazm, który rozniósł znane, przyjemne ciepło po jego ciele. Opadł na poduszkę obok i pocałował ją w nagie ramię, z delikatnym uśmiechem.
OdpowiedzUsuńSpojrzał na nią i pokręcił głową z udawanym niedowierzaniem.
OdpowiedzUsuń- Napalona dzieciarnia - powiedział, jak jakaś stara babcia, która nie mogła uwierzyć, że ktoś nie chodzi co tydzień do spowiedzi. A przynajmniej tak mu się to skojarzyło. Nie miał najmniejszych wątpliwości, że każda, dosłownie KAŻDA dziewczyna ze szkoł chciałaby z nim być.
- Przepraszam, ale nie jestem pedofilem - dodał wzdrygając ramionami.
Brandon
Prychnął i odsunął się od dziewczyny z pretensjonalnym uśmiechem na ustach. Pokręcił z niedowierzaniem oraz jednoczesnym rozbawieniem głową.
OdpowiedzUsuń- Nie chcę cię poderwać - oznajmił powoli, takim głosem by zrozumiała - Mam dziewczynę - dodał krzyżująć ręce na klatce piersiowej.
BRANDON
[Na sam wątek nie mam, ale na powiązanie tak, jeśli byłabyś chętna. Mogliby się dość dobrze znać ze szkoły, a skoro Channel jest taką gadułą, mogłaby zanudzać Bastiana. Ten natomiast, jako osoba wyrozumiała starałby się ją w jakiś sposób okiełznać i nie zatłuc, kiedy dziewczyna dostanie kolejnego napadu słowotoku. No i te ich wspólne sprzeczki i droczenie się... Ot, taka moja dziwna wizja ich wzajemnych relacji. ]
OdpowiedzUsuń[Może na dworze?.. Wpadną na siebie i od razu Bastian zacznie robić jej wyrzuty, że mu szczury straszy, bo ma je w kieszeni.]
OdpowiedzUsuńSiedział sobie w pokoju i próbował się uczyć. Próbował, bo zwierzaki nie dawały mu spokoju. Cóż, próby odwrócenia uwagi chłopaka od nauki nic nie dały, więc gryzonie zmówiły się i zaczęły podgryzać strony książki. Widocznie aż tak potrzebowały teraz uwagi... Z westchnieniem odłożył lekko okaleczoną książkę na bok i zawołał oba swoje potwory. Zarzucił na siebie kurtkę, żeby chociaż na chwilę wyjść z nimi na dwór, a szczury były wniebowzięte, że w końcu opuszczą ten pokój. Założył jeszcze na uszy słuchawki i pozwolił, by zwierzaki rozgościły się tam, gdzie chcą w jego kurtce.
OdpowiedzUsuńDreptał sobie w stronę wyjścia na dwór, trzymając Arsena i Selena w kieszeni. Delikatnie pogłaskał ich przez materiał kurtki i wyszedł na dwór. Zaciekawione stworzona wystawiły na zewnątrz pyszczki i zaczęły się rozglądać. Bastian miał właśnie wyjść zza zakrętu, kiedy drogę przebiegł mu jakiś chłopak. Nie znał go, więc wychylił się zza ściany, żeby jeszcze raz na niego spojrzeć i ewentualnie zapamiętać. Nagle poczuł dość silne uderzenie w plecy. Zachwiał się lekko, odruchowo starając się jeszcze uratować gryzonie przed jakimikolwiek szkodami. Odwrócił głowę i dostrzegł Channel. No tak, tylko ona mogła nie zauważyć osoby, która stała tuż przed nią. Podał jej rękę, żeby mogła wstać.
- Jak mam patrzeć, kiedy stoję do Ciebie tyłem?.. - zapytał retorycznie, unosząc lekko brew ku górze, a zaniepokojone szczury natychmiast zaczęły się rozglądać, żeby sprawdzić, co się stało. Bastian spojrzał na nie z troską i przeniósł oskarżycielskie spojrzenie na dziewczynę.
[Nie ma sprawy. Ja tam nie zwracam specjalnej uwagi na długość, ale na treść, o!]
- Jesteś tępą idiotką, skończoną kretynką, którą powinno się wsadzić do więzienia - Hannah nie była zbyt kreatywna w rzucaniu obelg, a kiedy płacz i rozpacz przesłaniały jej racjonalne myślenie, stawała się jeszcze bardziej żałosna w swoim zachowaniu.
OdpowiedzUsuńJej przyjaciółek nigdzie nie było, jakby wraz z pierwszym sygnale, że coś jej nie tak, zapadały się pod ziemie. Hannah wiedziała, że na nie może liczyć w ostatniej kolejności. Ci, który ją otaczali i śmiali się perfidnie z każdej jej łzy, byli niczym mur pełen bestii, zacieśniający się coraz bardziej i bardziej.
W końcu nie wytrzymała i rzuciła się do ucieczki, wpadając wprost w ramiona jakiegoś nieznajomego chłopaka.
Zaskoczona uniosła głowę i spojrzała w oblicze jakiegoś wysokiego azjaty, którego mina nie sprawiała dobrego wrażenia. Był wysoki, sięgała mu ledwie do torsu, co dla przedstawicieli jego rasy nie było zbyt powszechne, ubrany w markowe ciuchy, pachniał też całkiem ładnie i wszystko byłoby nieomal książkowe, gdyby nie fakt, ze jego palce mocno zaciskały się na jej ramieniu.
- Towarzystwo się już pobawiło? - zapytał zirytowanym głosem i otoczył Hannę bezpieczeństwem swojego ramienia. Skierował spojrzenie wprost na Channel - Żaba? Ukradłaś ją ze szkolnego laboratorium czy w nocy zniosłaś żabie jaja, bo wyglądasz na paskudnego gada.
Hannah.
[Czy powinnam czuć tam sarkazm?..]
OdpowiedzUsuńNa jej słowa przewrócił jedynie oczami. Już miał ochotę rzucić jakiś oskarżający tekst, ale dziewczyna zmieniła temat. Ponownie zerknął na gryzonie, które teraz oczka wlepiły w Channel.
- Taaa... - mruknął w jej stronę, jak zawsze nie nadwyrężając swojego języka. Zaraz jednak zmienił zdanie postanowił jeszcze się trochę wysilić na kilka słów.
- Jeszcze trochę i nie wyszły by na dwór nigdy więcej. Kobieto, jaką tym masz siłę rażenia jak w kogoś uderzasz... - powiedział, kręcąc przy tym głową. W jego głosie można było słyszeć coś na kształt niedowierzania. Pogłaskał Arsena po nosie, bo zaczął się niebezpiecznie wychylać, a znając jego szczęście, mógłby wypaść. Przeniósł spojrzenie na dziewczynę. No tak, tyle szkód jednym upadkiem mogła spowodować tylko Channel. Tylko ona potrafiła być tak problematyczna. No cóż, przynajmniej był tu ktoś, kto był większą kaleką od Bastiana, z czego ten się niezmiernie cieszył.
[ Dobra, masz jakiś pomysł na następny wątek?;>]
OdpowiedzUsuńBrandon
[ Z tym projektem pomysł ok, ale z tym pocałunkiem gorzej. To znaczy pasowałby, ale Brandon od czasu tych romansow woli sie chamowac. Zobaczymy, jak to wyjdzie w kazdym razie :D. Zaczniesz?;>]
OdpowiedzUsuńBrandon
Lekcja za lekcją - Brandon nawet ich nie odróżniał. Czasem wszystko zlewało mu się w jedną całość. Gdy tylko usłyszał o projektach westchnął przeciąle i donośnie. Od razu napotkał na gniewny wzrok nauczyciela, więc po prostu się zamknął. Miał o wiele ważniejsze sprawy na głowie, niż jakiś tam głupi projekt. Jeszcze czego! Marnować swój wolny czas? Przegięcie! Był ciekaw kogo dostanie, w końcu to zawsze jakieś urozmaicenie. Widząc, kto go wylosował wywrócił oczami, ale nie odezwał się słowem patrząć na przedstawienie dziewczyny. Jego zdaniem była po prostu dziecinna i tyle, i na każdym kroku to udowadniała.
OdpowiedzUsuńPo lekcjach, od razu na jego drodze stanęła dziewczyna.
- Dobra, nie gorączkuj się tak, przyjdę - mruknął tylką i wyminął ją spokojnym korkiem.
Po szkole, gdy tylko już się przebrał w normalne ciuchy, i zapakował do plecaka ksiązki, podrałował do pokoju dziewczyny. Zapkuał energicznie parę razu do drewnianych drzwi czekająć aż ktos się w nich pojawi.
Brandon
Skinął głową i wszedł do środka. Rozejrzał się dookoła, cóż pokój, jak pokój, taki jak wszystkie inne. W sumie niczego innego nie mógł się spodziewać. Rozsiadł się na łóżku stawiając przed sobą swój czarny plecak. Powoli zaczął wyciągać z niego potrzebne książki i przybory. Spojrzał w stronę dziewczyny, z wyczekującym wyrazem twarzy.
OdpowiedzUsuń- Skończyłaś? - spytał chcąc już zacząć robić ten projekt, a ona zajmowała się makijażem. - Chcę już mieć spokój - westchnął zmęczony.
Brandon
[Słońce, nie zrozumiałaś mnie :) To nie jakiś tam Matt pomógł Hannie tylko moj Hiro, którym nie masz prawa kierować samodzielnie :P]
OdpowiedzUsuńHannah.
Hannę absolutnie nie interesował typek, którego Channel odprawiła z kwitkiem, ale to miłe, że to dwóch mężczyzn zainteresował jej los i byli gotowi jakoś jej pomóc. Fakt, że pierwszy stchórzył nie czyniło jej sytuacji zbyt pewnej, ale ten drugi wciąż kurczowo ją obejmował i widać nie był aż tak podatny na wrogie słowa Channel.
OdpowiedzUsuń- Cóż, widać, że na cudze zaczepki już tak łatwo ci nie jest odpowiedzieć - Hiro uśmiechnął się lewym kącikiem ust - Nie wiem o co wam poszło i jakie waty czynisz w stronę tej dziewczyny, ale jedno jest pewne: cała grupa na jedną, bezbronną dziewczynę? To trochę nie halo, kobieto - zmierzył ją krytycznym spojrzeniem - Ciekaw jestem jakbyś śpiewała, gdybyś nie miała za sobą tej całej obstawy. Raczej mierny z ciebie zawodnik, coś mi się widzi.
Hannah i Hiro.
Może i był oschły, ale czasem wszystko go tak męczyło. Wieczne pretensje lub przeciąganie... Po prostu miał za dużo na głowie. W większości to była jego wina, no ale...
OdpowiedzUsuńZerknął na nią kątem oka, lekko przymrużając powieki.
- Wal - mruknął krótko również zajmując się jakimiś notatkami. Owszem, jego też męczyły kłótnie, ale czasem po prostu lubił komuś zdrowo dogryźć. Ot taki Brandon.
Brandon
Zaśmiał się pod nosem słysząc jej pytanie, praktycznie ją wyśmiewając. Sam nie wiedział czemu, ale takie coś zawsze go bawiło, i tyle. Zresztą, jak wiele wiele rzeczy.
OdpowiedzUsuń- Czemu nie lubię? - spytał unosząc brew - Nie znamy się praktycznie, więc mogę ocenić czy cię lubię bądź nie - wzruszył ramionami, bo dla niego temat był jasny. Widząc jednak jej wzrok, westchnął.
- Po prostu, jak denerwuję mnie czyjeś zachowanie, to mu to mówię, a jak widać, nie wszyscy to dobrze przyjmują - wyjaśnił dokładnie, by nie było żadnych wątpliwości. Taki właśnie on miał charakter.
Brandon
Uniósł brew i spojrzał na nią podejrzliwie. Czemu ona tak się w niego wpatrywała? Trochę go to dziwiło.
OdpowiedzUsuń- Masz jeszcze jakieś pytanie? - spytał widząc, że coś ją dręczy. Przynajmniej tak mu się wydawało, ale nie zawsze był dobrym obserwatorem. Przerzucał kartki, zapisując raz po raz ważne informacje. Podobała mu się taka współpraca - on robi swoją część, ona swoją, bez kłótni.
Brandon
Szczerze nienawidził tej szkoły, tego budynku, tych zawiłych korytarzy. Już dobre pięć minut kręcił się w kółko, szukając sali od biologi. Dziś był test, na którym mu niezwykle zależało. Musiał poprawić jakoś swoje oceny z tego przedmiotu, a że jakoś nie chciało mu się uczyć i przygotował na tę "przyjemność" kilka karteczek, musiał zając dobre miejsce. By to zrobić, musiał wejść pierwszy do klasy, a jakoś nie mógł jej znaleźć... Uch, to takie denerwujące! W takim tępię na pewno się spóźni i będzie musiał siedzieć na widoku. Kolejna jedynka gwarantowana.
OdpowiedzUsuńPo raz setny w ciągu tych kilku minut westchnął, przystając na moment. Sięgnął do swojej torby. Pamiętał, że dostawał jakąś tam mapkę ze wszystkimi pomieszczeniami. Gdyby tylko wiedział, że akurat dziś zostawił ją na biurku...
Nagle przed jego oczami zrobiło się ciemno. Zdziwiony, a zarazem rozbawiony uśmiechnął się pod nosem. Ciepły oddech ktosia sprawił, że po jego plecach przeszło kilka przyjemnych dreszczy. -Zastanówmy się... - szepnął do siebie. Dziewczyna. Słodki zapach jej perfum uderzał w jego nozdrza, poza tym... Ten dźwięczny głosik. Złapał za łapki ów nowej towarzyszki i pociągnął ją do przodu, sprawiając, że jej drobne ciało znalazło się na jego plecach. Zaśmiał się głośno i wesoło. - Cześć, Coco. - powiedział. Lubił nazywać tak tą wesołą dziewczynę. Poza tym, chciał by wyszło pieszczotliwie. W tym momencie Ona była jego zbawieniem.