"Jeśli nie mamy wpływu na to, skąd pochodzimy, do nas należy wybór,
w którą pójdziemy stronę."
Historia:
[…] i tego deszczowego wieczora przyszło na świat dziecko
państwa Nott. Chłopiec o brązowych włosach, jasnej karnacji i ciemnych, niemal
czarnych oczach, przez wielu opisywanych jako szare. […] Rodzina martwiła się o to, że Bastian tak
mało i cicho mówi. Nie należał też do ruchliwych i skorych do zabawy dzieci. […]
Szatynek rozpoczął naukę gry na pianinie oraz skrzypcach. Te ostatnie jednak
nie przypadły mu tak bardzo do gustu. Czynił też znaczne postępy w nauce innych
rzeczy. Nadal nie mówił zbyt wiele. Rodzina nie była tym jednak aż tak
zaniepokojona, ponieważ było im to na rękę. […] Zgubił się w trakcie spaceru.
Rodzina szukała wszędzie na ulicy swojego syna. Ten jednak, zamiast również
rozglądać się za rodziną, podreptał w stronę muzyki, którą usłyszał. Nigdy wcześniej
nie słyszał takiej melodii. Zapatrzył się na starszego mężczyznę, grającego na
akordeonie z lekkim uśmiechem na bladych ustach. Nie wiedział ile czasu tak
stał. W tamtym momencie zakochał się w nieznanym mu dotąd instrumencie, lecz
silna dłoń ojca chwyciła jego ramię i przerwała ten stan zasłuchania. Ponownie
wrócił do ich wielkiego, pustego domu, przez całą drogę wysłuchując opowieści o
tym, jak to jego rodzina się o niego martwiła. […] Rodzice pozytywnie rozpatrzyli
propozycję syna, dotyczącą gry na akordeonie. Niemal natychmiast kupiono mu
instrument oraz opłacono nauczyciela. […] Przez kolejnych kilka lat żył jedynie
nauką, muzyką oraz wizytami u swojego terapeuty. Nie miał pojęcia, czemu miał
chodzić na te zajęcia, ale lubił człowieka, z którym mógł spokojnie porozmawiać
o wszystkim, co czuł i o czym myślał. Jego lekarz był jedynym takim słuchaczem.
Rodziców martwiło trochę, że nie miał przyjaciół w szkole. Zapewne, większość
osób z jego klasy zapytanych o niego odpowiedziałaby, że znają go, ale nic o
nim nie wiedzą. Ludzie ze szkoły pewnie nawet nie kojarzyli, że Nott uczęszcza
do tamtejszej placówki. […] Dzięki dobrym wynikom w nauce i jeszcze lepszemu
nazwisku dostał się do tej oto szkoły.
Bastian, choć głównie milczący i obserwujący wszystko, co się dookoła dzieje,
wcale nie ma łatwego charakteru. Nie mówi, jeśli nie jest do tego zmuszony, lub
nie ma na to ochoty. Zdarza mu się zwyczajnie odejść w trakcie rozmowy z kimś,
bo nie chciał dłużej słuchać o tym, co go nie interesuje. Jednakże, jeśli uda
Ci się go zainteresować, może nawet zacznie swobodnie rozmawiać, prowadzić
dyskusję. Jest raczej uparty, bywa pyskaty i uszczypliwy. Zwykle jednak dość
potulny i miły, o ile nie wykorzystuje się go jako osobistego terapeuty, który
ma słuchać o wszystkim, na co mówca ma ochotę. Ogólnie, raczej mało rzeczy go
obchodzi. Zwykle wyraża to, co myśli o rozmówcy poprzez mimikę. Warto więc
dokładnie obserwować jego twarz. Pacyfista w glanach i z nożem w kieszeni. Nie
należy to tych buntujących się nastolatków, którym tylko imprezy w głowie.
Preferuje przesiadywanie w samotności przy dobrej książce i ze swoimi szczurami
w kieszeni lub na ramieniu. Ewentualnie, gdzie sobie te stworzenia zażyczą. Kocha
je i nie wyobraża sobie życia bez swoich dwóch gryzoni. Właściwie, to twierdzi
że w życiu nie kochał jeszcze nikogo poza nimi. Póki co, nie śpieszy mu się do
tego. Nie zaprzecza jednak, że może być
homoseksualny. Chwilowo nie chce się określać.
Wygląd:
W tłumie ludzi nie wyda Ci się nikim specjalnym. Raczej
wątła budowa ciała, wystające obojczyki oraz długie palce nie zrobią na nikim
oszałamiającego wrażenia. Zrobić je mogą co najwyżej oczy, które wiecznie
szukają czegoś dookoła, usta delikatnie wykrzywione w uśmiechu i włosy
niesfornie opadające na twarz. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że jest
artystyczną duszą. Zwykle ubrany dość swobodnie, jednak pozostaje przy
stonowanych kolorach. Nie zależy mu na wybiciu się z tłumu przez swój wygląd. Raczej
niezbyt imponujący wzrost, bo jedyne sto siedemdziesiąt osiem centymetrów zdecydowanie
nie czyni z niego wielkoluda. Na bladej twarzy widnieje kilka piegów oraz dwa
pieprzyki- na skroni, tuż za lewym okiem, lecz zwykle są zasłonięte grzywką.
Dodatkowe informacje:
- Śpioch.
- Ma dwa szczury: jeden odmiany American blue o imieniu Arsen a drugi husky, nazywany Selenem.
- Nie jest łatwo go obrazić.
- Zawsze daje ludziom drugą szansę. Trzecią też. Nawet siódmą dostaną.
- Nie lubi kotów.
- Zawsze jest mu zimno.
- Uwielbia zbyt duże bluzy.
- Szare oczy oraz imię odziedziczył po dziadku.
- Ma dwa szczury: jeden odmiany American blue o imieniu Arsen a drugi husky, nazywany Selenem.
- Nie jest łatwo go obrazić.
- Zawsze daje ludziom drugą szansę. Trzecią też. Nawet siódmą dostaną.
- Nie lubi kotów.
- Zawsze jest mu zimno.
- Uwielbia zbyt duże bluzy.
- Szare oczy oraz imię odziedziczył po dziadku.
[Swojego wizerunku użyczył Dave Thomas. Serdecznie polecam jego muzykę.
Od razu chcę ostrzec, że nie mam aktualnie weny i nie wiem, kiedy to się zmieni.
Mimo to, jestem chętna na wszystkie możliwe wątki oraz powiązania.
Mam nadzieję, że karta nie wyszła tak źle, jak mi się wydaje, że wyszła...]
Od razu chcę ostrzec, że nie mam aktualnie weny i nie wiem, kiedy to się zmieni.
Mimo to, jestem chętna na wszystkie możliwe wątki oraz powiązania.
Mam nadzieję, że karta nie wyszła tak źle, jak mi się wydaje, że wyszła...]



Omega!
OdpowiedzUsuńWitamy :)
[Puściłam sobie tę nutkę i milej mi się czytało kartę, wiesz? I chyba się zakochałam w tym panu :3]
OdpowiedzUsuńAnthony
[Pana Dave'a kojarzę z youtube *.* Ja przybywam ze standardowym pytaniem - skusisz się na wątek albo lepiej, ciekawe powiązanie z Beth?]
OdpowiedzUsuńBethany Foster
[Muszę się zgodzić, cholera <3]
OdpowiedzUsuńAnthony
[Też chciałam o to zapytać, ale jeszcze się delektowałam Dave'm. Naprawdę, strasznie fajnie jest odkryć kogoś nowego, który robi coś innego, niż tylko drze się do laptopa i wlepia tego typu filmy na YT :3
OdpowiedzUsuńJa jestem zawsze chętna, ale niestety, nie tylko Ty cierpisz na wypranie z pomysłów i weny ;c Chyba że Ci coś zaświtało i masz jakiś pomysł :) ]
Anthony
[Okej, mi pasuje. I tak nic nie wymyślę. Za chwilkę coś zacznę, tylko poczekam na przypływ weny. :)]
OdpowiedzUsuńAnthony
[ Nie wiem jeszcze, w którym dormitorium jest Emma, ale może wątek? Są w tym samym wieku. Emma śpiewa.
OdpowiedzUsuńPS Uznajesz zasadę ja pomysł- Ty wątek i odwrotnie? :) ]
Emma Ames
[ Wątek? :> ]
OdpowiedzUsuńWieczory. Długie, szare wieczory. Nie cierpiała ich - nie chodziło nawet o ciemność, nie bała się jej. Późne godziny zawsze mają taki specyficzny nastrój, ciężar całego dnia spada na biednego człowieka, który chcąc nie chcąc musi zrobić rachunek sumienia. Lacey nie cierpiała rachunków sumienia. Nie była pewna, czy w ogóle jej sumienie odzywa się za dnia - podczas tychże wieczorów nadchodziło przez to ze zdwojoną siłą.
OdpowiedzUsuńSiedziała w fotelu w dormitorium, czytając książkę pewnego francuza. Nie mogła się jednak skupić ze względu na rozgardiasz w pokoju.
Rozglądając się po pokoju, natrafiła wzrokiem na tego cichego... Jak on się nazywał? Cóż, był zawsze w cieniu, więc czuła się usprawiedliwiona w swej niewiedzy.
Stanął tyłem i zauważyła dwa małe gryzonie, siedzące beztrosko w kapturze. Natychmiast poderwała się z miękkiego siedzenia, sprawiając, że książka poleciała dobre pół metra dalej.
- CO TO JEST? - wrzasnęłaz przerażeniem, zwracając uwagę wszystkich wokół. Przez następne dziesięć sekund pozostali zainteresowani, po czym po prostu wrócili do swoich zajęć. Zdawało się, że wiedzieli o tym wcześniej. Zdezorientowana popatrzyła na chłopaka, przywodzącego na myśl lampę uliczną. Stał niewzruszony niczym, uśmiechając się.
Spojrzała na niego jak na szaleńca. W życiu nie wzięłaby szczura do ręki, a on najwidoczniej głaskał teraz jednego z nich w obawie, że się przestraszył...
OdpowiedzUsuń- Pozwolili ci je trzymać? - rzekła, bawiąc się paznokciami w nerwowym odruchu.
Pan Lampa zbliżył się. Sytuacja wyraźnie go bawiła. Lacey zaczęła oddychać szybciej.
- WEŹ. JE. ODE. MNIE. Czegoś nie rozumiesz? - zamrugała gwałtownie, siląc się na złość w nadziei, że przysłoni panikę. Stworzyło to dość żałosny widok.
Pokręciła głową i wzięła książkę do ręki. Usadowiła się w fotelu, chcąc jak najszybciej skończyć ten cyrk.
OdpowiedzUsuńPo mniej więcej dwóch minutach zorientowała się, że po raz któryś czyta ten sam akapit. Zaklęła pod nosem i podparła głowę na łokciu.
Zorientowała się, że szczurowaty nie odszedł. Przysiadł sobie po drugiej stronie stołu, dalej trzymając w rękach te cholerne szczury.
- Naprawdę je lubisz, czy robisz to z racji chęci jakiejś chorej popularności? - powiedziała spokojnie, podkulając nogi w fotelu. Bądź co bądź, było to ciekawe - lubić szczury. Mimowolnie wzdrygnęła się. Zaraz się przekona, czy facet jest w ogóle normalny.
[ Wątki raczej średniej długości, bo głupio się czuję kiedy nie mam weny, a ktoś mi odpisuje całym wypracowaniem :D Czuję się jakbym kogoś lekceważyła przez to, rozumiesz ;) A cd. pomysłów to nic konkretnego nie mam, ale, jak pisałam, Emma trochę śpiewa, więc może można by było to wykorzystać? :) ]
OdpowiedzUsuń[ Podoba mi się :) Dobra, no to zaczynam. ]
OdpowiedzUsuńJak wygląda długa przerwa w szkole? Wiadomo, lunch, pudrowanie nosków w toalecie damskiej... Każdy znajduje coś dla siebie. Tym razem Emma, zamiast udać się grzecznie do stołówki, skierowała swoje kroki do sali muzycznej. O tej porze powinna być pusta, będzie mogła pośpiewać i pograć w spokoju i bez publiczności. Właściwie lubiła, gdy ktoś jej słychał. Ludzie mówili, że ma talent. Zawsze wzruszała ramionami. w każdym razie lubiła śpiewać i odkryła dopiero niedawno, że to potrafi. Była już blisko, właśnie miała naciskać klamkę, kiedy usłyszała dźwięk instrumentu no i czyjś głos. Nie był żeński, to pewne. Pomyślała, że nici z jej pierwotnego pomysłu, ale nagle stwierdziła, że przecież zna tą piosenkę. Ba, to była jedna z jej ulubionych! Głos chłopaka świetnie do niej pasował. Nie mogła się powstrzymać, zapomniała nawet na chwilę o nieśmiałości. Delikatnie otworzyła drzwi i wchodząc do sali, zaczęła śpiewać harmoniczny drugi głos, nieco wyższy od melodii, którą wyśpiewywał chlopak. Szybko okazało się, że jako wokaliści świetnie do siebie pasują. Emma tradycyjnie opuściła głowę, ale śpiewała dalej swoim czystym i ładnym głosem.
Ich głosy idealnie się harmonizowały i wypełniały całą salę (która swoją drogą miała calkiem niezłą akustykę), a można by przypuszczać, że wydobywały się również przez okno. Emma tylko czekała, aż ktoś ciekawski wetknie głowę przez ramę okienną. Tak się jednak nie stało. Przez chwilę zastanawiałą się w podświadomości, co też właściwie wyprawia. Przeważnie raczej kryła się ze swoim niedawno odkrytym wokalem. Lubiła gdy ktoś ją doceniał, to dodawało jej wiary w siebie. Gdy śpiewała, ukazywała prawdziwą siebie, tak zawsze zasłoniętą przez nieśmiałość.
OdpowiedzUsuńDziewczyna delikatnie się zarumieniła.- Dzięki.- uśmiechnęła się ciepło i w końcu podniosła wzrok na chłopaka.- Ty też jesteś niesamowity.- dodała i wzięła głęboki oddech. Nie chciała wyjść na jakiegoś odludka. Nieśmiałość nie przeszkadzała jej aż tak w życiu, ale trzeba przyznać, że bywało to uciązliwe.- Mam na imię Emma.- przedstawiła się i podała swoją drobną dłoń chłopakowi licząc na to, że on też powie jej jak się nazywa. Wydawało się jej, że skądś go już zna. No tak, musiał być z jej dormitorium, bo nie wyprosił jej za drzwi. Ach, ci wrogowie. Emma starała się żyć ze wszystkimi w przyjaźni, ale nigdy nie było wiadomo, czego się spodziewać po ludziach z Sigmy.
OdpowiedzUsuńNie przestawała się rumienić, a najgorsze było to, że nie miałą na to żadnego wpływu! To jego spojrzenie trochę ją zawstydzało ale nie było w żaden sposób nieprzyjemne. Odważyła się i spojrzała mu w oczy. Nie robiła tego często i to nie dlatego, że była jakąś kłamczuchą. Do swojego spojrzenia dodała jeszcze szeroki uśmiech. W jej policzkach pojawiły się urocze dołeczki.- Często tu przychodzisz?- zagadnęła, nie przestając na niego patrzeć. Dziwnie się czuła z tego powodu, ale chciała sprawdzić jak to jest patrzeć na kogoś i pokonywać nieśmiałość.
OdpowiedzUsuńEmma Ames
[ My wątku nie mamy, trzeba to zmienić. Masz jakiś pomysł? To postaram się zacząć! ]
OdpowiedzUsuńChannel
- Uczysz się śpiewu?- zapytała. To był najlepszy sposób na rozluźnienie, nie myśleć o nieśmiałości. Sama przychodziła do tej sali często, ale raczej nieregularnie. Nigdy nikogo tu nie było, dlatego teraz się zdziwiła. Zawsze było jej to na rękę, ale zauważyła, że teraz towarzystwo było dobrą odmianą. Jej znajomości z chłopakami nie był złe, ale w stosunku do nich była bardziej nieśmiała niż do dziewczyn. Niektórzy uważali, że to słodkie, kiedy tak się czasem rumieniła i spuszczała wzrok. W każdym razie, chyba nikogo tym nie denerwowała, a przynajmniej starała się.
OdpowiedzUsuńEmma Ames
Spojrzała na niego, niepewna. Cóż, chyba był normalny. Przeniosła wzrok na dwa szczurki.
OdpowiedzUsuńPrawdę powiedziawszy, gdyby patrzeć na nie przez szkło lub w telewizji, wydawałyby się naprawdę miłe. Zbliżyła się trochę, by przyjrzeć się gryzoniom. Widać było, że chłopak o nie dba - miały lśniące futerka i zdrowo wyglądały.
Mimowolnie się uśmiechnęła.
- Jak się nazywają? - powiedziała nieco stłumionym głosem obracając głowę, by lepiej się przyjrzeć.
[ Hm.. To droczenie najlepsze jak dla mnie. Boski pomysł <3 Dobra podaj miejsce spotkania, a ja się wypocę i coś wyskrobię! ]
OdpowiedzUsuńChannel
[Z takim uroczym chłopaczkiem jak Bastian powątkuję zawsze bardzo chętnie. A masz ochotę na jakiś konkretny wątek/powiązanie.
OdpowiedzUsuńI dziękuję za miłe słowa, normalnie ciepło mi się na serduchu zrobiło :]
[ Oryginalne masz pomysły. Serio! ]
OdpowiedzUsuńNareszcie! Koniec lekcji! Channel od rana dzień się dłużył. Jedna kumpela prawie nic nie gadała bo miała zawalone gardło, a druga latała w obłokach. Najnudniejszy dzień na świecie. Gdy tylko zadzwonił dzwonek dziewczyna wybiegła z sali piorunem, by zdjąć ten idiotyczny mundurek. Gdy dotarła do pokoju przebrała się w pierwsze lepsze podarte rurki i jakąś koszulkę. Oczywiście nie miała zamiaru siedzieć w pokoju i czytać książeczkę lub notować coś w pamiętniku. Narzuciła kurtkę i wyszła z pokoju. Gdy miała już wyjść ze szkoły oberwała w plecy śnieżką, a raczej jakąś ciapą. Wściekła się i zaczęła wyzywać chłopaka po czym pobiegła za nim, by go dogonić, ale jednak jej plan legł w gruzach. Gdy biegła nie widziała nikogo, ani nic tylko ,,swój'' cel. Nagle poczuła uderzenie i wylądowała na ziemi. Zamrugała kilka razy, by się otrząsnąć i spojrzała na chłopaka. No oczywiście nie mógł być to nikt inny jak? Bastian! Spojrzała na niego nerwowo.
- Patrzył byś jak idziesz. - powiedziała i złapała go za rękę, by się podciągnąć.
Gdy stała już na równych nogach otrzepała mokry tyłek i poprawiła kurtkę czekając na odpowiedź chłopaka.
Channel
[ A no i nie rozpisałam się za bardzo, ale poprawię się. Jeszcze raz przepraszam za to, za to... Coś! ]
[ Ah co za ulga! ]
OdpowiedzUsuńSpojrzała na chłopaka, a potem na zwierzęta, które ten miał w kieszeni.
- Zasada, miej oczy wokół głowy, czy jakoś tak. - powiedziała uśmiechając się do chłopaka.
- Co potworki chciały wyjść na dwór. - spojrzała ponownie na zwierzęta i skrzywiła się leciutko.
Nie bała się ich. Nie bała się, że ją ukąszą jak to ona mówiła czy coś w tym stylu. Miała po prostu taki nawyk. Szczur to szczur. Nie rozumiała dlaczego ludzi robili ,,eksperymenty'' i tworzyli jakieś odmienne rasy. Co do psów miała oczywiście inne zdanie. Channel miała dziwny tok myślenia no, ale tak. Odgarnęła włosy na bok, z których wyleciało kilka kawałków błota. Channel spojrzała na brud, który wyleciał z jej włosów. No oczywiście był to wynik upadku, ale niektórzy mogli sobie pomyśleć coś innego.
Channel