CHANTAL MEREDITH
OSIEMNASTOLATKA
OMEGA
NALEŻY DO SZKOLNEJ DRUŻYNY CHEERLEADEREK
OSIEMNASTOLATKA
OMEGA
NALEŻY DO SZKOLNEJ DRUŻYNY CHEERLEADEREK
Na zegarze wybiła północ, zaczęto składać sobie pierwsze życzenia, z hukiem wyskoczył korek z butelki szampana. Na tle ciemnego nieba doskonale widoczne były iskry sztucznych ogni i kolorowych petard. Z ulicy dobiegały głośne krzyki, a Regina właśnie informowała swojego męża, iż odeszły jej wody. Kilka godzin później, pierwszego stycznia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego czwartego roku na świat przyszła Chantal.
Panienka Meredith nie doczekała się rodzeństwa, więc przez swoich rodziców była traktowana jak oczko w głowie. Od najmłodszych lat troszczyły się o nią najlepsze opiekunki w okolicy, kiedy państwo Meredith spędzali długie godziny w pracy lub spotykali się ze swoimi wpływowymi znajomymi. Tata nie uczył jej jeździć na rowerze i rozwiązywać zadań z matematyki, a mama nie czytała jej przed snem bajek, ale w zamian za to dziewczynka posiadała najlepsze zabawki, drogie ubrania i pokaźną liczbę butów. Więc nie miała na co narzekać, posiadała wszystko, o czym tylko marzyła. Może oprócz zainteresowania rodziców, ale do jego braku już się właściwie przyzwyczaiła.
Panienka Meredith nie doczekała się rodzeństwa, więc przez swoich rodziców była traktowana jak oczko w głowie. Od najmłodszych lat troszczyły się o nią najlepsze opiekunki w okolicy, kiedy państwo Meredith spędzali długie godziny w pracy lub spotykali się ze swoimi wpływowymi znajomymi. Tata nie uczył jej jeździć na rowerze i rozwiązywać zadań z matematyki, a mama nie czytała jej przed snem bajek, ale w zamian za to dziewczynka posiadała najlepsze zabawki, drogie ubrania i pokaźną liczbę butów. Więc nie miała na co narzekać, posiadała wszystko, o czym tylko marzyła. Może oprócz zainteresowania rodziców, ale do jego braku już się właściwie przyzwyczaiła.
Chantal to świetna aktorka. Nikt nie podejrzewa, że jej egoizm, pewność siebie i nieustanna chęć bycia w centrum uwagi to tylko gra. Blondynka nie zamierza wyprowadzać ludzi z błędu i przyznawać się do swoich słabości, które z samego szczytu mogłyby ją sprowadzić na sam dół towarzyskiej hierarchii. Tak więc wiele osób uważa ją za egoistkę, która jej skłonna chronić jedynie swój tyłek, podczas gdy los innych kompletnie ją nie obchodzi. Być może Chantal nie jest urodzoną altruistką, ale w obliczu jakiegokolwiek problemu jest w stanie opowiedzieć się po stronie swoich przyjaciół i okazać im swoją pomoc, a to wszystko dlatego, iż panicznie boi się samotności. Nie chce zostać sama, może więc dlatego nie odważyła się jeszcze zerwać z Brandonem, choć doskonale zdaje sobie sprawę z więzi łączącej go z jej przyjaciółką. Uwielbia być w centrum uwagi, czuć na sobie spojrzenia ludzi. Ignorowanie jej osoby kończy się zazwyczaj użyciem niewybrednych środków, to jest wybuchem złości, tupaniem i irytującym krzykiem. Dość łatwo nawiązuje nowe znajomości, ukrywając swą wrogość pod maską fałszywej uprzejmości. Nikt nie oprze się przecież słodkiemu uśmiechowi uroczej Chantal, prawda? Nie ma żadnych oporów, by manipulować ludźmi, jeśli tylko są jedynym z elementów do osiągnięcia przez nią przyjemności. Wyjawia sekrety tylko starannie wybranym osobom i zawsze jest świadoma, co może daną informacją zrobić, wyrządzające mało szkód plotki zazwyczaj szybko wyrzuca z pamięci. Zawsze musi wszystko wiedzieć, a mieszanie ludziom w życiach to jedna z jej ulubionych rozrywek. Posiada zdolność natychmiastowego wycofywania się z męczących i niekorzystnych dla niej sytuacji, a niezależnie od tego w co, by się wpakowała zawsze z kłopotów wychodzi obronną ręką. Chyba można uznać, iż pod tym względem ma dziewczyna w życiu szczęście. Gdy na czymś jej zależy nabiera upartej postawy, która nie znika dopóty, dopóki nie zdobędzie tego czego chce, poruszy niebo i ziemię, byle tylko osiągnąć określony cel. Mieszanie, knucie i manipulowanie innymi ma opanowane do perfekcji, ludzie którzy w jakiś sposób jej podpadli nie mają łatwego życia i choć czasami ma z tego powodu wyrzuty sumienia, nie potrafi nie uciekać się do kłamstw czy intryg. Pewna siebie; zdaje sobie sprawę, że jeśli ona nie będzie znać swojej wartości, nikt jej nie dostrzeże. Nie mówi dużo o sobie, nawet jej przyjaciółki nie wiedzą wszystkiego, nie chce, by ktokolwiek wykorzystał jakikolwiek sekret przeciwko niej. Większość odbiera ją jako koszmarną Chantal, nie liczącą się z uczuciami innych. Prawie nikt nie wie, że w głębi serca jest wrażliwą, kruchą dziewczyną, a za nadętym ego ukrywa swoje kompleksy.
Posiadaczka długich blond włosów, brązowych oczu i nienajgorszej figury. I choć na zewnątrz wydaje się akceptować swój wygląd, codziennie rano patrząc w lustro toczy ze sobą wewnętrzną walkę. Ale przecież nikt poza nią, nie musi tego wiedzieć.
[Cześć, jestem chętna na wszelakie wątki - wymyślanie okoliczności i zaczynanie nie stanowi dla mnie większego problemu. Mogę odpisywać nieregularnie. Och, i mam nadzieję, ze zmiana wizerunku, to nie problem?]

[Witam :) W takim razie, moje pytanie brzmi, czy masz może jakiś pomysł na wątek? Albo powiązanie? :)]
OdpowiedzUsuńWitamy na blogu!
OdpowiedzUsuń[Aaa uwielbiam Demi, i szkoda, że Brandon musi być takim potworem :(. No to wątek?]
OdpowiedzUsuńBrandon
[No to wątek z przyjaciółką musi być! - Courtney.]
OdpowiedzUsuń[Witam! :) Zaproponuje wątek i już na wstępie powiem, że fajnie by było gdyby Livi i Chantal za sobą na razie nie przepadały. Potem mogłoby się to oczywiście zmienić za sprawą wyświadczenia pewnej przysługi. Co ty na to?]
OdpowiedzUsuń[ Wąteczek? ]
OdpowiedzUsuńChannel
[Witam. Skusisz się na wątek z jedną z przyjaciółek? Jakieś pomysły? :)]
OdpowiedzUsuńBethany Foster
[Niee, myślę, że mają dość solidne powiązanie, że obojętnie jaki wątek by był, jakoś się rozkręci :D]
OdpowiedzUsuńBrandon
[Będę bardzo, ale to bardzo wdzięczna jeśli dzisiaj to ty wyjątkowo zaczniesz :) Mam nadzieje, że nie sprawi ci to zbyt wielkiego problemu?]
OdpowiedzUsuńNie zważając na to czy jest upał, przerażające zimno albo tak jak dziś - deszcz, trening zawsze, ale to zawsze się odbywał. Trener kwitował to tylko jednym zdaniem - ' Nie jesteście babami '. Może i obraźliwe w stosunku do kobiet, ale... Co racja to racja. Jako, że Brandon był kapitanem owej drużyny musiał być na praktycznie każdym treningu, nie mogąc pozwolić sobie na chociażby jeden dzień odpoczynku. Mokra murawa, kropelki deszczu opadające na twarz w ogóle nie pomagały w grze, ale co mieli zrobić? Chłopak należał do najlepszych zawodników, oraz tych najbardziej brutalnych w swoich poczynaniach, dlatego też nikt nigdy nie chciał być w skórze jego przeciwnika. Zawsze był idealnie skupiony na grze, tak też właśnie było dziś. Nagle jeden z jego kolegów z drużyny wyrwał go z transu i energicznie szturchnął. ' - Patrz Brandon twoja dziewczyna' - powiedział z typowym uśmieszkiem niewyżytego czternastolatka. Dobrze wiedział, że każdy chłopak w drużynie, ba! Każdy chłopak w szkole zazdrościł mu Chantal. Była główną cheerleaderką, o pięknej twarzy i idealnie wyrzeźbionym ciele, nie mówiąc o jej innych zaletach. Wszyscy uważali ich za parę idealną, stworzoną tylko dla siebie. Choć nie do końca tak było ..Niedawno coś zaczęło się między nimi psuć, ale wydawałoby się, że nikt tego nie zauważa, a raczej nikt nie chce tego zauważyć. Odwrócił się w jej stronę i posłał jej uroczy uśmiech 'łapiąc buziaka' i przylepiając go do policzka. Był szczerze zdziwiony jej przyjściem, w końcu się nie umawiali. Jeszcze pewien czas temu byłby z tego powodu bardzo zadowolony, jednak teraz momentami czuł się niezręcznie. Romans z jej przyjaciółką sprawiał, że czasem nie wiedział, jak się zachować. To nie było tak, że już mu na niej nie zależało. Wiadomo, że coś dla niego znaczyła. W końcu ona jako pierwsza potrafiła zatrzymać go przy sobie na dłużej, to z nią spędził ostatnie dwa lata. Z czasem uczucie zaczęło się wypalać - przynajmniej w jego mniemaniu. Cała ta sytuacja była jakaś chora i bez wyjścia. Jedyne co go cieszyło, to to, że na razie nic nie wyszło na jaw ,i dziewczyna niczego się nie domyśla( tak właśnie myślał).
OdpowiedzUsuńPo chwili ściągnął ochraniacze z twarzy i podbiegł do barierki, wychylił się nad nią i złożył buziaka na policzku dziewczyny.
- Nie wiedziałem, że przyjdziesz - powiedział opierając się o chłodną rurę. W jego głosie można było dołyszeć dozę zdziwienia, ale nie rozczarowania.
Brandon
[Pierwszy pomysł jest świetny, zwłaszcza, że Jeanelle należy właśnie do takich osób, które to nie mają dość słaby charakter i całkiem łatwo zamknąć ją w schowku :) Dasz radę rozpocząć czy ja mam się tym zająć?]
OdpowiedzUsuń[Co powiesz na to, żeby Chantal przez przypadek wygadała się Brandonowi, o tym, że Bethany podkochuje się w Courtney? Nie zrobiłaby tego umyślnie, po prostu posprzeczałaby się wcześniej z Beth, byłaby ogólnie w złym humorze, Brandon byłby akurat obok. No i jako, że Beth i pan Shepherd za sobą nie przepadają to chłopak poznawszy jej sekret później robiłby jej na złość, no i Bethany wparowałaby do pomieszczenia gdzie Chantal rozmawiałaby z jakąś dziewczyną, odgoniłaby nieznajomą i zapytałaby się dlaczego to jej zrobiła, powiedziała Shepherdowi, że podkochuje się w przyjaciółce. Później przez jakiś czas ignorowałaby Chantal, ale w końcu po jednym z treningów lacrosse na którym Beth musiałaby siedzieć na ławce ze względu na kontuzję, blondynka podeszłaby do niej i jako, że nie potrafią długo się na siebie gniewać, pogodziłby się i uciekłyby z zajęć wychowania fizycznego żeby spędzić razem czas. Jak pomysł ci nie odpowiada to krzycz, czasem piszę, nie myśląc o końcowym efekcie :D]
OdpowiedzUsuńZaśmiał się wesoło pod nosem widząc podskakującą dziewczynę. Chyba przez cheerleadering[?] weszło jej to w nawyk. Racja, ostatnio nie spędzali ze sobą zbyt dużo czasu. Jak już to przelotnie w czasie przerw lub na meczach, w których obydwoje uczestniczyli. Cóż powody same nasuwały się na myśl - to wszystko na prawdę było pokręcone. Spojrzał na nią badawczo analizując w głowie jej zachowanie. Czasem wydawało mu się, że ona wie, po prostu wszystko wie. Może znali się wystarczająco długo by to poznał lub były to tylko chore urojenia? Raczej to drugie - stwierdził widząc, jak dziewczyna uśmiecha się do niego.
OdpowiedzUsuń-Nie mam nic do roboty - odparł bez najmniejszego zawahania. Z nikim się nie umawiał, dziewczyną czy zwykłym kolegą... Na szczęście. - Tylko się przebiorę - dodał spoglądając przez ramię na drużynę. Wszystkie oczy skierowane były właśnie na nich. Westchnął przeciągle mając już dość głupoty swoich kolegów. Na szczęście trener gwizdał, co oznaczało definitywny koniec ćwiczeń. Przez chwili przestał nawet myśleć o tym, że deszcz wciąż opada nie pozostawiając na nikim suchej nitki.
- Lepiej wejdź do środka, i tam na mnie poczekasz - zadecydował widząc ściekające po jej szyi kropelki. Wiedział, że do żadnej dziewczyny opcja spędzenia chociażby 10/15 minut w szatni/obok szatni chłopaków nie wydaję się atrakcyjna. Brandon musiał wziąć szybki prysznic i przebrać się w czyste ciuchy, był cały spocony i brudny - czego nie mógł znieść.
Brandon
Na prawdę poczuł ogromną ulgę widząc jej uśmiech, a później czując jej wargi na swoich - wszystko było wporządku. Może i on trochę tęsknił za jej towarzystem, sam nie wiedział, zawsze gubił się w swoich myślach i uczuciach. Wyznawał jedną zasadę: nie zastanawiać się nad niczym - jakoś to będzie. Posłał jej jeden ze swoich uroczych uśmiechów i pognał za resztą drużyny do szatni. Wziął szybki prysznic i nałożył na siebie suchutkie ciuchy. Od razu poczuł się lepiej. Podszedł do niej spokojnym krokiem i pochylił delikatnie nad uchem.
OdpowiedzUsuń- To co? Idziemy? - spytał, choć nie bardzo czekał na jakąś odpowiedź, bo po chwili oboje zaczęli zmierzać w nieokreślonym kierunku. Przetarł dłonią jeszcze mokre od kąpieli włosy starając się uporać z kapiącymi z nich kropelkami wody.
- Do mnie? Do kawiarni? - zaproponował nie posiadając za wielu opcji. Padał deszcz więc park odpadał, tymbardziej wyjście po za teren szkoły. Spojrzał na nią kątem oka czekając na odpowiedź. Jego głowę wciąż nachodziły przeróżne myśli dotyczące wszystkiego co się dzieje - na siłę próbował je od siebie odgonić. Bił się sam ze sobą nie wiedząc, jak się zachowywać. Spojrzał w dół na ich ręce, które przecież powinny być splecione. Spokojnie pochwycił jej dłoń jak gdyby nigdy nic i skierował swój wzrok przed siebie.
Brandon
Doskonale pamiętał, że jak poznawał Chantal była tą wredną dziewczyną, która początkowo nie odpowiadała na jego zaloty. Z czasem, gdy stali się już sobie bliźsi zaczęli dostrzegać inne strony swoich osobowości. Dlategoteż blondynka, którą na codzień widywał górująca nad każdą inną dziewczyną, dyktująca reguły bardzo różniła się od tej, z którą szedł teraz za rękę. On również na początku nie był taki sam. Każdy myślał( a nawet do dziś myślą), że Brandon pod wpływem dziewczyny diametralnie się zmienił - ustablizował. I rzeczywiście tak było - do czasu.
OdpowiedzUsuńSkinął głową na znak zrozumienia, i zaczęli podążać w stronę jego pokoju. Z jednej strony - Brandon jak to Brandon - miał wszystko gdzieś. Natomiast z drugiej wiedział, że musi ostrożnie dobierać słowa i czyny, a sam nie był pewien czy potrafi to zrobić.
Droga od szatni do jego pokoju nie była za długo. Trener specjalnie przydzielił mu właśnie te pomieszczenie - bez sposobności spóźnień na treningi. Wyjął z duuużej kieszeni klucz, przekręcił i otworzył drzwi na szerok wchodząc do środka tuż za dziewczyną. W pokoju panował jakiś tam rodzaj porządku. Nie było idealnie, ale przecież Brandon jest mężczyzną - nie można na wiele liczyć.
Rzucił gdzieś w kąt trobę z brudnymi ciuchami, jeszcze raz przeczesał dłonią włosy, po czym podszedł do blondynki.
- Możemy obejrzeć jakiś film,jeśli chcesz - zaproponował, bo zupełnie na nic innego nie miał pomysłu. Czuł się trochę niezręcznie, ale wiedział, że z czasem się rozluźni.
Brandon
[Mogłabyś zacząć? Choroba wyssała ze mnie resztki energii :<]
OdpowiedzUsuńBethany Foster
Krzątał się po pokoju starając się zrobić trochę więcej miejsca. Ogólnie wszędzie walało się pełno ciuchów, których nigdy nie potrafił jako ogarnąć na tyle, by chociaż były w jednym miejscu. Słysząc słowa wypływające z jej ust zamarł. Oczywiście pierwsze myśli są zawsze te 'najczarniejsze' spojrzał na nią z bladym uśmiechem na twarzy. Czuł jakby mu jakaś gula urosła w gardle, która nie pozwala wydusić mu ani jednego słowa. Kamień spadł mu z serca, gdy zaczęła mówić dalej. Odrzucił jeszcze ostatnią parę koszulek na bok, i przysiadł na łóżku tuż obok niej.
OdpowiedzUsuń- Wiesz ... ostatnio trochę dużo mam na głowie - zaczął, po czym odkaszlnął - A raczej oboje mamy. Z czasem wszystko się zmieni - dodał bardziej pewnym głosem. Doskonale wiedział, że tak będzie. Albo lepiej, albo gorzej - tak czy siak - inaczej. Oparł dłoń na jej kolanie jakby tym zapewniając: Będzie dobrze, choć sam nie był tego pewien. Nie lubił się martwić na zapas, ale czasem takie myśli same napływały do jego głowy i robiły niemały zamęt. Spojrzał na dziewczynę błękitem swoich oczu chcąc wyczytać jakieś sygnały, coś co mogłoby mu wskazać, co dziewczyna odczuwa. Niestety miał w sobie za mało empatii, by tego dokonać.
- Może po prostu powinniśmy przestać myśleć o tym wszystkim, i po prostu... No nie wiem... - mówił dość chaotycznie, chcąc pozbawić dziewczynę jakichkolwiek podejrzeń/wątpliwości - Jakoś przez to przebrnąć - skwitował uważnie się jej przyglądając. Brandona nie często było stać na jakieś głębsze myśli, ale w tym wypadku wyjątkowo się postarał. Pochylił się i złożył pocałunek na jej szyi, po czym wyprostował się i ugniął usta w półuśmiechu.
Brandon
Pochylił się delikatnie i zerknął na nią z bliska, tak by móc zobaczyć jej twarz w całej okazałości. Bywały momenty kiedy zapominał, o tym co tak na prawdę się między nimi dzieje. Cóż, nie trwały one za długo, ale... Jednak występowały.
OdpowiedzUsuń- Oczywiście - odparł krótko z typowym dla niego uśmiechem. Nie miał pojęcia czy robi dobrze, czy czasem zachowując się właśnie tak nie postępuje jak totalny dupek. Zwodził ją takimi gadkami, w końcu on sam nie wiedział, jak to będzie. Jednakże takie właśnie zachowania dawały im choć chwilę normalności - bez problemów.
Spod łóżka wyjął wielkie szare pudło z lekką przykrywą z kurzu na wierzchu. Otworzył je i zlustrował wzrokiem całą swoją kolekcje. Rodzice nigdy mu na nic nie szczędzili, dlatego bez problemu mógł sobie sprawić cały stos róznorodnych filmów.
- Od horrorów po romanse - skwitował wpatrując się w zawartość - Na co masz ochotę? - spytał odwracając głowę w jej stronę, z pytającym wyrazem twarzy. Ostatnio nie za często zdarzało im się oglądanie zwykłego, głupiego filmu.
Brandon
Pochwycił w swe dłonie okładkę i przyjrzał się jej ze zmarszczonym nosem. Oczywiście, że znał wszystkie filmy jakie tu miał, przecież inaczej by ich nie kupił. Tego jednakże jeszcze nie zdążył obejrzeć. O ile dobrze pamiętał jakiś znajomy mu go polecił, ale później chłopak zupełnie o nim zapomniał. Wzruszył ramionami mówiąc tym samym ' Dlaczego nie?'.
OdpowiedzUsuń- Mam nadzieję, że się nie będziesz bała - rzucił żartobliwie.Podniósł się z miejsca i podszedł do typowego telewizora jaki fuduje szkoła. Chciał kupić jakiś inny, porządniejszy, ale oczywiście coś zawsze musiało stać na drodze. Włożył płytę do dvd, włączył i zajął miejsce obok Chantal. Oparł się plecami o ścianę tym samym trochę się pokładając. Zerknął na dziewczynę ukratkiem wyraźnie się nad czymś zastanawiając. Kiedyś, gdy oglądali film zawsze leżeli od początku do końca w siebie wtuleni lub zajmowali się zupełnie czymś innym - przynajmniej o tak to wspominał. Był ciekaw, jak będzie tym razem czy wszystko pójdzie z naturalnie. Wydawało mu się, że od czasów jego romansu prawie w ogóle nie spędzali czasu sam na sam.
Brandon
[W takim razie Hiro może coś zgubić po prostu w klasie i Chanel mu pomoże? :)]
OdpowiedzUsuńHannah siedziała po lekcjach na parapecie, dużego, łukowatego okna, którego widok prowadził oczy wprost na szkolny dziedziniec. W dole, na zewnątrz, głębiły się tłumy uczniów spędzających czas na różne sposoby. Zbici w większe grupki żwawo ze sobą dyskutowali. W takich chwilach panienka Noel zazdrościła im normalności, jakiej zawsze jej brakowało. Jako córka lorda, członka królewskiego parlamentu i jednocześnie człowieka zimnego, jak ryba nie mogła sobie pozwolić na zwyczajność. W głębi duszy tęskniła za smakiem prawdziwej przyjaźni. Jej dwie przyjaciółeczki, jak zwykle znikały za każdym razem kiedy Hannę zaczęła ogarniać doskwierająca samotność. Była w kropce.
Sięgnęła po torebkę, która leżała na ziemi z zamiarem znalezienia błyszczyka i poprawienia sobie kolorytu ust, kiedy nagle krzyknęła tak głośno, że ściany mogłyby zadrżeć w fundamentach.
Wewnątrz torby znajdowała się obślizgła, zgniło-żółta żaba, która... żyła i łypała na nią przerażonymi, ohydnymi ślepiami.
Hannah.
Słysząc jej uwagę spojrzał tylko przez ramię i posłał jej łobuzerski uśmiech - typowy dla Brandona, który już pewnie doskonale znała. Początkowo marszcząc brwii próbował skupić się na oglądaniu filmu. Było mu to nawet na rękę, w końcu nie musiał uważać na to co mówi, robi... Jakoś nie mógł się skupić, natłok myśli atakował jego głowę, a tego baardzo nie lubił! Drgnął gdy usłyszał dziewczęcy głos, i momentalnie zerknął w jej stronę i delikatnie skinął głową nie wiedząc co powiedzieć. Gdy położyła się na nim jego dłoń machinalnie opadła na jej talię lekko uciskając materiał bluzki. Ach jaki on momentami był skrępowany! Na szczęście po chwili wracał do typowego dla niego luzu. Spojrzał na nią z góry obserwując jej mimikę. Wyraźnie się nad czymś zastanawiał, a przynajmniej wyraz jego twarzy na o wskazywał.
OdpowiedzUsuń- I jak? - spytał z lekkim uśmiechem - Wystarczająco przerażający? - dodał przyglądając się jej. Jak na razie ani na nim, ani na niej film nie robił większego wrażenia.
Brandon
[Jasne, zapraszam ją do przyjaźni z Hanną, panie do siebie bardzo pasują mentalnie ;D Co do Hiro? Trudno mi znaleźć powiązanie, ale to nic, bo on nowy w szkole jest. Chantal może zostać poproszona przez dyrektora, żeby pokazała chłopakowi otoczenie, infrastrukturę szkoły, internatu etc i tak by się poznali. Co ty na to? :)]
OdpowiedzUsuńHannah i Hiro.
[ Dobra, ale zacznij, bo ja nie dam rady! ]
OdpowiedzUsuńChannel
Uniósł jedną brew do góry i zaśmiał się krótko z odpowiedzi dziewczyny. Horror i przyjemny? To raczej do siebie nie pasowało. Zaczął się zastanawiać czy ona tak na prawdę w ogóle go ogląda. Czując jej wargi na swoich przymrużył delikatnie oczy. Z jednej strony było do dla niego takie zwyczajne i naturalne, a z drugiej takie jakieś... Sam nie wiedział, jakiego słowa użyć. Z myśli po raz kolejny wyrwało go pytanie dziewczyny. On tym razem, jak nigdy wolał odpowiedzieć szczerze. W końcu nie za często było go na nią stać.
OdpowiedzUsuń- Nie za bardzo skupiłem się na fabule - odparł, po czym zaśmiał się pod nosem. Wbił swój wzrok ponownie w ekran, na którym rozgrywała się jakaś krwawa walka, uniósł jedną brew po czym znów spojrzał w stronę dziewczyny.
- Ostatnio mam jakiś problem z rozluźnieniem, ciągle treningi, niedługo zaczną się eliminacje - zaczął wymieniać, jakby chcąc usprawiedliwić swój brak skupienia na czymkolwiek. W rzeczywistości miał o wiele więcej na sumieniu, ale to był bardzo dobry i pewnie przez nią doskonale rozumiany powód.
Brandon
[ Dziwne, bo Channel zazwyczaj paliła w swoich tak jakby tajnych skrytkach, ale dobra i tak jej nie wywalą. xD ]
OdpowiedzUsuńChannel wyjątkowo musiała zapalić w toalecie gdyż była bardzo zdenerwowana, ale mniejsza z jakiego powodu. Siedziała na parapecie przy otwartym oknie. Gdy miała spuścić papierosa w muszli ktoś wszedł do toalety. Ne jej nieszczęście była to Chantal. Oboje z dziewczyną się nie lubiła, a na dodatek dziewczyna była uznawana z donosiciela.
- Dobra, co Cię tu sprowadza kotku? Przyszłaś wypłakać się w samotności? Pilnuj swojego nosa kapusiu. - powiedziała i zeszła z parapetu podchodząc do dziewczyny.
Miała jej serdecznie dość. Najlepiej poczułaby się gdyby przywaliła jej raz, a porządnie, ale niestety nie mogła. No cóż zrobić. Taka szkoła. Ona nazywała to zazwyczaj jednym słowem ,, do kitu''!
Channel
Oczywiście, że to wiedział. Był najlepszym zawodnikiem, a cała reszta drużyny prawie mu dorównywała - mieli wygraną w kieszeni. Każdy o tym wiedział, nawet ktoś kto w ogóle nie interesowal się sportem. Domyślał się, że dziewczynę mogła trochę zdziwić zważywszy na to, że zawsze był pewny siebie, nie bral pod uwagę żadnej porażki. Słysząc jej słowa popatrzył na nią lekko zdziwionym wzrokiem. To znaczy: on ją zdradzał, był totalnym dupkiem, a ona oferowała mu prawie całą siebie... I w tym momencie poczuł się trochę dziwnie, uśmiechnął się tylko blado, i ponownie uniósł błekit swoich oczu na jej twarz.
OdpowiedzUsuń- Wiem to - odparł tylko i lekko przygryzł dolną wargę wyraźnie nad czymś myśląc. Czyżby zaczęły go gryźć jakieś wyrzuty sumienia? Nie, nie, nie, nie! Nie mógł sobie na to pozwolić. Otrząsnął się, ana jego twarz znów wstąpił beztroski uśmiech.
- Masz na coś ochotę? - spytał patrząc na nią z półuśmiechem mieszczącym się na matowych wargach. Uważał to jako dobry sposób na zmienienie tematu.
Brandon
Liczył na zmianę tematu, a tu BAM! Spotkało go coś zupełnie odwrotnego. Zupełnie nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Jedyne na co liczył to: ' Tak, poproszę sok/coś tam do jedzenia' lub ' Nie, dzięki ' ,ale to? Bał się, że w końcu się złamie i najdą go wyrzuty sumienia. JEGO! Brandona - dupka. Chciał tego uniknąć za wszelką cenę. Nie chciał czuć się źle ze samym sobą, po prostu nie i już. Na początku jakby na raz stracił swoją pewność siebie, i zaczął wpatrywać się w stolik/telewizor/szafę - w sumie sam nie wiedział. Nabrał powietrza i spojrzał na dziewczynę z lekkim uśmiechem. Co on miał jej odpowiedzieć?
OdpowiedzUsuń- Przecież jesteśmy razem - odparł najbardziej racjonalną i chyba najgłupszą odpowiedzią jaką mógł. Poczuł, że nagle zaschło mu w gardle. Wziął do ręki pobliską butelkę, która walał się tuż obok jego łóżka i upił z niej łyka. Zerknął na dziewczynę kątem oka i napotykając na jej wzrok butelka wysmyknęła się z jego ręki i cała zawartość wylądowała na bluzce i spodniach chłopaka. W sumie nie wiedział czy się śmiać czy płakać. Nic nie szło po jego myśli - przynajmniej jakoś odwrócił uwagę od tamtego tematu. Przeklnął pod nosem i zaczął trzeć koszulkę jakby to miało w czymś pomóc.
Brandon
Nie chciał by widziała, że się denerwuje. Czuł się z tym tak dziwnie, że nawet się cieszył, że wylał na siebie całą butlkę wody. Może i wyszedł na idiotę, ale przynajmniej nie musiał kontynuować dość trudnego dla niego tematu. Myślał, że lada moment a dziewczyna się domyśli, ze coś jest nie tak.
OdpowiedzUsuńTak, ścieranie tego chusteczkami było bezcelowe - był kompletnie przemoczony. Chichotanie dziewczyny trochę nadszarpało jego męską dumę.
- Przecież wiem - mruknął z urażoną miną. Nie lubił, jak ktoś miał nad nim jakąkolwiek przewagę. Ściągnął z siebie mokrą koszulkę i rzucił ją w kąt. Nie miał jakiegoś oporu w rozbieraniu się przed innymi, gdyż jak to już każdemu wiadomo - był aż za bardzo pewny siebie. Podszedł do szafy i zaczął nerwowo wyrzucać z niej rózne ubrania, ale za nic nie mógł znaleźć świeżej koszulki, nie mówiąc o spodniach. Przeklinał pod nosem, co dla dziewczyny musiało być strasznie komiczne. Niby pewny siebie dupek, a jak go łatwo wyprowadzić z równowagi!
Brandon
Podrapał się po głowie przyglądając się ruchom dziewczyny. Zrobiło mu się trochę głupio, ale taki właśnie był - wybuchowy. Nic nie potrafił na to zaradzić. Jak coś go denerwowało musiał odreagować i koniec. Chwycił w dłonie ubrania jakie dostał od dziewczyny, po czym skinął głową. Założył na siebie koszulę, po czym przebrał mokre spodnie. Nastała niezręczna cisza.
OdpowiedzUsuń- Jak już wcześniej mówiłem, jestem ostatnio trochę nerwowy - dodał siląc się, by jego to glosu brzmiał na rozbawiony. Nie był do końca pewien, czy tak właśnie to zabrzmiało. Przetarł dłonią oczy, które niemal od razu skierowały się w stronę Chantal. Jego usta wygięły się w lekkim półuśmiechu. W jego głowie pojawiały się różne dziwne myśli. Dlaczego nie potrafiła go odwieść od zdrad? Czego zabrakło po tym długim czasu sielanki? W końcu ona jako pierwsza, tak właściwie go usidliła. Nie mógł pojąć, dlaczego uczucie się wypalało. W końcu zawsze mu pomagała, była oparciem, należała do mądrych dziewczyn(co nie często zdarzało się w tej szkole), w kwestii wyglądu też jej niczego nie brakowało. Może potrzebował więcej bliskości? W końcu był młodym mężczyzną. Istniała także inna wersja - bał się ustatkować na stałe. Czasem, gdy już pozwolał sobie na głębsze rozmyślanie starał się rozwikłać sekret własnego umysłu. Jak na razie na nic nie wpadł. Nawet nie wiedział ile czasu minęło, ale chyba dobre parę minut stał i wpatrywał się w nią z nieodgadnioną miną. Na raz otrząsł się i podszedł do lodówki.
- To co? Jesteś głodna albo coś? - spytał chyba już po raz 3 w ciągu tego jednego wieczora. Niestety, to była jedyny sposób na zmiane tematu, jaki wpadł mu do głowy.
Brandon
Doskonale słyszał jej słowa, wbił wzrok w zawartość lodówki, nawet nie przyglądając się co tam dokłądnie jest. Wolał udać, że nic nie usłyszał, że wszystko jest okej, i atmosfera jest całkiem normalna.
OdpowiedzUsuń- Nie musisz, poradzę sobię - zapewnił odwracając głowę w jej stronę z delikatnym uśmiechem. Oczywiście wiedział, że mała jest możliwość na to, że później to posprząta. Nie miał teraz do tego głowy, i nie lubił tego robić. Pod tym względem był typowym mężczyzna. Oparł się dłonią o lodówkę i wypatrywał czegoś dobrego do spożycia. Nie było tam za wiele pożywienia. Tylko jakieś napoje energetyczne, batony i różne tabletki zalecane przez trenera, lody i... na tym koniec.
- Jak widzisz nie wiele - zaśmiał się pod nosem i spojrzał na nią kątem oka. - No to lody? - zaproponował bez większego zastanowienia. Wątpił czy dziewczyna ma ochotę na jakieś batony i witaminy dla sportowców. Nawet jemu niezbyt to smakowało.
Z jednej strony podobała mu się bliskość dziewczyny. Niestety czasami wprawiała go w zakłopotanie - nie wiedział albowiem co z tym wszystkim zrobić.
Brandon
[Dobrze, więc niech będzie Hiro pierwszy ; >]
OdpowiedzUsuńMarkson poprawił na ramieniu ciężka torbę i rozejrzał się po otoczeniu. Chwile temu rozmową uraczył go sam Dyrektor, którego Hiro - już na starcie - przekreślił i stwierdził, że biurokratycznego dupka nie zdoła polubić w żadnym calu.
Ciche westchnięcie, dobywające się z jego ust, miało świadczyć, że znalazł się w trudnym położeniu. W lewej dłoni trzymał karteczkę z nabazgranym, dyrektorskim pismem "Chantal Merdedith". Wiedział tylko, że jest to osóbka o jasnych włosach i ciemnych oczach, ale nie potrafił wyłonić ją z pośród uczniowskiego tłumu.
Hiro.
Niemal od razu wiedizał, że dziewczyna przystanie na jego propozycję. Mimo, iż czasem wydawałoby się, że są sobie zuepłnie obcy , to o jej miłości do słodyczy nie zapomniał. Wyciągnął opakowanie od lodów i zamknął lodówkę. Czując jej wargi na szyi, posłał jej jeden z jego uroczych uśmiechów. W dość szybkim tempie wyciągnął dwie łyżeczki z szafy, i wraz z lodami położył je na blacie. Przybliżył się do Chantal, jego ręce spoczęły na jej biodrach, poczym podsadził ją tak by siedziała na blacie. Zdjął pokrywę i wręczył dziewczynie srebrną łyżeczkę. Jedną ręką podpierał się o stół, a drugą o udo blondynki chcąc w pewnym sensie zmniejszyć dystans między nimi. Przecież nie chciał zachowywać się oschle.
OdpowiedzUsuńJako pierwszy znużył łyżkę w lodach, po czym wpakował ją sobie do buzi. Nagle poczuł jak całe ciało przez chwilę ogarnia przeraźliwe zimno.
- Idziesz jutro na tą impreze po meczu? - spytał patrząc wprost na nią - w końcu była prawie w jego wzroście. On jako członek zespołu miał taki obowiązek. Może nie do końca, ale w gruncie rzeczy wszyscy z drużyny się pojawiali. Cheerleaderki również. Na takich przyjęciach albo świętowało się wygraną, albo pocieszało po porażce. W każdym razie była to zwykła domówka licealistów.
Brandon
Skinął głową słysząc jej odpowiedź. Od dwóch lat przychodzili tam zawsze razem - on kapitan drużyny lacrosse, i ona kapitanka cheerleaderek. Byli w sumie najważniejszymi goścmi, i najbardziej oczekiwanymi. Na jego wargi wkardł się lekki uśmiech słysząc typowe dla niej stwierdzenie. Cóż, on jej nie potrafił poradzić, jakieś wielkie stylizacje nie były w jego stylu. Po prostu liczył na to, że dziewczyna będzie ładnie wyglądać, co zawsze jej się udawało. Już otwierał swoje matowe wargi by coś powiedzieć, gdy nagle poczuł dziwny chłód na nosie. Na początku zrobił skwaszoną minkę, ale po chwili doskonale wiedział co robić. Nabrał dość sporą ilość lodów, po czym rozpaćkał ją po jej ustach, brodzie i policzkach. Zaśmiał się wesoło i dość donośnie przyglądając się dziewczynie ubabranej jak małe dziecko.
OdpowiedzUsuń- Jak uroczo - spostrzegł z rozbawieniem malującym się na śniadej twarzy. Może i byli co do siebie delikatnie oschli, ale w gruncie rzeczy potrafili się jeszcze w swoim towarzystwie dobrze bawić.
Brandon
[ Dzień dobry ; ) Wpadam i o wątek pytam.]
OdpowiedzUsuń[Owszem mam pomysł :D Są razem w drużynie cheerleaderek, dodatkowo kiedyś tam Diana miała romans z chłopakiem Chantal, teraz się tylko przyjaźnią i ogólnie Diana nie przepada za nią nazywając ją 'blond wydrą' i ogólnie nie lubią przebywać w swoim towarzystwie.]
OdpowiedzUsuńDiana Dixon
Brandon nie mógł powstrzymać śmiechu widząć dziewczynę całą ubabraną od lodów. Posłał jej uroczy uśmiech mówiący ' oczywiście, że pomogę ', przybliżył się opierając jedną dłoń o jej uda, i złączył ich usta w krótkim pocałunku. Druga ręka zbłądziła ku opakowaniu od lodów nabierając garstkę. W szybkim tempie odsunął się i rozsmarował lody na całej twarzy, szy i dekolcie dziewczyny brudząc przy tym jej ubrania. Cała sytuacja sprawiła mu wiele radości ,bo śmiał się aż brakowało mu powietrza. W pewnej chwili uświadomił sobie co zrobił, i jakie mogą być tego konsekwencje. Z podkulonym ogonem podszedł do dziewczyny i wtulił się w jej szyję.
OdpowiedzUsuń- Przepraszam, przepraszam, przepraszam - mruczał drażniąc oddechem jej skórę - Jestem taki niedojrzały - dodał niby zasmucony, ale na jego ustach malował się rozbawiony uśmieszek. Jakoś musi sobie radzić prawda? Złożył pocałunek na jej szyi pozbywając się małej ilości pożywienia.
Brandon
Może i sytuacja była 'straszna' , ale on dłużej patrząc na dziewczynę nie mógł powstrzymać śmiechu. Jakby mógł brechtałby się bez końca, ale musiał się trochę powstrzymywać. Pochylił się i zaczął obdarowywać jej delikatną szyję pocałunkami dojeżdżając do żuchwy, gdzie złożył ostatni całus. Przez chwilę zupełnie zapomniał, o tym co jest teraz, i poczuł się, tak jak te 2 lata temu gdy się poznali. Odsunął się trochę od niej i spojrzał przechylając lekko głowę. Na jego matowe usta znów wdarł się rozbawiony uśmieszek, ale szybko go odgonił, by nie zdenerwować dziewczyny.
OdpowiedzUsuń- Moim zdaniem wyglądasz całkiem normalnie - wzruszył ramionami. - Jak zawsze - dodał, z lekkim rozbawieniem. Tak, jakby na codzień chodziła ubrudzona lodami. Widząc jej wzrok, wystawił ręce przed siebie w obronnym geście i westchnał.
- Dobra... czyli szukamy kolejnej koszulki? - zaproponował i skierował swój wzrok w stronę zawalonej przez ubrania szafy.
Brandon
On również się trochę kleił, oczywiście nie tak jak ona. Nadal czerpał z tej racji wiele radości, ale już się tak z tym nie obnosił, jak to miał w zwyczaju. Przyjrzał się bluzce dziewczyny, po czym odłożył ją na krzesło. Hm... o praniu wiedział, tyle co o dobieraniu ciuchów na imprezę. Cóż, dziewczyna może się pożegnać z bluzką, bo nie wiadomo czy przeżyje zetknięcie z Brandonem. Podszedł do Chantal i objął ją w pasie przyciągając bliżej siebie.
OdpowiedzUsuń- Chcesz mnie ukarać rozbierając się w moim pokoju? - zaśmiał się cicho wprost w jej szyję. Mimo, iż nie było tak, jak kiedyś (przynajmniej dla niego), to dziewczyna nadal mu się podobała, i bądź co bądź miał do niej jakiś sentyment. Może dlatego parę chwil we dwoje sprawiło, że dystans wytworzony między nimi trochę się zmniejszył? Nie wiedział, jak to będzie jutro albo za tydzień, ale teraz na pewno miło spędzał czas.
Brandon
Wpatrywał się w dziewczynę nie mogąc w to uwierzyć. No, to go załatwiła! Zaśmiał się pod nosem, kręcąc głową.
OdpowiedzUsuń- Cwaniara - mruknął pod nosem niby szeptem, po czym przetarł dłonią włosy, które trochę się kleiły od lodów.
- Jesteś okrutna - wysunął dolną wargę i zrobił smutną minkę.
Dziwił się, że dziewczyna potrafiła znaleźć w tym syfie jakąś koszulkę. Musiał tu zrobić porządek - łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać... Dobra, teraz nie miał czasu się tym przejmować.
- Mam nadzieję, że będziesz ją szanować - pokiwał palcem tym samym mówiąć ' spróbuj nie szanować!' na jego ustach zagościł przelotny uśmieszek.
Brandon
[Aaa, pisze co raz krócej :(. Niestety dzisiaj ostatnio dużo na głowie, następnym razem postaram się więcej!]
UsuńBrandon
Hiro chyba faktycznie wierzył, że gorze rzeczy już go spotkać nie mogą. Cieszył się z tej szkoły, sam wynudził swój przyjazd tutaj, żeby oderwać się od świata fleszy i wiecznego zapytania innych o jego rodziców. Szkoła jednak okazała się nieco odbiegać od jego idealistycznych wyobrażeń. Była stara, chyba może nawet zabytkowa, trzeba było nosić mundurek i była godzina ciszy nocnej, jakby trafił do zakładu karnego. W miarę jednak im dłużej tu był, myśl o zakładzie karnym nie wydawała się już być metaforą.
OdpowiedzUsuńSpojrzał na dziewczynę i w mig zrozumiał, ze miło nie będzie, że nie jest tu z własnej woli, że może nawet zacznie mu marudzić i dawać do zrozumienia, jak bardzo jej to nie na rękę.
- Jasne, to ja - przytaknął - Najwyraźniej kiepsko maskuje swoje zagubienie. Wierz mi lub nie, ale za cholerę nie wiem gdzie co jest i czuje się jak skończony kretyn.
Hiro.
Uwielbiała takie dni jak była lepsza od szanownej wydry pani kapitan. W ogóle nie miała pojęcia kto ją wybrał i na każdym treningu wnioskowała o zmianę.
OdpowiedzUsuńSzczególnie na tych na których była lepsza. Wtedy jej sprzeciw był całkowicie uargumentowany.
I tak gdy rozmawiała z trenerką po raz dziesiąty w tym tygodniu na temat Chantal i jej osoby, ta bezczelnie przeszła i zahaczyła o jej ramię. W tym całym 'przepraszam' usłyszała całą nienawiść, którą obie się obdarowywały.
- Wie pani co... - mruknęła do kobiety - porozmawiamy o tym jutro. Ja śpieszę się na lekcje. - Uśmiechnęła się radośnie. Szła za wydrą do samej szatni, gdzie prawdopodobnie tam miała uraczyć ją jakimś komentarzem.
- Fajnie jest się pieprzyć z twoim chłopakiem od rana do nocy, ale wiesz znudził mi się. Dlatego teraz jest z tobą. - Zaśmiała się, gdy w pomieszczeniu zostały same. - Ale pewnie ty nawet nie wiesz jaki jest w łóżku...- czesała włosy, stojąc przed lustrem.
Diana
Zdziwił się, że najpierw pyta go o imię, a potem rusza przed siebie, co dawało mu powodu do zastanawiania się czy odpowiedź jest dla tej dziewczyny naprawdę znacząca.
OdpowiedzUsuńNie miał wyjścia, ruszył za nią, starając się nikomu nie wejść w drogę, chociaż było to makabrycznie trudne, zważywszy na korytarzowe tłoki.
Nikt się nim tutaj nie interesował, równie dobrze mógł być kawałkiem wolnej przestrzeni, ale bardzo mu taki stan rzeczy odpowiadał.
Kiedy zrównał krok z krokami blondynki, postanowił się przedstawić, jak go prosiła.
- Hiro Markson. Liczę, że swoją tożsamość też mi zdradzisz - nie był tego do końca pewien.
Hiro.
Zrobił oburzoną minę, choć w jego oczach można było dostrzec rozbawienie. Pokazał jej tylko język nie komentując słów na temat ukochanej koszulki. Przynjamniej miał pewność, że żadne lody nie wchodzą w grę, chyba oboje mieli ich już zdecydowanie dość. I tak nie za bardzo cieszyła go perspektywa sprzątania kuchni po ich ekscesach. Rozejrzał się dookoła i jedyne co zauważył to: ledwo domykająca się przez ogrom ubrań szafa, kafelki oblepione różnokolorową mazią i pełno innych klamotów walajcych się bezkarnie po pokoju. Słysząc jej pytanie zastanowił się przez chwilę.
OdpowiedzUsuń- Może pójdziemy się przejść? - zarpoponował, bo raczej nie miał ochoty siedzieć w tym bałagnie. Trochę świeżego powietrza dobrze im zrobi, prawda? Może i nie wyglądali najlepiej ,ale cóż... Byli dość popularni w szkole, więc nie ma opcji by ktoś cokolwiek im o tym powiedział. Ot taki respekt.
- I przestań wymyślać - zaśmiał się dźgając ją w brzuch. On przecież uwielbiał towarzystwo, a szczególnie takie z jakim miał wiele wspólnego. Taka właśnie była Chantal, która gościła w jego życiu baaaardzo długo.
Brandon