

SKY BENNETT
Siedemnastolatka z piekła rodem
Marcowy Diabeł z 94'
Drużyna Lacrosse
Zła duszyczka z Dormitorium o nazwie Omega
Drużyna Lacrosse
Zła duszyczka z Dormitorium o nazwie Omega
Hot English Girl
- Patrick, jestem w ciąży! - powiedziała dwudziestopięcioletnia Cassie. Mężczyzna spojrzał na nią. Na jego twarzy malowało się zdziwienie a zarazem radość.
- Naprawdę? - zamrugał oczami, a jego żona przytaknęła nerwowo głową. Będzie ojcem? To coś cudownego, czuł się jak najszczęśliwszy facet na ziemi. Z radości pocałował żonę, a ta odwzajemniła uśmiech.
- Jeśli dziewczynka nazwiemy ją Sky, bo jestem pewny że to będzie dziewczynka - wyszeptał,a Cassie przytaknęła głową.
Sky miała być owocem miłości państwa Bennett, a zarazem miłą niespodzianką. Po części stało się tak, aczkolwiek na pewno nie była ich wymarzonym dzieckiem. Otóż to, Cassie, młoda prawniczka i Patrick, dwudziestoośmioletni nauczyciel wychowania fizycznego, chcieli by ich córka była miła i skromna. Wydawało im się, że tak się stało. W końcu jako niemowlę Sky nie płakała, była naprawdę urocza. Wszyscy sądzili, że wyrośnie z niej wyjątkowa osóbka. I tak się stało, tylko że wyjątkowa w sensie że negatywnie. No ale Cassie i Patrick nie chcieli brać sobie tego do serca, uważali inaczej. Sądzili że Sky będzie ich wymarzonym dzieckiem.
W dniu narodzin, każdy był szczęsliwy, chociaż nerwy także były. Bali się że będzie chłopczyk, że lekarz się pomylił, że źle mówił. Ale wątpliwości szybko minęły gdy na świat przyszła dziewczynka, którą nazwano Sky. Mama, tata, wujkowie, ciocie, dziadkowie, wszyscy w rodzinie dostali szału na punkcie małej Bennett. Z roku na rok dziewczynka stawała się co raz bardziej rozpieszczona i pyskata. A co na to państwo Bennett? Uważali, że dziewczynka się zmieni. No i oczywiście mylili się.
Powoli zaczął przerażać ich fakt, że Sky to taka mała zołza. Nie zachowywała się jak dziecko, zachowywała się jak rozpieszczona nastolatka.
- Plac zabaw? Huśtawki? Piaskownica? Co ja, dziecko? - prychnęła pod nosem dziewczynka, krzyżując ręce na piersi i patrząc z pogardą na bawiące się dzieci.
Powoli zaczął przerażać ich fakt, że Sky to taka mała zołza. Nie zachowywała się jak dziecko, zachowywała się jak rozpieszczona nastolatka.
- Plac zabaw? Huśtawki? Piaskownica? Co ja, dziecko? - prychnęła pod nosem dziewczynka, krzyżując ręce na piersi i patrząc z pogardą na bawiące się dzieci.
- Tak, Sky. Jesteś dzieckiem - odpowiedziała niania, a Sky ponownie prychnęła pod nosem po czym usiadła na ławce, zakładając nogę na nogę. Pomyślałbyś, że ta siedmiolatka jest tak niegrzeczna? Och, przepraszam, niegrzeczna to mało powiedziane! Ona była małą bestią!
- Ty! Stój! - krzyknęła do przechodzącej obok dziewczynki z soczkiem owocowym. Przestraszona blondyneczka, stanęła patrząc się na Sky.
- Dawaj ten soczek! - powiedziała, a dziewczynka pokazała jej język. Sky wstała, podeszła do niej po czym wyrwała jej z ręki soczek, tym samym wylewając połowę napoju na samą siebie, jak i na małą blondynkę. Znów usiadła na ławeczce z rozbawieniem oglądając jak zrozpaczona dziewczynka biegnie do swojej mamusi.
- Ależ Sky! Oddaj jej ten soczek! - oburzyła się Jenny, patrząc na małego potworka. Sky jedynie wzruszyła ramionami, co oznaczało że już nie może.
W końcu jednak państwo Bennett nie potrafili wychować córki, więc rzucili się w wir pracy, tym samym zatrudniając nianie. Każda jednak po tygodniu czasu odchodziła z krzykiem "-Nie będę pilnować tego czorta!". Cassie i Patrick stwierdzili, że przydałaby im się taka niania, jak niania McPhee. I znalazła się taka kobieta. Może nie wyglądała jak ta filmowa niania, gdyż była młoda, miała zaledwie dwadzieścia trzy lata, ale wytrzymała dłużej niż tydzień. Jenny mówiła, że da sobie radę z Sky, że dziewczynka nie może być taka zła. Otóż to, Sky denerwował fakt, że połowa jej planów na to, żeby Jenny zrezygnowała, nie działały, ani jej żarty czy psikusy. Ale najbardziej denerwował ją fakt, że zżyła się z Jenny. Czasami nawet prosiła ją o to, żeby czytała jej bajki na dobranoc, a potem znów była dorosłym dzieckiem.
Jenny pracowała dość długo dla państwa Bennett, do czasu gdy Sky skończyła czternaście lat. W końcu wtedy dziewczyna nie potrzebowała już niani, prawda? Można powiedzieć, że to właśnie Jenny wychowała Sky. Cassie niby była mamą brunetki, ale Sky nie była z nią tak zżyta jak z Jenny. A ojciec? Ojciec to w ogóle był dla niej obcy. Brała tylko od nich kieszonkowe i czasami rozmawiała o szkole, a tak to dystans.
- Sky, musimy porozmawiać - powiedziała mama, a Sky zatrzymała się i cofnęła kilka kroków do tyłu, po czym weszła do salonu. Zawsze denerwował ją fakt, że jej matka zawsze musiała utrudniać jej wyjście z tego domu cudów.
Sky usiadła na przeciw mamy, udając zainteresowaną tym co chce jej powiedzieć, chociaż tak naprawdę marzyła o tym, żeby jej wykład o dobrym zachowaniu się skończył, jeśli w ogóle miała robić jej wykład. Ogółem marzyła o tym by wyjść z domu.
- Zdecydowaliśmy z ojcem, że pójdziesz do szkoły z internatem, do Northwood High School. Przepraszam, że zrobiliśmy to bez twojej wiedzy, ale tak będzie dla ciebie najlepiej - powiedziała mama, a Sky przez chwilę milczała, po czym uśmiechnęła się szeroko.
- Kocham was, normalnie! Dzięki wam wydostanę się z tego chorego domu! Jestem wam tak wdzięczna, kocham Cię mamusiu! Taak! - krzyknęła, po czym ruszyła do pokoju pakować się, chociaż dobrze wiedziała, że jeszcze nie jedzie.
* mgła*
Dyrektor zamknął notes, chowając go do szuflady, po czym uśmiechnął się do Sky i jej rodziców.
- Więc ty jesteś Sky? - spytał, a dziewczyna przekręciła teatralnie oczami, spoglądając na swoje paznokcie. Nagle stały się bardzo interesujące.
- Nie jestem dzieckiem. Proszę od razu nawijać gadaninę o regulaminie szkolnym, schludności ubioru, bla bla bla - mruknęła, a mężczyzna zamrugał oczami. Na twarzach rodziców malowała się złość.
- A co do schludności ubioru, nie pokazujemy dośc dużej części atutów figury - mruknął, a Sky spojrzała na dekolt swojej bluzki.
- Jak dobrze wiem, nie jestem jeszcze uczennicą pańskiej szkoły - mruknęła, a dyrektor był co raz bardziej zdziwiony zachowaniem uczennicy. Już wiedział, że nie będzie z nią łatwo.
Cassie i Patrick nie potrafili już panować nad córką. Sky robiła co chciała,a wszystko bez ich pozwolenia. Nie słuchała ich, ciągle się z nimi kłóciła. Dlatego stwierdzili, że zapiszą ją do Northwood High School. Mieli nadzieję, że może tam się trochę uspokoi. No i mogli sobie od niej odpocząć.
Sky już od początku edukacji w szkole pokazywała że nie jest grzeczną, wzorową uczennicą, która co rusz podlizuje się do nauczycieli, żeby podnosili jej oceny, bo w końcu jest pupilkiem pani od matematyki. Co to, to nie! Sky należała do tych najgorszych w szkole. Ciągle odwiedzała gabinet dyrektora, dzięki czemu doskonale znała słabe punkty sekretarki. Każdy nauczyciel miał jej dość, a najlepszy był fakt, że z nauką radziła sobie świetnie. Nie mogli jej nic zarzucić, bo mimo iż zachowanie miała naganne, to jej rodzice z ocen mogli być dumni.
To ona w szkole jest znana z tego, że robi wszystko co złe. Każdy wie, że ciągnie ją do wszystkiego co złe. Wszyscy wiedzą, że lubiła ze wszystkim eksperymentować. W szkole się odnalazła i jjest jedną z tych złych gwiazdeczek. Co dalej? Los pokaże!
W końcu jednak państwo Bennett nie potrafili wychować córki, więc rzucili się w wir pracy, tym samym zatrudniając nianie. Każda jednak po tygodniu czasu odchodziła z krzykiem "-Nie będę pilnować tego czorta!". Cassie i Patrick stwierdzili, że przydałaby im się taka niania, jak niania McPhee. I znalazła się taka kobieta. Może nie wyglądała jak ta filmowa niania, gdyż była młoda, miała zaledwie dwadzieścia trzy lata, ale wytrzymała dłużej niż tydzień. Jenny mówiła, że da sobie radę z Sky, że dziewczynka nie może być taka zła. Otóż to, Sky denerwował fakt, że połowa jej planów na to, żeby Jenny zrezygnowała, nie działały, ani jej żarty czy psikusy. Ale najbardziej denerwował ją fakt, że zżyła się z Jenny. Czasami nawet prosiła ją o to, żeby czytała jej bajki na dobranoc, a potem znów była dorosłym dzieckiem.
Jenny pracowała dość długo dla państwa Bennett, do czasu gdy Sky skończyła czternaście lat. W końcu wtedy dziewczyna nie potrzebowała już niani, prawda? Można powiedzieć, że to właśnie Jenny wychowała Sky. Cassie niby była mamą brunetki, ale Sky nie była z nią tak zżyta jak z Jenny. A ojciec? Ojciec to w ogóle był dla niej obcy. Brała tylko od nich kieszonkowe i czasami rozmawiała o szkole, a tak to dystans.
- Sky, musimy porozmawiać - powiedziała mama, a Sky zatrzymała się i cofnęła kilka kroków do tyłu, po czym weszła do salonu. Zawsze denerwował ją fakt, że jej matka zawsze musiała utrudniać jej wyjście z tego domu cudów. Sky usiadła na przeciw mamy, udając zainteresowaną tym co chce jej powiedzieć, chociaż tak naprawdę marzyła o tym, żeby jej wykład o dobrym zachowaniu się skończył, jeśli w ogóle miała robić jej wykład. Ogółem marzyła o tym by wyjść z domu.
- Zdecydowaliśmy z ojcem, że pójdziesz do szkoły z internatem, do Northwood High School. Przepraszam, że zrobiliśmy to bez twojej wiedzy, ale tak będzie dla ciebie najlepiej - powiedziała mama, a Sky przez chwilę milczała, po czym uśmiechnęła się szeroko.
- Kocham was, normalnie! Dzięki wam wydostanę się z tego chorego domu! Jestem wam tak wdzięczna, kocham Cię mamusiu! Taak! - krzyknęła, po czym ruszyła do pokoju pakować się, chociaż dobrze wiedziała, że jeszcze nie jedzie.
* mgła*
Dyrektor zamknął notes, chowając go do szuflady, po czym uśmiechnął się do Sky i jej rodziców.
- Więc ty jesteś Sky? - spytał, a dziewczyna przekręciła teatralnie oczami, spoglądając na swoje paznokcie. Nagle stały się bardzo interesujące.
- Nie jestem dzieckiem. Proszę od razu nawijać gadaninę o regulaminie szkolnym, schludności ubioru, bla bla bla - mruknęła, a mężczyzna zamrugał oczami. Na twarzach rodziców malowała się złość.
- A co do schludności ubioru, nie pokazujemy dośc dużej części atutów figury - mruknął, a Sky spojrzała na dekolt swojej bluzki.
- Jak dobrze wiem, nie jestem jeszcze uczennicą pańskiej szkoły - mruknęła, a dyrektor był co raz bardziej zdziwiony zachowaniem uczennicy. Już wiedział, że nie będzie z nią łatwo.
Cassie i Patrick nie potrafili już panować nad córką. Sky robiła co chciała,a wszystko bez ich pozwolenia. Nie słuchała ich, ciągle się z nimi kłóciła. Dlatego stwierdzili, że zapiszą ją do Northwood High School. Mieli nadzieję, że może tam się trochę uspokoi. No i mogli sobie od niej odpocząć.
Sky już od początku edukacji w szkole pokazywała że nie jest grzeczną, wzorową uczennicą, która co rusz podlizuje się do nauczycieli, żeby podnosili jej oceny, bo w końcu jest pupilkiem pani od matematyki. Co to, to nie! Sky należała do tych najgorszych w szkole. Ciągle odwiedzała gabinet dyrektora, dzięki czemu doskonale znała słabe punkty sekretarki. Każdy nauczyciel miał jej dość, a najlepszy był fakt, że z nauką radziła sobie świetnie. Nie mogli jej nic zarzucić, bo mimo iż zachowanie miała naganne, to jej rodzice z ocen mogli być dumni.
To ona w szkole jest znana z tego, że robi wszystko co złe. Każdy wie, że ciągnie ją do wszystkiego co złe. Wszyscy wiedzą, że lubiła ze wszystkim eksperymentować. W szkole się odnalazła i jjest jedną z tych złych gwiazdeczek. Co dalej? Los pokaże!
Weszła do sklepu, biorąc od razu do ręki piwo, po czym mocno postawiła go na ladę, czekając aż facet poprosi ją o pieniądze.
- Ile masz lat? - spytał nagle, a Sky uśmiechnęła się pod nosem.
- Szesnaście - odpowiedziała. Wiedziała, że alkoholu nie sprzedaja nieletnim, ale nic sobie z tego nie robiła.
- Przepraszam, ale niele...
- Tak, tak, wiem! Skończ gadanie, skasuj, zapłacę i wszyscy szczęśliwi - machnęła ręką, a facet zamrugał oczami. Nie miał zamiaru sprzedać jej piwa. Zdenerwowana Sky wzięła butelkę z trunkiem po czym ruszyła w stronę wyjścia.
- Ej, wracaj! - krzyknął mężczyzna,a Sky odwróciła się i uśmiechnęła.
- Pożyczam, nie kradnę. A moja mama to prawniczka, więc wiesz... - powiedziała i z złośliwym uśmieszkiem wyszła ze sklepu.
Idziesz korytarzem czy nawet ulicą i widzisz ją, długowłosą brunetkę,
która olewa wszystkich wokół siebie i idzie z złośliwym uśmieszkiem na
twarzy. Zapewne w jej głowie siedzi kolejny łobuzerski pomysł albo po
prostu myśli jakim to jesteś idiotą, bo zwyczajnie nie przypadłeś jej do
gustu. Już wtedy możesz zrozumieć, że on ocenia książkę po okładce. A
jeśli chcesz jej pokazać, że jest inaczej, nie rób tego na siłę, bo
staniesz się jej wrogiem. Nie próbuj zwrócić jej uwagę na siebie, bo i
tak nic Ci z tego nie wyjdzie. Ona decyduje o tym kto ją interesuje a
kto zwyczajnie nie. Bądź naturalny, nie udawaj kogoś kim nie jesteś, bo
to po prostu jej działka. Wkrótce pewnie się tobą zainteresuje. Ty
będziesz wypytywał innych jaka jest, a ona po prostu do ciebie podejdzie
i zagada, żeby bliżej Cię poznać. Powoli będziesz stawał się jej
kompanem, ale jeszcze nie przyjacielem. Wtedy przy niej poznasz
prawdziwą zabawę. Możliwe że da Ci zapalić jointa, którego sama zawsze
trzyma między ustami, gdy zwyczajnie nudzi jej się na lekcji. Będziesz
pod wrażeniem tego, że nauczyciele nic sobie z tego nie robią, bo wiedzą
że ona i tak będzie robić to co chce i nigdy się nie zmieni.
Gdy wreszcie staniesz się jej przyjacielem poznasz jej wszystkie tajniki
zabawy. Poznasz uczucie jak to jest być wolnym jak ptak. A jeśli nie
zrozumiesz, to zapewne będzie próbowała zrzucić cię z dziesiątego
piętra, żebyś poczuł dosłownie. Chociaż Ci to nie grozi jeśli nie
będziesz robił z siebie błazna...Sky wprost nienawidzi ludzi, których
wszystko rozbawia. Doprowadza ją to do szału. Nie mówię, że ona nigdy
się nie śmieje. To normalne, że coś ją rozśmieszy, ale nie będziesz
przez cały czas szczerzyć się jak idiotka, nieprawdaż? Wkrótce dowiesz
się, że jest niezwykle dziwną laską. Nie będzie cię już dziwił fakt, że
patrzy na wybranych ludzi z góry i zrozumiesz, że mimo iż kocha
adrenalinę to woli samotność. Będziesz bał się ją rozzłościć, bo
zrozumiesz że to zły pomysł, gdyż wtedy staje się bestią i twoim
koszmarem. Wtedy będziesz marzył o śmierci, żeby tylko być z dala od
niej. W końcu zostaniesz jej przyjacielem i nie będziesz miał zamiaru
zmarnować lekcji - jak ona mówi - życia.
- Sky, słyszałaś? - szepnęła największa plotkara w szkole. Brunetka spojrzała na nią zaintrygowana, krzyżując ręce na piersi.- O czym? - spytała, unosząc delikatnie brew. Była zainteresowana nową plotką.
- O tym, że nowa z Omegi cholernie ciebie przypomina - odpowiedziała, a na twarzy Sky zawitał złośliwy uśmiech
- Kolejna świetna kopia? Nie szkodzi - mruknęła, idąc przed siebie.
Nie musisz przypaść jej do gustu nawet jeśli będziesz taki jakich ona lubi ludzi. Wykryje w tobie chociaż jeden szczegół, najmniejszy szczegół, to skreśli Cię z listy. Nie oznacza to od razu, że będzie uprzykrzać Ci życie. Będzie sobą, ale zawsze będzie lepsza. Nie będzie musiała dawać z siebie wszystko, żeby być od Ciebie lepszym, nie będzie twoją kiepską kopią. To ty będziesz jej doskonałą podróbą, ale i tak oryginał zawsze będzie lepszy. Wystarczy jedno pstryknięcie palcem by mieć to co ty od zawsze chciałeś mieć, a nawet jeśli już to masz, to i tak ona Ci to zabierze. Nazwiesz ją Zdzirą, a ona się z tobą zgodzi, gdyż wie, że potrafi być suką i to straszną. Będziesz próbował być jej przyjacielem, żeby wszystko jej zabrać? Ona zrobi to wcześniej. Będzie miała Cię gdzieś, a do tego będzie zawsze od Ciebie lepsza. Powoli będziesz miał w czterech literach czy jest lepsza od ciebie, czy nie. Będzie cieszył Cię fakt, że masz przy sobie przyjaciół. Nie bój się, to też Ci zabierze. Wystarczy że (a to akurat kieruje do przedstawicielek płci pięknej) spodoba jej się Ci twoja druga połówka, to będzie miała gdzieś czy on jest zajęty czy nie, musi go mieć. Łudzisz się, że twoja miłość Cię nie zostawi? Śmieszne, Sky zawsze ma to co chce, więc lepiej trzymaj się od niej z daleka.
- Sky, co jest? - spytała koleżanka dziewczyny. Bennett jedynie pokręciła głową, wpatrując się w podłogę. Miała po prostu doła, nic więcej.- Przecież wiesz, że możesz mi powiedzieć - oznajmiła dziewczyna, siadając obok Sky.
- Po prostu mam wszystkiego dość. Wkurza mnie fakt, że każdy widzi we mnie wszystko co złe. Nikt mi nie daje szansy, wk****a mnie to - warknęła, a blondynka westchnęła.
- Nie przejmuj się nimi. Wiem, że nie jesteś taka zła, znam cię przecież - uśmiechnęła się.
Każdy myśli, że Sky jest rozpieszczoną laską, która uważa się za pępek świata. Po części tak jest, ale w końcu Sky również ma uczucia, prawda? Na pewno w Sky kryje się miła osóbka skłonna do pomocy, chociaż nie jest jeszcze odkryta. Czasami Sky ma dość samej siebie, że taka jest, ale w końcu jest twarda, nie może się rozpłynąć. Można nawet powiedzieć, że jest cichą romantyczką, chociaż mocno twierdzi, że wcale tak nie jest, że nie wierzy w miłość. Zdarza się, że dla jakieś osoby jest miła i nie mówimy tylko o jej przyjaciołach. Mowa także o innych, a nawet dopiero co poznanych osób. Jej serce również czasami cierpi, ale zawsze twierdzi że odwaga i duma jest ważniejsza, dlatego bardzo rzadko pokazuje swoją drugą twarz. Bywają dni kiedy chce być sama, kiedy musi odpocząć od innych, a tak naprawdę potrzebuje kogoś kto będzie jej dodawał otuchy. Ale niestety za wszelką cenę stara się ukryć tą twarz.
- Hej, ślicznotko! - przywitał się kolega z klasy, a Sky zmierzyła go wzrokiem, ponownie pijąc łyk drinku. Nie ma to jak podryw głupka z klasy w klubie. Oryginalne...- Czego chcesz? - spytała, patrząc na niego swoimi brązowymi oczami.
- Może chcesz zatańczyć? - spytał, lustrując jej figurę.
- Nie - powiedziała, po czym wstała, zostawiła pieniądze i ruszyła przed siebie, a jej kroki były pełne gracji.
Sky to naturalna brunetka. Ma długie, gęste ciemnobrązowe włosy, które czasami bywają czarne za sprawą farb do włosów. Posiadaczka dużych, brązowych oczu i oliwkowej karnacji. Nie jest może piękna jak Afrodyta, ale ma w sobie jakiś urok. W końcu każdy jest piękny na swój sposób, prawda? Gdy się uśmiecha na jej twarzy widnieją urocze dołeczki. Wysoka, bo mierząca metr siedemdziesiąt siedem i szczupła, chociaż zbytnio swojego ciała nie lubi, gdyż uważa, że ma za mały biust.
Jak się ubiera? Na pewno modnie i wygodnie. Nie ma wybranego stylu. Raz może mieć na sobie spodenki i bokserkę, a drugiego dnia sweter i rurki. Ale jedno jest pewne - musi być modnie i stylowo, ale wygodnie.
POWIĄZANIA | ALBUM | NOTKI

Boże, nienawidzę tej karty! Tyle się przy niej męczyłam, a wyszło TAKIE COŚ! Ale jest trochę długa, hehe ^^ Na wątki i powiązania jestem chętna. Czasami zaczynam, czasami nie. Wątki średnie. Nie odpisuje po kolei, ale nie pomijam. Jakby co przypominać o sobie po tygodniu. Spokojnie, nie gryzę ^^ Ani nie połykam w całości ;) Za to Sky czasami...Chociaż ona też nie jest taka zła. xD Na zdjątkach boska Phoebe Tonkin, a zdjęcia pochodzą z we ♥ it, gify z tumblr.com.
I tak wgl to SERVUS! <33

[A więc, witamy na blogu.
OdpowiedzUsuńniestety, muszę Cie na wstępie delikatnie naprowadzić. Administracja przydziela uczniów do domów, cóż i niestety ( a może stety? :D ) musisz zawitać w Omedze.
żeby już nie wyjść na taką złą, proponuje Ci wątek ^^ ]
[ Oj, nie martw się, niebawem i omega się powiększy.
OdpowiedzUsuńCóż, masz jakieś życzenia co do wątku? zacznę ]
[ Przykro mi ;p , więc zarzuć pomysłem :D]
OdpowiedzUsuń[ ha! wcale nie. dodałaś o 13.27 a ja dodałam o 13.42 co daje równe 15 minut :P
OdpowiedzUsuńOczywiście, tylko ja przez czwarty dzień migreny w ogóle nie myślę :C]
Marissa
[ Arielka pewnie ją jakoś ściśnie, ale oks :D ]
OdpowiedzUsuńDzisiejszy dzień był naprawdę nudny. Tak jak poprzedni. Za oknem deszcz, szare ściany dookoła i jeszcze ten okropne mundurek. Cóż, jakoś trzeba sobie radzić. Pomyślałam i usiadłam pod ścianą na korytarzu i wyciągnęłam iphona.
Zaczęłam grzebać sobie w starych kontaktach, otwierać menu, zamykać menu. A dlaczego? Chciałam wejść do pokoju, ale oczywiście te wredne blondynki zamknęły drzwi. Ech. Wtem zobaczyłam, że ktoś do mnie idzie, więc schowałam iphona i przyglądałam się.
[ hm.. może i są z dwóch różnych domów, ale może..może mogłyby się jeszcze znać przed szkoła, na przykład za sprawą brata Marissy i teraz Sky chce sprowadzić grzeczną M. na złą drogę? nie wiem :C]
OdpowiedzUsuńMarissa
Podniosłam jedną brew i uśmiechnęłam się.
OdpowiedzUsuńWstałam z miejsca i oparłam się o ścianę, delikatnie otrzepując tą idiotyczną spódniczkę od mundurka.
-Ciebie nawet pod drzwiami nie chcą? - Zapytałam i roześmiałam się.
Czyli ten dzień, jednak nie będzie się zaliczał do tych najnudniejszych. Chociaż będę miała co robić.
[ o nie, nie kochanie. teraz to ja wykorzystam Ciebie ^^]
OdpowiedzUsuńMarissa
[Ojej! W końcu jakaś dusza w Omedze. Chętna na wątek z Courtney? :)]
OdpowiedzUsuń[ niestety zmartwię Cię, nie zrobię tego, prędzej umrę bo mi głowa eksploduje.:C]
OdpowiedzUsuńMarissa
- A myślisz, że mnie to obchodzi? - Rzuciłam i popatrzyłam na nią z kpiącym uśmiechem na twarzy. Nie wierzę, że ktoś taki podejmuje się konwersacji ze mną. Ech, jak ja bardzo nie znoszę Omegi.
OdpowiedzUsuń- Właściwie, skąd wiesz na co czekam? - Popatrzyłam na nią ze zdziwionym wzrokiem. Aż mi się wydaję, że to jej nie chcieli otworzyć i idzie dręczyć innych.
- Zresztą, co ja się tam będę mieszała w twoje przeżycia. - Powiedziałam i wyjęłam paczkę gum z kiszeni.
[A ja mam ochotę na wątek, może zaczęłyby od jakiegoś nieprzyjemnego spotkania co? Miałabyś pomysł? Chyba że chcesz coś innego?]
OdpowiedzUsuń-Przecież ja nie czekam.- Powiedziałam i poprawiłam włosy.
OdpowiedzUsuń- Tylko idiotka chodziłaby i wytykała to innym. - Dodałam i włożyłam sobie gumę do ust. Podciągnęłam pończochy i znowu popatrzyłam na nią.
[Hm, z tego co widzę to Sky i Courtney to istne przeciwieństwa :D Może kiedy Sky była nowa Courtney była jej przewodniczką? Z początku niezbyt za sobą przepadały, ale później już się przyzwyczaiły do swojego towarzystwa :>]
OdpowiedzUsuń[ No, okej, tak tez może być, tylko ostrzegam że Ivy jest dośc dziwna xd To może jakieś spotkanie, na tym wyjściu do miasteczka, co? Wiesz szkoła, dała im w weekedn wolną rękę :p? Może by się spotkały w jakimś barze, albo sklepie?]
OdpowiedzUsuńPierwsze od wielu dni wyjście do miasteczka. Cóż, było to dość zabawne, niczym w więzieniu, przeliczanie uczniów, pakowanie ich do autokaru i jazda do miasteczka. Droga i tak trwała jakieś pół godziny. Taki wypad był dobra szansą, na uzupełnienie zapasów, słodyczy, baterii, a dla takich jak Ivy alkoholu, czy fajek, bez których nie mogła żyć, no ale musiała je szczętnie ukryć, bo inaczej miała by problemy. Wysiadła z autokaru i mocniej, zaciskając płaszcz w pasie, skierowała się do sklepu, najpierw do supermarketu, gdzie kupiła potrzebne rzeczy. Gdy skończyła zakupy, spojrzała na zegarek. pozostało jej jeszcze sporo czasu, więc czemu by nie udać się, do pobliskiego baru, który i tak nie robił na nikim wrażenia. Weszła do środka, było tam mało ludzi, a paru z nich, było uczniami jej szkoły. Bez zastanowienia udała się do baru gdzie usadowiła się na wysokim krzesełku i zamówiła słabego, o dziwo, drinka. Tak siedząc czekała, aż minie jej czas.
OdpowiedzUsuń[A niech będzie.. zacznę :D]
OdpowiedzUsuńTen dzień dla Courtney nie był łaskawy. Miała wrażenie, jakby wszyscy zmówili się przeciwko niej i nawet te najdrobniejsze czynności, rzeczy wydawały się z niej igrać. Dla niektórych dziwnym zjawiskiem było oglądać panienkę Prosser naburmuszoną, wszakże to zawsze uśmiechnięta i pełna energii dziewczyna. Nie dzisiaj.
I bieda temu, który ślepy i głupi, nadepnie na piętę Courtney. Dziewczę miało nadzieje iż ten dzień skończy się szybko, a jutro będzie znacznie lepiej. Po zakończeniu wszelakich zajęć, blond włosa odmówiła sobie przyjemność, jaką jest dla niej biblioteka i szybkim oraz zdecydowanym krokiem skierowała się do swojego pokoju, gdzie mogła zaszyć się do końca dnia. Niestety, jej jakże genialny plan legł w gruzach, kiedy zauważyła w swoich czterech kątach, siedzącą brunetkę o imieniu Sky, z którą kiedyś nie miała najlepszych relacji, jednak teraz.. wydawało się być wszystko w porządku. Przynajmniej tak myślała Prosser, a Bennett w końcu lubiła mydlić komuś oczy. Dziewczyna uniosła machinalnie brwi ku górze, a na jej czole pojawiła się jedna, pozioma zmarszczka.
- Czegoś konkretnego tutaj szukasz? - Zapytała, starając się by jej głos nabrał naturalnego, przyjaznego tonu. Była ciekawa co się stało iż swoją obecnością zaszczyciła ją Sky.
- Orginalna, cholernie orginalna z tego powodu, że wyrzucili Cie z pokoju i narzekasz na innych. To jest bardziej żałosne. - Stwierdziłam i westchnęłam.
OdpowiedzUsuń[ Dobra mam parę propozycji ;D:
OdpowiedzUsuń1. Może po prostu Brandon spodoba się Sky, i ona będzie próbowała go uwieść/odebrać Channel?xD
2. Mogą się przyjaźnić, poniekąd są do siebie podobni xD.
3. Spotkają się na imprezie, poflirtują, a następnego dnia Brandon będzie udawał, że nic się nie stało, i że jej nie zna przed swoją dziewczyną. I Sky to wkurzy? xD
Mogę jeszcze pomyśleć, ale na razie tylko to mi wpadło ;D]
Brandon
[ Zaczynaj :D]
OdpowiedzUsuńBrandon
[ Witam, witam ^^ Karta świetna. Lubie takie wredne i niekonwencjonalne osóbki. Wątek bardzo chętnie, a jakiś pomysł na wątek, czy choćby powiązanie ? No, chyba, że wolisz zaczynać to daję Ci pełne pole do popisu :d ]
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń[ Oj, wybacz. Właściwie pierwsze miałam przejąć postać Chrisa, ale jakoś tak wyszło xD
OdpowiedzUsuńWątek jak najbardziej! Co ty na to, że kiedyś coś tam... było pomiędzy Joshem, a Sky. Od jest związku od pół roku, ale wcześniej mogli np. wylądować w łóżku, po jakieś hucznej imprezie.
A jak Ci nie odpowiada, to masz może jakiś inny pomysł?]
Josh