hot 16, należy do omegi, lacrossowa królowa
Jako dziecko zawsze była oczkiem w głowie rodziców. Rozpieszczana, miała zawsze wszystko czego chciała. Starała się o dobre oceny w szkole ,miała zawsze wzorowe zachowanie.
Jej rodzice po jakimś czasie zaczęli traktować ją jako coś czym można się pochwalić przed znajomymi. I tak było. Słuchała się rodziców, pomagała im i cały czas ich zadziwiała, czego to ta mała Ariel nie potrafi.
Cóż. I to nie mogło trwać wiecznie. Rodzice nigdy nie zorientowali się, że wychowują małą egoistkę - nawet jeśli nigdy się nie wydała i tak udawała kogoś km nie jest. Rodzice często wysyłali ją na castingi, chcieli zrobić z niej małą aktoreczkę, albo jeszcze lepiej - modelkę! Dziewczyna kiepsko to znosiła.
Zawsze w poprzednich szkołach była dla wszystkich przykładną uczennicą, dobrą przyjaciółką i wspaniałą dziewczyną. Można było jej ufać, polegać na niej, zawsze wywiązywała się z powierzonych jej obowiązków.
Miała talenty i pasje, była ambitna i od zawsze chciała dostać się na dobry uniwersytet, aby później było jej łatwiej w życiu. Jednak nigdy nie wyobrażała sobie życia z kimś. Jest straszną indywidualistką.
Ariel od zawsze była mistrzynią w rozmowie. Potrafiła udowodnić ludziom coś, co nie jest prawdą. Potrafi wmówić coś komuś. Potrafi manipulować ludźmi. Jest bardzo inteligentna. Jednak od zawsze ukrywała tą swoją całą "złą" stronę.Zaczęła się ujawniać dopiero wtedy, gdy z polecenia ojca została wysłana do szkoły z internatem - aby tam wydoroślała i nauczyła się co wypada a co nie. Czy to było dobre posunięcie? Zdecydowanie nie.Dopiero tutaj małemu aniołkowi wyrosły rogi. Mimo iż dla nauczycieli jest zawsze dostępna - słucha się ich. Jednak za plecami zawsze trzyma skrzyżowane palce. Gdy tylko weszła do szkoły, od samego początku znienawidziła Chantal Meredith i jej świtę. Mimo iż jest w Sigmie zawsze knuła przeciwko swojej grupie jak i Chantal. Generalnie nie jest wredna dla ludzi. Jeśli ktoś z nią nie zadziera, oczywiście. Kiedy już tak się stanie zjada w całości. Zawsze dumnie kroczy po korytarzach szkoły, kręci biodrami i potrafi uwieść każdego chłopaka. Cóż. Nigdy nie chciała taka być. Nie jest zawsze szczera, potrafi znakomicie kłamać. Jest podejrzliwa, zna się na ludziach - myśli ,że potrafi przewidywać ich zachowania. Nie jest jednak zbyt pewna siebie, nigdy nie zagaduje pierwsza, może wydawać się nieśmiała i zamknięta. Nie otwiera się przed nikim. Ma przyjaciół. Szczególnie takich, którzy lubią robić to samo co ona. Lubi ludzi pewnych siebie, którzy wiedzą czego chcą. Zna się na życiu, mimo iż ma tyle lat ile ma. Jednak nigdy tego nie mówi. Jest świetnym słuchaczem, potrafi pomóc, potrafi wyjaśnić wiele spraw, pomagać innym, lubi im doradzać, lubi poznawać różne historię i sposoby patrzenia na świat. Lubi analizować wypowiedzi ludzi, wtedy opanowuje swoją sztukę manipulacji.
Stara się trzymać na nogach i bardzo rzadko płacze.Właściwie to prawie nigdy. Jest mało uczuciowa,jednak stara się pokazywać swoje emocje czynami.Patrzy prosto w oczy ludziom na których jej zależy.Jednak chwila,nie jest jakaś nieśmiała. Jeśli ktoś jej podskoczy potrafi mu dogadać. Ma słabość jedynie do chłopców. Ale nad tym też pracuje!Często się sztucznie uśmiecha. Szczególnie podczas rozmów z głupimi ludźmi.
monolog , służba

[Tak, więc druga osoba, na blogu, chcę wątek xd Może jakaś wspólna impreza, hym Ivy lubi takie rzeczy, no chyba że masz lepszy pomysł, co?]
OdpowiedzUsuń[Nie koniecznie chodziło, mi o impreze w szkole, ale to z narkotykami to dobry pomysł, to jak mogły by się spotkać? To wtedy zacznę :p]
OdpowiedzUsuńJakiś czas, temu znowu przyjechali do niej rodzice, znowu opowiadali jak to jest w tym ich świecie. Pytali się czy przestała już palić. W szkole nie można było robić, takich rzeczy, dlatego właśnie ją tam posłali, był to dobry odwyk, dla ich słodkiej córeczki, która niechcący stoczyła się w nałóg. Chcący, chcący. Tego dnia, chodziła po szkole, nieco podenerwowana, zapaliła by sobie. Była w nerwach. Znowu gdy rano się obudziła nic nie widziała, wzrok zaczął powracać dopiero po paru minutach, jednak nie mogła panikować, nie mogła dać po sobie poznać że coś było nie tak. Szła w kierunku zaplecza szkoły. Czekała tam na nią, pewna dziewczyna Ariel. Ponoć mogła coś skombinować, a to teraz było jej potrzebne. Wyszła ze szkoły i tak by nikt jej nie zauważył, przemknęła na tyły budynku. Tam nie było kamer czy, okien. Chyba najbardziej odludne miejsce w szkole. I dobrze. Z daleka ją zauważyła stała, tam. Mocniej zacisnęła płaszcz, z powodu zimnego wiatru i skierowała się w jej kierunku. Zatrzymała się dopiero niedaleko niej.
OdpowiedzUsuń- Hej...Ariel.- powiedziała, lekko się uśmiechając. Nieco sztucznie, jednak nieczęsto to robiła.
Czy Ivy, robiła wokół siebie szum, nie raczej, nie. Należała do tych osób stojących na uboczu, no chyba że ktoś coś do niej miał.
OdpowiedzUsuńAriel, od zawsze kojarzyła się jej z tymi, którzy prześladowali ją w dzieciństwie. Dlatego, wiedziała że choćby się starał, nie zostaną przyjaciółkami. Zmarszczyła lekko brwi, słysząc ton jej głosu. Odwróciła tylko wzrok, wkładając ręce do kieszeni. Że też przyszło jej, prosić ją o skombinowanie, dla niej paru rzeczy. W końcu westchnęła i ponownie na nią spojrzała.
- Mam do ciebie, sprawę.- stwierdziła zastanawiając się jak to powiedzieć. Cóż, najlepiej prosto z mostu, zawsze mogła wymyślić coś innego.- Słyszałam że jesteś załatwić parę ciekawych...rzeczy.- stwierdziła, szukając odpowiedniego słowa. Tak, to były ciekawe rzeczy, zwłaszcza w takim więzieniu jak, to. Cholerna szkoła, z cholernymi zasadami.-I tak się zastanawiałam czy to, prawda.- powiedziała przeczesując rozwiane włosy dłonią.- Widzisz, strasznie czegoś mi brakuje w tym miejscu.
Pochwyciła paczuszkę, całkiem sprawnie. Choć pewnie gdyby nie miała jakże mocnych soczewek, nawet by jej nie zauważyła. Szybko schowała ją do kieszeni, płaszcza z którego po chwili wyjęła parę banknotów. Wiedziała ile by za to chciała dlatego, w podzięce, dała jej nawet trochę za dużo. Podała jej rulonik banknotów. Mocniej przyciskając do siebie płaszcz, bowiem zawiał silny i zimny wiatr.
OdpowiedzUsuńPrychnęła cicho pod nosem. Nie z wredoty, było to dość łatwe do odpowiedzenia pytanie, jednak nie zamierzała jej odpowiadać i tak pewnie wiedziała. W końcu po co komuś są narkotyki.
-A skąd panna Hamilton, je ma?- opowiedziała na pytanie pytaniem. Po chwili jednak, mimowolnie kącik jej ust uniósł się ku górze.- Są rzeczy którymi się nie chwalimy, nie uważasz?- zapytał przyglądając się jej. Aż dziw, że nikt jej jeszcze na tym nie nakrył.
Spojrzała na nią marszcząc brwi. Dziwne pytanie, zwłaszcza jak na okoliczności, ale kogo to obchodziło.- Co?- powiedziała, nieco piskliwym głosem, zdziwiona i ciekawa, o co tu właściwie chodzi. Po chwili westchnęła jednak. Miała to czego chciała, to było ważne. Sama wepchnęła się w ten nałóg, teraz musiała się z tym borykać, ale przecież nic jej to nie zrobi. Już nie.
OdpowiedzUsuń- Po za tym, rozumiem że nie będziesz się chwaliła, że to ja tu byłam, co?- zapytała, przyglądając się jej. Tak, miała nadzieję, że jej mały zakup nie wyjdzie, na jaw. Choć wątpiła by dziewczyna, komukolwiek mówiła czym handluje, za to obie by wyleciały. A tego nie chciała, zawiodła by rodziców, choć i tak często to robiła. Tylko ten warunek sobie postawiła. Ukończyć szkołę, póki jest to możliwe. A potem, potem będzie korzystała z życia na swój własny, dziwny sposób.
No, tak gdyby komuś powiedziała, znalazły by się osoby, chętne by na tę pannę donieść. Z pewnością by tego nie chciała.- Okej, okej...Wierzę ci.- powiedziała wzruszając ramionami.
OdpowiedzUsuńKojarzyła tamtą dziewczynę, nie miała okazji z nią porozmawiać, jednak od razu widać było po niej, z jakiej gliny jest ulepiona. Słodka królowa. Aż rzygać się chciało. Gdy dziewczyna dmuchnęła jej w twarzy. Nawet się nie cofnęła, sama robiła tak bardzo często, była już do tego przyzwyczajona, zmrużyła tylko oczy. Po chwili, jednak wzruszyła ramionami. Czemu by nie, w końcu papierosy się już jej skończyły, będzie musiała kupić nowe. Dziennie potrafiła wypalać ich chyba z dziesięć. Kiedyś o wiele więcej.- Czemu, nie i tak trzeba na coś umrzeć.- stwierdziła, podchodząc do dziewczyny.
[Dziękuję za powitanie:) A na watek jestem jak najbardziej chętna :)]
OdpowiedzUsuńJohny
[Hmmm... ogólnie rzecz biorąc zgadzam się na wszystko:) Nawet zacząć mogę:)]
OdpowiedzUsuńJohny
Wzięła do ust, papierosa i zaciągnęła się. Długo, trzymała w płucach dym, chciała się napawać jego działaniem. Po chwili go wypuściła, oddając fajkę dziewczynie. Dopiero gdy dziewczyna zadała, owe, dziwne pytanie, ta spojrzała na nią, lekko mrużąc oczy. Nie miała w zwyczaju, zwierzania się innym, z tego jaka była, kiedyś popełniła owy błąd, teraz tego nie zrobi.
OdpowiedzUsuń-Dziwne...Nie sądziłam że cię to tak interesuję.- powiedział a kącik jej ust, szybko się uniósł i w tym samym momencie opadł.- Wybacz, ale nie lubię się zwierzać.- zabrzmiało to trochę dziwnie, jednak nie chciała dawać się jak na tacy, nie zamierzała pokazywać siebie. Przez moment milczała.- Czemu pytasz?
Nie drgnęła gdy dziewczyna się do niej zbliżyła, ile razy już tkwiła w takich sytuacjach, jednak teraz była inna. Starała się być inna. Obserwowała dokładnie, każdy jej ruch. Jednak gdy ta powiedziała na temat jej rzekomego zdrowia, nieco się spięła. W końcu nikomu nie chwaliła się na temat, swoich oczu, czasami można by rzec, że ma słaby wzrok, lecz to że jest coraz gorzej szczętnie ukrywała.
OdpowiedzUsuń-Naprawdę, o jakiej walce mówisz...- obserwowała jak jej paznokcie, po mało znikają. Czuła jej ton głosu, jednak nie zrobiło to na niej wrażenia, nie mogła dać po sobie poznać, że była ciekawa tego co powiedziała.
[Oki:) No to takim razie bez zbędnych wstępów zaczynam:)]
OdpowiedzUsuńNorthwood. Miejsce, które Johny uważał za więzienie, w którym zamknęli go rodzice żeby nie plątał im się pod nogami. To ich kariery były dla nich najważniejsze, a dwójka ich dzieci była tylko zbędnym dodatkiem do ich idealnego życia, tak bardzo czasami komplikującym ich ułożone, zaplanowane jak w zegarku życie.
Johny nienawidził tej szkoły do momentu, w którym po raz pierwszy ujrzał na szkolnym korytarzu Ivy Morris. Od tamtego czasu wszystko się zmieniło.
Chciał zaimponować ciemnowłosej dziewczynie, ale także pokazać swoim rodzicom, że jego też na coś stać.
W pewne wtorkowe popołudnie siedział na jednym ze szkolnych parapetów na pierwszym piętrze czytając grube tomiszcze poświęcone historii Anglii oraz całkowicie nie zwracając uwagi na otaczających go ludzi.
[Mam nadzieję, że może być.]
Johny
Przez moment, milczała wpatrując się w nią, z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Po chwili, zaśmiała się. Dawno tego nie robiła, jednak to ja bawiło i to bardzo. Co ona może wiedzieć, w końcu i tak nie było czego psuć.- Nie ma czego psuć, zresztą...- przerwała nie wiedziała jak ująć to co miała w głowie, nie wiedziała czy w ogóle powinna to mówić.- Wiesz czasami człowiek, budzi się któregoś dnia i wie że tak musi być.- powiedziała, było to dość dziwne, żywcem wyrwane z jakiejś książki, ale mniejsza.- Skoro, tak cię to interesuję, to czemu nadal rozprowadzasz, to świństwo po szkole?- teraz to ona była ciekawa. Tak, i to bardzo. Ona brała od dawna, w dość dużych odstępach, ale to było błahe usprawiedliwienie. Była słaba i to wiedziała, tylko ona nikt inny.
OdpowiedzUsuńNic go tak bardzo nie irytowało jak przerywanie mu w czytaniu czy jakimkolwiek innym zajęciu.
OdpowiedzUsuńSłysząc donośny nieco piskliwy okrzyk podniósł nieco spojrzenie znad czytanej książki i zanim zdążył choćby mrugnąć stała przed nim blond włosa Ariel.
Gdy usłyszał wzmiankę o swoim imieniu uniósł nieco prawą krzaczastą brew ku górze wyrażając tym samym soje lekkie rozdrażnienie oraz odwzajemniając uśmiech dziewczyny i pokazując swoje śnieżnobiałe ząbki niczym z reklamy pasty Colgate.
-Johny. - poprawił dziewczynę odruchowo tym swoim aksamitnym barytonem po czym zamknął książkę oznaczając czytaną stronę zakładkę, ponieważ wiedział, że rozmowa z Ariel zbyt krótka nie będzie.- W czym mogę ci pomóc?- zapytał po chwili niemal świdrując spojrzeniem jasnoniebieskich oczu ładną twarzyczkę stojącej przed nim dziewczyny próbując jednocześnie odgadnąć prawdziwy cel jej wizyty.
Johny
-Kwiatuszki...-powiedziała, nieco rozbawiona z nutą irytacji.- ładne określenie, ja nigdy bym tak tego nie ujęła.- stwierdziła szczerze. To chyba była najdłuższa i najszczersza rozmowa, jaką przeprowadziła, odkąd się tam znajdowała. Ona brała z wyboru, jednak wiedziała, że mimo dużej kasy, takie osoby mogą mieć wyrzuty sumienia, w końcu wpędzały do grobu innych.- Wiesz...- przerwała na moment, zastanawiając się czy w ogóle powinna to mówić. - Myślałam że jesteś jedną z tych, pokroju, różowej landrynki, a jednak chyba się myliłam, co?- powiedział, jednak nie oczekiwała odpowiedzi. Brała, bo chciała, ona sprzedawała bo miała z tego korzyść. Zamknięty krąg, wyniszczający w innych tempach obie.
OdpowiedzUsuń[ Masz jakiś pomysł? ]
OdpowiedzUsuń[ A owszem. Wątek zawsze i wszędzie. :) Jeżeli obydwie dziewczyny należą do drużyny Lacrosse, może to wykorzystamy? Ariel i Courtney za sobą nie przepadają, a z Ariel to niedobre stworzenie, będzie faulować Courtney z czego wybuchnie mała wielka kłotnia, co Ty na to? :D]
OdpowiedzUsuń-Nie, to mi wystarczy.- powiedziała wskazując na swoją kieszeń w której obecnie znajdowała się owa paczuszka, której zawartość miała pomóc jej uciec od tego cholernego świata.- Ale jeśli, będę miała jakiś problem, dam ci znać.- stwierdziła, wyciągając z kieszeni gumkę do włosów i niesfornie, związując włosy.-A tak, przy okazji, wychodziłaś kiedyś po za teren szkoły, bez pozwolenia? - byłą to ciekawość, bowiem sama, nie miała by pojęcia czy jest to w ogóle możliwe.
OdpowiedzUsuńWestchnęła jedynie. A jednak to było, cholerne więzienie. Rodzice, wiedzieli co robili, przenosząc ją tam, mieli nadzieję, że przestanie brać i palić, a tu proszę, nie było aż tak źle.- No, trudno..Dam radę.- stwierdziła dośc cicho, gdy mocny wiatr znowu przyprawił, ją o gęsią skórkę. Wolnym krokiem minęła dziewczynę, zatrzymując się obok niej.- Dobrze się robi z tobą interesy...Doz obaczenia.- stwierdziła i ruszyła przed siebie, było jej zimno, lecz to jej nie przeszkadzało, wtedy czuła że żyje.
OdpowiedzUsuń[Masz pomysł, na nowy watek :p]
[Nie posiekasz mnie, jeżeli poproszę byś zaczeła? *_*]
OdpowiedzUsuń[A również witam.]
OdpowiedzUsuń[No nie :(:( Jestem zUa, no! xD No nie może być w Sigmie, no? :( :'( Dobra, wątek jak najbardziej ^^]
OdpowiedzUsuń[Ale mi tam nie chodzi o sumę osób, ja chcę Sigmę i już. xD Po prostu mi się podoba nazwa, nie mogę przeżyć faktu, że Sky jest w Omedze, no! xD
OdpowiedzUsuńZaczynasz ^^ Ja dam pomysł, a ty zaczynasz! : P]
[Tak sobie myślę, że może Sky i Ariel (boże, mój brat ma tak na imię. xD) zbytnio za sobą nie przepadają, więc w każdej chwili gdy się widzą, nie są dla siebie zbyt miłe. I tak sobie myślę, że może Sky będzie miała zły humor, będzie musiała się na kimś wyżyć i od tak przyczepi się Ariel? xD]
OdpowiedzUsuń[ a dziękuję za powitanie :)]
OdpowiedzUsuńMarissa
[ Nie wiem czy zostałam pominięta czy to ja Cię pominęłam ]
OdpowiedzUsuńChannel
Nie ma to jak mieć cholernie zły humor. Wszystko dookoła się wnerwia, wszyscy cię wkurzają, nie masz na nic ochoty i nie możesz się na nikim wyżyć. Ale co do tego ostatniego było całkiem inaczej. Panna Bennett zawsze znajdywała sobie ofiary, które pomagały jej poprawić humor.
OdpowiedzUsuńI tak było tego dnia, gdyż Sky wybrała sobie Ariel. Ruszyła przed siebie, może nie od razu do niej, ale specjalnie obok niej.
- Nie chcą wpuścić do pokoju? Nie dziwię się - powiedziała, udając zdziwioną.
To było dość, dziwne. Dostała telefon i nagle została zaproszona, na "imprezę", o ile tak to można było nazwać. W sumie, czemu nie. Już dawno nie miała okazji, po imprezować, nawet w tak małym stopniu. Ogarnęła jedynie włosy, nałożyła soczewki i wolnym krokiem skierowała się do umówionego miejsca, dokładnie do dormitorium w Sigmie. Nie minęło dużo czasu, gdy weszła do środka. Od razu zauważyła Ariel, dziewczynę, polewaczkę. Podeszła do niej, siadając na kanapie.- Hej, ponoć mnie zaprosiłaś.-stwierdziła, jakby od niechcenia, przyglądając się jej. W gruncie rzeczy była zadowolona.
OdpowiedzUsuń- Zbytnio mnie nawet to nie obchodzi, w końcu one są skazane na Ciebie, nie na mnie - mruknęła, wzdychając pod nosem, po czym uśmiechnęła się złośliwie do blondynki.
OdpowiedzUsuń- Szkoda, że nie mogę pomóc - powiedziała i oparła się o ścianę. - powiedziałam "szkoda"? Ha! Bezcenny widok oglądania Ciebie, jak czekasz aż ci otworzą drzwi - roześmiała się, po czym ruszyła przed siebie. Aż jej się humor poprawił.
- Proszę cię, tylko idiotka stałaby przed drzwiami i czekała aż ktoś jej otworzy drzwi. Strzał w dziesiątkę - puściła do niej oczko, po czym ponownie ruszyła przed siebie. Dokładnie, ruszyła dręczyć innych, bo właśnie taką ją lubili, więc po co ma się zmieniać?
OdpowiedzUsuńNie skrępowana, chwyciła za butelkę i momentalnie upiła dwa spore łyki. Nie lubiła tego "trunku" kojarzył się jej z przyjęciami, jakimiś ważnymi wydarzeniami, których nie lubiła, jednak jeśli to miał być jedyny alkohol, jakoś przeżyję. Odsunęła butelkę od ust, kładąc ją na stoliku. Właśnie wtedy skierowała wzrok, ku białej torebce. Mimowolnie wydała z siebie cichy śmiech, odchylając głowę do tyłu.- Nawet nie chce wiedzieć.- no, no...Więc nie ona jedyna lubiła, się w tej szkole wyszaleć, może to i lepiej, tak to rutyna by ją dobiła.
OdpowiedzUsuń- Źle to ujęłaś. Ja nie jestem idiotką, po prostu jestem cholernie oryginalna - poprawiła ją.
OdpowiedzUsuń- Ale skoro twoja osoba nie potrafi tego zrozumieć, żyj w przekonaniu, że jestem idiotką - mruknęła i uśmiechneła się.
Przez moment, przyglądała się jak dziewczyna łamała długopis i formowała kreski. Ile razy już to widziała, czasami przyprawiała sama siebie o mdłości. Mogła odmówić, ale tego nie zrobiła. Wzięła od niej lusterko i nie patrząc na nią, wciągnęła jedną nosem. Przez moment czuła jak ją kłuje, jednak oddała dziewczynie, lekko odchylając głowę w bok.- Zabawne, że nauczyciele myślą, że ta szkoła jest taka idealna.- powiedziała, widocznie rozbawiona i zerknęła na dziewczynę.- Ty tez bierzesz?
OdpowiedzUsuńCourtney sama nie wiedziała co ją skłoniło do zapisania się do drużyny Lacrosse. Niewątpliwie, lubiła sport. Jednak lubić, a umieć to zdecydowanie dwie odrębne sprawy. Może po prostu chciała sprawdzić jak się sprawdza w różnych dziedzinach? Choć zadawała sobie te pytanie codziennie, nadal nie potrafiła znaleźć sensownej odpowiedzi.
OdpowiedzUsuńTo był pierwszy trening, w którym uczestniczyła Courtney. Starała się być wyluzowana, aczkolwiek stres wygrał nad nią. Mimo to stała z uśmiechem na twarzy, jednak szybko jej mina zbladła, kiedy ku jej boku doskoczyła Ariel. Przeżyłaby każdego, tylko nie ją.
- Oh, Ariel, jakże miło Cię widzieć - Powiedziała z nutką ironii w głosie. Co jak co, ale Ariel chyba najbardziej nienawidziła, a miała ku temu wiele powodów.
Johny spojrzał na dziewczynę z nieco uniesioną prawą krzaczastą brwią. Coś tam kombinowała, ale co go to interesowało skoro była dla niego miała?
OdpowiedzUsuńJasnoniebieski oczy z uwagą śledziły każdy ruch Ariel.
- Czytam 'Historię Anglii'- powiedział unosząc książkę nieco wyżej by pokazać blondynce jej okładkę.
Kiedy dziewczyna usiadła obok niego przesunął się nieco by zrobić jej miejsce, bo on jak zwykle zajmował niemal całą długość parapetu.
-No dobra blondi.- powiedział po chwili uśmiechając się do dziewczyny łobuzersko. - Co cię do mnie sprowadza?- zapytał.
Johny
-Pani i Pan ciemności, jak w jakimś tanim dramacie.- powiedziała, przez moment wpatrując się w sufit.- Ty jesteś z nim, tak?- zapytała, choć wiedziała, że tak było. Sama nigdy nie miała jako takiego chłopaka, był kiedyś taki, ale to inna sprawa.- Zgadaliście się, z tym.- powiedziała kiwając na biały proszek.- Para, ze wspólnym interesem, dobrze że nikt na was nie nadaje, to by była dopiero afera.- stwierdziła dosyć lakonicznie, choć sama by nigdy ich nie wsypała, od razu by wpadła. Zresztą, wie jak to jest być wydaną.
OdpowiedzUsuńSłysząc słowa dziewczyny, wywróciła teatralnie oczami, chcąc tym samym pokazać co o tym sądzi. Ariel mogla sobie darować próbę zniechęcenia Courtney do Lacrosse, bowiem jeżeli blond włosa coś sobie postanowi, szybko z tego nie rezygnuje, nawet wtedy gdyby miała przejśc przez trudną drogę. Dla Court przykre było iż Ariel tak desperacko szukala jakieś rozrywki, że siegala aż do psucia zycia innym. Coz..
OdpowiedzUsuń- Jak mniemam po to tu jesteśmy, czyż nie? - mruknela, obojetnym tonem, nawet na nią nie patrząc.
[Wybacz kłopot-takie rzeczy, mimo że są ważne, jakoś za każdym razem mi umykają. ;)]
OdpowiedzUsuńOliwer Smith
Courtney starała się nie dać wyprowadzić z równowagi przez Ariel. Doskonale wiedziała, że dziewczyna robi to celowo i najzwyczajniej w świecie stara się znaleźć jakąś frajdę, z której będzie miała ubaw, ale Courtney nie chciała dać się jej tak łatwo, co to to nie, nie mogła na to pozwolić. Nie temu małemu smarkaczowi, którego mogła bez wyrzutów sumienia zakopać w pobliskim parku. Zmroziła ją wzrokiem i złapała piłkę do kijka, a następnie szybkim i zdecydowanym ruchem podała ją do dziewczyny z jej drużyny.
OdpowiedzUsuń- Uważaj z kim zadzierasz, Ariel - Powiedziała spokojnie Courtney.
Kiwnęła tylko głową i podwinęła pod siebie nogi, dłonią pocierając o swoją twarz. Spojrzała na dziewczynę, a z jej twarzy zniknął uśmiech.- Wiesz, nie jesteś w sumie taka zła...No, zależy kiedy.- powiedziała, lekko się uśmiechając, nie chciała jej słodzić, pewnie tego nie lubiła. Ona też lubiła zachowywać pozory.- Jesteś jedną z niewielu osób które toleruję w tym miejscu.- stwierdziła szczerze. Cóż, możliwe że narkotyki dodawały jej pewności siebie.
OdpowiedzUsuńWyszczerzyła się jak nigdy patrząc na nią.- I to nieźle, zajebisty towar.- stwierdziła, przeczesując dłonią włosy.- A ma się ochotę zrobić, coś szalonego..- powiedziała nachylając się nad lusterkiem i wciągając kolejną kreskę, po czym ponownie wylądowała na kanapie, z przymrużonymi oczyma.- Chciałabym by rodzice mnie teraz widzieli.- powiedziała, jakby to ją bawiło, bo tak było.- A ty Ariel, masz rodziców?
OdpowiedzUsuń[Niechaj więc i Omega będzie. Bry wieczór, bry.]
OdpowiedzUsuńCharity Sherbourne
Spojrzała na nią, lekko zamglonym wzrokiem, to co powiedziała było śmieszne.- To nie ma sensu.- powiedziała, wyciągając ręce do góry, jakby sie przeciągała.- I dobrze, nic w końcu nie ma sensu.- powiedziała, przechylając głowę w bok i się jej przyglądając. Nie raz była na takim towarze, ale teraz było inaczej, miała przerwę, zresztą pozwalała sobie na relaks. Teraz wychodziła z niej prawdziwie dziwna Ivy.- Teraz, marze jedynie o Whisky.- stwierdziła lekko zachrypniętym głosem.
OdpowiedzUsuń[Witam, witam :D
OdpowiedzUsuńLivi tylko z pozoru jest takim słodziakiem, bo pazurki pokazać umie, gdy sytuacja tego wymaga. Cóż, ja sama nie wiem, co mogłabym zaproponować, ponieważ dzisiaj ciężko mi się myśli, ale na pewno przystanęłabym na razie przy jakiś(w miarę) pozytywnych relacjach. Zdecydowanie łatwiej jest wtedy ciągnąć wątek. Tak mi się przynajmniej wydaje. Do rzeczy, może Statham kiedyś wyświadczyła Arielce, jakąś przysługę w postaci zrobienia zdjęć(czegoś lub kogoś)? Lub mogły poznać się w mało sprzyjających okolicznościach, a potem z czasem nawet polubić? :)]
[No więc(wiem, że nie powinno się tak zaczynać zdania, ale...) Livi ma dziwną tendencję do łamania wszelkich zakazów i możliwych zasad. Gdy po prostu zobaczy, że czegoś nie wolno, to i tak nic jej nie powstrzyma przed zrobieniem tego. Dlatego proponuje, aby spotkały się w środku nocy na korytarzu, kiedy rudowłosa będzie podkradała się do sali lekcyjnej, żeby zabrać sprawdziany z matematyki(czy po prostu zwinąć jeden) ;]
OdpowiedzUsuń[Dziękuję za powitanie, ja również witam (: Wątek pomiędzy naszymi postaciami jest niewątpliwie konieczny, masz jakieś pomysły? Jeśli nie, ja zapewne jutro na coś wpadnę.]
OdpowiedzUsuńChantal Meredith
To było dopiero zdziwienie, gdy dziewczyna po chwili wróciła, z butelką w dłoni. Ivy niczym małe dziecko, którym już nie była, klasnęła w ręce. O tym, marzyła i to miała.- Jesteś zadziwiająco intrygująca, Ariel.- stwierdziła, zadowolona, nieco zachrypłym głosem. Popadła w stan, wesoły, nieco migało jej przed oczyma, jednak kiedy tego nie miała.- Kurcze, musisz przestać mnie zaskakiwać, bo zaczynam cię lubić.- stwierdziła dość szczerze, choć z uśmiechem na ustach.
OdpowiedzUsuń